Hibernia
Zdecydowałem się zamknąć forum. Powodów tej decyzji jest naprawdę wiele, a głównym jest to, że więcej z tego nerwów niż radości. Też to pochłaniacz czasu.
Słusznym jest to, by nabrać dystansu do takiej formy rozrywki. Jednak to była fascynująca przygoda i może kiedyś się na to zdecyduję.
Wszystkim, którzy bawili się przez ten krótki okres czasu, pragnę podziękować.

Wypalone pola

Go down

Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Pon Maj 06, 2013 11:53 am

Im dalej idąc, tym można było bardziej się przekonać jak krajobraz szybko się zmienia na tej wyspie. Zieleń ustępowała powoli, a drzewa zaczęły się przerzedzać ukazując niemal pusty horyzont nad którym wysoko majaczyły wzgórza. Im bliżej do tego pustego horyzontu tym lepiej można było przyjrzeć się okolicy. W pewnym momencie trawy zanikły tak jakby pewna umowna, przypadkowa granica znaczyła koniec puszczy, a dalej teren rysował się jako wypalone pola. Grunt był czarny, resztki roślinności jak do niego ciasno przylegały spopielone i łatwo kruszyły się pod naciskiem. Kilka równie spalonych drzew ostało się jeszcze jakoś znacząc ten krajobraz śladem zniszczenia, opustoszenia. Może sprawka pożaru, może celowe działanie człowieka. Grunt, że teren był tak czysty iż wydawało się, że nic nie może zaskoczyć wędrowca.

avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Pon Maj 06, 2013 12:09 pm

Fakt, że znalazł się w zalesionej puszczy początkowo go zaskoczył, ale w takim miejscu czuł się wyjątkowo dobrze. Znaczy... czułby się, gdyby nie uciążliwy ból, jaki mu towarzyszył. Jednak to sprawiało, że zachowywał swoistą jasność umysłu.
Był wręcz zaszokowany tym, co widział. Zwłaszcza, że jeszcze chwilę temu przyszło mu być na pięknej, pełnej życia polanie. A teraz wszystko wyglądało jakby to ogarnęła prawdziwa nicość. Cóż to mogło zrobić, cóż to mogło stworzyć tak nieprzyjazny krajobraz? Nie takie znał krainy. Wręcz też obawiał się, że ten stan może dotknąć jego domu. Zmrużył też powieki, rozglądając się po tej okolicy.
Nie było tutaj nic za czym mógłby się w zasadzie schować, tym bardziej, że poniekąd naprawdę był bezbronny. Posiadał wprawdzie półtora ręczny miecz, ale ciężko będzie mu utrzymać w jednej dłoni. A też swojego ramienia nie zamierzał obciążać. Jest łucznikiem, nie może stracić tej zdolności. Przycisnął mocniej ramię do swojego boku i nasłuchiwał z każdym krokiem. Co zatem może tutaj spotkać na swej drodze, skoro już napotkał faerie oraz ich królową... kobietę. Nie, modliszkę, czarownicę.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Pon Maj 06, 2013 7:06 pm

Nietypowy widok, nie ma co... pewnie i to miejsce kryło jakąś swoją tajemnicę. I właśnie wojownikowi przyszło ją poznać. Zza jednego z tych spopielonych drzew wyłoniła się kobieta. Nie trzeba było wybitnej analizy by domyślić się kim ona jest. Wysoka, szczupła o włosach czarnych jak skrzydła kruków, upiętych wysoko nad szyją. Oczy czarne jak węgielki, a skóra choć zapewne delikatna w dotyku to pokryta czymś jakby popiołem, w niektórych miejscach może ziemią. Nie odbierało jej to jednak uroku, wręcz przeciwnie, nadawało jej tajemniczy, nieziemski wyraz. Kobieta dmuchnęła unosząc głowę ku niebu, a jej oddech zamienił się w płomień, który zgasł razem z jej zniknięciem. Przepadła gdzieś? Ukryła się? A może przygotowywała atak?
- Lubisz ogień? - zupełnie niespodziewanie pojawiła się kilka metrów dalej, zaś bliżej wojownika; dłonią splotła za sobą, bosymi stopami dotykała spopielonych traw, a wyglądem przypominała trochę nawet dziecko, które po prostu za dużo czasu spędziło na zabawach i zdążyło się przez to pobrudzić, takaż to niewinna istotka o równie niewinnym uśmiechu.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Pon Maj 06, 2013 7:29 pm

Nie był pewien, czy chciałby poznać tą tajemnicę. Ale jednak się stało i jego spojrzenie też padło na kolejną kobietę, która wyłoniła się z tych drzew. Była również piękna jak ta poprzednia, która widział… a jednak nie w głowie mu były już kobiety. Pojawiło się także zdziwienie, a nawet w jakimś stopniu zmęczenie. A też szybko się dowiedział, że ma mieć się na baczności. Kiedy mu zniknęła z pola widzenia, rozejrzał się wokół także zaciskając śliską od potu dłoń na rękojeści miecza. Teraz, kiedy nie w głowie mu już amory, wolał się skupić na obronie. Nawet jeśli ta kobieta znacznie przewyższała go siłą i teraz też sprawnością. A był jeszcze łatwiejszą celem.
Drgnął, kiedy zjawiła się niemalże koło niego. Jeszcze to dziwne pytanie. Za wiarę w tą niewinność poprzedniej istoty przyszło mu zapłacić i nie było to wcale dobre, co teraz stwierdził. Ogień. Zapewniał on możliwość ogrzania się, ale także spożycia ciepłej strawy. Jednak też niszczył i odbierał życie. A jeszcze teraz ból utrudniał myślenie. Jest wojownikiem, nie myślicielem. A tutaj od niego oczekują kolejnej zagadki, a może i próby? Nie czuł się zachęcony tym.
- Można się przy nim ogrzać i przygotować ciepłą strawę. Jednak jest często niszczycielski. Pani, czyżbyś zechciała właśnie mi towarzyszyć czy Twoja obecność ma inny, nawet przypadkowy cel? - Wychrypiał, zwilżając także swoje wargi językiem. Zdawało mu się, że nawet powietrze było tutaj gorące. A może to tylko dotyczyło jego ciała.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Wto Maj 07, 2013 6:07 pm

- Nie chce ci towarzyszyć. Chce się pobawić.
Odpowiedź godna małego dziecka, chociaż wojownik miał przed sobą kobietę, kobietę o prawdziwie dziecięcym uśmiechu. Zmrużyła oczy i postąpiła kilka kroków. Jej chód był lekki i taneczny. A może po prostu tańczyła? Niespodziewanie znowu zniknęła, niemalże rozmyła się w powietrzu, a wydawało się tylko, że robi kolejny krok. I wówczas dopiero zaczęło się dziać. Właściwie mężczyzna nie ruszył się z miejsca, więc... czyżby to miejsce zaczęło się ruszać? Co chwila, w krótkich, ale bardzo wyraźnych migawkach zamiast tego wypalonego pola można było zobaczyć pole, a raczej kwitnący sad, którego zaczynała trawić płomienie. Języki ognia sięgały coraz wyżej, sięgały młodych drzew... trójka chłopów zebrała się w kupie próbując jakoś ogarnąć przerażający ogień. Przysypywali go piaskiem, ziemią, czym tylko się dało. Łopaty szły w ruch. Gdzieś parę metrów dalej płomienie otoczyły małe dziecko. Była to dziewczynka, kilkuletnia o pyzatej buzi, która krzyczała głośno "pomocy!". Dziwne. A przecież wojownik nie ruszył się z miejsca, wciąż był na tym samym wypalonym polu.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Wto Maj 07, 2013 6:45 pm

- Zatem jak… chcesz się pobawić? – Może to pytanie było błędem. Smok nie smok, kobieta nie kobieta… a może i kolejna czarownica, która miała go zwieść dziecięcym zachowaniem, będąc w ciele dorosłej kobiety. Skoro mogła zniknąć mu przed oczu, to czy była smokiem albo zwyczajną kobietą? Znowu spotykał się z czymś, czego nie pojmował rozumem. Nie mógł wierzyć swoim oczom, uszom czy każdemu innemu zmysłowi. Teraz tak było i tym razem. Nie mógł powiedzieć tego. Pojawił się szok, bowiem nie tego spodziewał się zobaczyć teraz. Nie spodziewał się ujrzeć morderczego ogni ale też nie powinien liczyć na ogień przy którym można się ogrzać. Przypomniało mu to jeden pożarów w osadzie. To, co widział męczyło. A jakby już nie był zmęczony. Zacisnął mocniej szczęki, a także otworzył szerzej oczy widząc tą dziewczynkę ogarniętą przez płomienie. Chciał jej naprawdę pomóc, ale czy to było prawdziwe? Czy gdyby przeszedł te kilka metrów byłby w stanie to zrobić? Nie było to racjonalne, a też przyszło mu pomyśleć o swoim stanie. Ogień był gorszy niż złamane kości. Palił skórę, trawił kości zostawiając je poczerniałymi. Był to gorszy ból. I właśnie może też te migawki widział przez zmęczenie, ból jaki odczuwał. Zamknął powieki, licząc, że kiedy je otworzy to się skończy.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Sro Maj 08, 2013 5:35 pm

Czy z pytaniem, czy bez trudno było uwierzyć w to co się działo w tej chwili przed oczami wojownika. Płomienie sięgały coraz wyżej, chłopi ścisnęli się w ciasnej grupce, plecami do siebie coś chyba do siebie mówiąc, ale pole do ich działania znacznie się zwężało, języki ognia zaczynały już ich sięgać. Płacz małego dziecka stawał się coraz głośniejszy. Wystarczyło się rozejrzeć, jeszcze jakiś czas temu bujny sad teraz był polem walki z bezlitosnym żywiołem. Ciemny dym unosił się gęsto w powietrzu.
I równie szybko jak się to pojawiło tak i zniknęło. Znaleźli się znów na wypalonym pustkowiu. Ani śladu po ostatnich wydarzeniach, którego jedynym dowodem była ta spopielona ziemia. Tymczasem ta młoda kobieta stała już w innym miejscu, po drugiej stronie wojownika wciąż uśmiechając się jednakowo niewinnie. W jej ciemnych oczach można było dostrzec rozbawienie.
- Właśnie tak. Złap mnie. - zachęciła i zaśmiała się cicho pod nosem.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Sro Maj 08, 2013 7:11 pm

Najchętniej by na to nie patrzył, ale to także było takie trudne kiedy przyszło mu też patrzeć na ludzkie cierpienie. A nie za bardzo mógł im pomóc albo też wątpił w prawdziwość tego. A jednak im dłużej ta wizja nie znikała, był skłonny im pomóc. Zwłaszcza, kiedy ten płacz nie ustępował. Nawet wykonał kilka kroków w stronę tego, co widział. Chociaż dobrze, że się to skończyło. Nie czuł się jednak mniej zmęczony. Bardziej, owszem. Ale nie mniej.
Skoro pokazano mu potęgę dzikiego żywiołu i to naprawdę wręcz. O ile wszystkie zmysły go nie zawodziły, bo tego nie mógł ocenić racjonalnie. Nie miało mu się poprawić, byłoby to wręcz pobożne życzenie. A jeszcze ta dziewka z nim pogrywała i chciała najwyraźniej się z nim pobawić. I to było wręcz pewnie.
- A jak Cię złapię, to pozwolisz mi odejść…? – Zatem się odwrócił, puszczając także rękojeść miecza. Miał na to jedną szansę, by unieść dłoń i ją pochwycić. Choć też pojawiło się pewne wahanie, ostrożność i to jeszcze większa. Choć teraz łatwiej było ją uśpić.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Czw Maj 09, 2013 7:30 pm

- Pozwolę.
Jej uśmiech był naprawdę niewinny, ale zanim wojownik zdążyłby choćby się poruszyć, ona znów wykonała kilka tanecznych, zgrabnych kroków w bok raz obracając się wokół własnej osi i ponownie gdzieś rozmyła się w powietrzu, a opustoszałe pola znów zamieniły się w krainę trawioną przez ogień. Tak jak i przed chwilą tak i teraz trójka chłopów wykrzykiwała coś do siebie, jednak płomienie były już zbyt blisko. Kolejny odgłos nie był już zwykłym wołaniem, a odgłosem cierpienia. Niszczycielski żywioł zaczynał się do nich pazernie dobierać. Ogień palił ubrania, zaczynał lizać zachłannie skórę. Czuć było smród palonego żywcem ludzkiego mięsa. Ich twarze wykrzywione w przerażeniu, ich oczy wytrzeszczone w niemym krzyku. I ogień zamieniający ich twarze w czarne maski, topiący mięśnie, przezierający się wprost do kości. Wrzask gorszy niż przy torturach. Trawy, drzewa, wszystko ogarniał żywioł, a kłęby dymu nad okolicą były coraz gęstsze, zupełnie już przysłaniały niebo i słońce. Nieopodal jakieś wołanie. Rudy chłopczyk pomagał właśnie płaczącej dziewczynce wspiąć się na jedno z ocalałych drzew. Sam dostał się na jednej z gałęzi i teraz podając jej rękę próbował ją wciągnąć wyżej, byle dalej od niszczycielskiej potęgi ognia.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Czw Maj 09, 2013 8:07 pm

Zatem dobrze, złapie ją… by iść dalej. Choć to widział, wręcz powinno go zmusić do myślenia. Do intensywnego wysiłku jego zmęczonego umysłu. Ponownie widział krainę trawioną przez dziki ogień i ponownie przy tym tej kobiety czy też dziecka w jej ciele nie było obok niego. Zamknął ponownie powieki, ciężko wzdychając. Jak ma pomóc tym ludziom? Czy naprawdę istniał tylko jeden sposób? Zasłonił także w pewnym momencie część twarzy chcąc ograniczyć intensywność tego zapachu kiedy zbliżał się do jego źródła. Nie chciał tego oglądać, ile on by dał by tego nie widzieć. Nie słyszeć… choć może nadal zmysły go zawodziły. A jednak miał przedsmak, że to wszystko jest prawdziwe i coraz bardziej zyskiwał tą pewność. Zmienił także kierunek, kierując się tym co widział albo słyszał. Może na tym polegało, że ma tak złapać tą kobietę albo uratować te dzieci. Sądził, czuł... że jak tam pójdzie ona tam będzie. Tylko nie wiedział, czy miał tak jaką pochwycić czy włożyć drugą dłoń w ten ogień. Co to mu da? Poza tym, że sobie zaszkodzi, się sam okaleczy i kto wie, co będzie dalej? Tutaj nie było kogoś, kto miałby mu pomóc. A też pewnie ten ogień nie będzie go łaskotać tylko parzyć. Zapewne też spali jego ubrania, skórę oraz stopi mięśnie zostawiając poczerniałe kości. Może dozna sam takiego bólu. Był od swojej sprawności uwarunkowany, dzięki niej polował i nie był zdany na innych. Ta wizja napawała go trwogą. Nawet jego serce. Czy to była rozwaga a może tchórzostwo? Gdzie jakiś znak od bogów, co ma robić? W końcu tego potrzebował.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Pią Maj 10, 2013 7:14 pm

Bogowie chyba opuścili tą wyspę, a może przeklętymi boginiami były te kobiety, które zwodziły wędrowców prosto w łapy nieziemskich katuszy i śmierci? Któż to wie... ogień rozprzestrzeniał się coraz bardziej. Płomienie trawiły wszystko co tylko znalazło się w ich zasięgu. Nie było już ratunku dla chłopów, którzy początkowo próbowali jeszcze uspokoić żywioł. Ich krzyki już cichły, ciała osuwały się bezwładnie trawione przez gorejące języki, skóra czarniała, kości wychodziły na wierzch, a białka niemal wypływały z oczodołów. Powietrze wydawało się dusić, dym utrudniał oddychanie, a i temperatura znacznie wzrosła. Gdzie się nie ruszyć tam zabójcze gorąco, gdzie tylko był kawałek wolnej przestrzeni tam już powoli zaczynały pojawiać się płomienie. Gdyby tak próbować w nie spojrzeć... można dostrzec kobietę... śliczną istotę, która tańczyła, a ogień się jej nie imał. Jej cudowne ruchy, kroki, sprężyste ciało, była niemal jak w hipnozie... kolejny obrót i zniknęła, a żywioł panoszył się dalej. Rudy chłopiec wreszcie wciągnął na drzewo małą dziewczynkę i teraz razem desperacko rozglądali się z jednej z gałęzi na ogniste płomienie, które niemal zewsząd otaczały drzewo. Byli w pułapce. Dziewczynka znów zaczęła płakać. Rudzielec przycisnął jej główkę do swojej piersi jedną dłonią trzymając się wciąż gałęzi, by uspokoić dziecko, jednak i jego wzrok wyrażał bezsilność i on już tracił nadzieję. Ogień był tak blisko... zaczynał sięgać drzewa... a tajemnicza czarnowłosa kobieta... nie, właściwie kapłanka... pojawiła się zupełnie po przeciwnej stronie. Wciąż tańczyła. Z zamkniętymi oczami, na przekór przerażającemu żywiołowi, który jej nie czynił krzywdy.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Pią Maj 10, 2013 7:52 pm

Chyba więc zatem on nie był dzieckiem uwielbianym przez bogów, chociaż te przeklęte kapłanki wręcz go uwielbiały. Albo wedle nich był kolejnym głupcem, który się dał zwieść. Im już nie mógł pomóc, trwoga jak i zdrowy rozsądek zrobiły w dużej mierze swoje. Nie znał tych okoliczności, choć może to wina suszy związku z tym pożarem albo został on zaprószony przypadkiem od paleniska. Ich katusze dobiegły końca, czeka na nich kraina zmarłych. Choć do niej droga to droga przez mękę.
Dlatego mocniej przyciskał dłoń do nosa i ust, jednak tą ostatecznie zamienił na kolejny kawał swojego okrycia. Czuł się jeszcze gorzej, czuł jak jego skronie ozdabiają też krople potu. A jeszcze też dym szczypał i utrudniał widoczność. Jednak zmuszał się do patrzenia. Musiał zrozumieć tą istotę, którą ma złapać i musiał jej nie ulec… choć to już było trudne, bo ciężko też było mu znieść to, co widział i słyszał. To, co mu pokazywała grając na jego uczuciach. Bo te niewątpliwie posiadał. Oblizał koniuszkiem języka wyschnięte wargi… nie było tutaj ani jednej kropli wody… albo on jej nie dostrzegał jeszcze. Widział też wiele śmierci i choć sądził, że ta dotykająca dzieci jest najgorszą… stłumił z wielkim trudem, bólem ten bohaterski odruch. Bohaterstwo to czasem synonim głupoty. A też sądził, że to ujrzy więcej niż jeden raz. Zapewne jakby to go miało doprowadzić do szaleństwa i gdyby się to miało skończyć.
To nie ogień miał łapać, a ją. Choć ona była ogniem albo niemalże smokiem w wyjątkowo piękniej oprawie. Zatrzymał się nagle, odejmując na moment szmatkę. Otarł mniej lub bardziej łzawiące oczy i się rozejrzał. Kucnął na tej zniszczonej ziemi choć mogło wydawać się, że zaraz usiądzie i że mu wszystko jest mu obojętne. Bo może i takie było, a może chciał coś sprawdzić. Był gotowy cofnąć się, oddalić. Słuchał otoczenia, które wciąż jeszcze żyło w mniejszym bądź większym stopniu. Umierało. Wbił także palce zdrowej i jeszcze sprawnej ręki w podłoże, czując po palcami poczerniałą ziemię. Jakby na coś czekał.
Choć naprawdę czuł się coraz gorzej, trudniej mu się oddychało wręcz bolało go w piersi... gorąc był nie do wytrzymania i był skłonny założyć, że tej próby nie przetrwa.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Sob Maj 11, 2013 7:15 pm

Ogień niepodzielnie zapanował. Trawił wszystko co spotkał na swej drodze, zniszczenie jakie sprowadził było tragiczne. Śmierć nie pachniała wcale słodko. Miała ciężki odór, a wyczuć można ją było tu wszędzie. Tymczasem kobieta wciąż tańczyła. Jak w transie. Obróciła się wokół własnej osi i wygięła ciało niemal wprost w płomienie, ale ogień nawet jej nie tknął, ten szaleńczy żywioł dla niej nie istniał. Dla niej istniał tylko taniec. Nie była wcale tak daleko od wojownika, wystarczyło może kilkanaście kroków. Była w tym momencie nimfą, boginią, panią ognia i panią śmierci. I postawiła warunek... ale z drugiej strony mamy płacz dziewczynki, który jako jedyny rozbrzmiewał wyraźnie pośród trzasków płomieni. Dziewczynka tulona przez rudego chłopca na jednej z gałęzi drzewa, które póki co jako jedyne nie zostało jeszcze strawione przez żywioł. Płomienie były coraz bliżej, zaczynały sięgać drzewa. Nie mieli gdzie uciec. Chłopiec zamknął oczy swej małej towarzyszce. Pozwolił sobie na jedną łzę bezsilności, która spłynęła mu po policzku. Nie było dla nich wyjścia? Ogień oznaczał śmierć. Jego głodne języki sięgały już drzewa, zaczynały strzelać w stronę dzieci.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Sob Maj 11, 2013 7:52 pm

Był gorszy niż ten w tej jaskini, którą pokazała mu pierwsza z kobiet którą spotkał. Śmierć ta też go może dosięgnąć w każdej chwili, jeśli dłużej nic nie zrobi. A miał złapać tylko jedną ognistą dziewkę. Brzmiało to prosto, ale takie nie było. Nie było to jego terytorium, nie mógł jak dotąd ustalać zasad… a ta próba była trudniejsza niż ta pierwsza. I tej mógł nie przetrwać. Postawiła warunek... a jednocześnie sprawiała, że było coś ważniejszego. Płacz brzmiał zbyt prawdziwie. I ciężko było go zignorować. A przeklęta kapłanka postawiła jeden warunek i miał go wykonać, miał ją złapać. Ale to jeszcze zrobi. Jeszcze to zapewne nie koniec. Podniósł się ponownie do pionu, choć musiał otrzeć krople potu. Pozbył się zbędnego balastu ze swoich pleców. Płaszcz w jakimś stopniu pozwoli mu zdusić ogień albo się tam zbliżyć. Przynajmniej w niewielkim stopniu. Jeśli mu się nie uda, ta dwójka spadnie w płomienie albo zostanie wraz z nim pochłonięta przez głodne języki ognia. Tylko musiał się zbliżyć i był pewien, że chłopiec poda mu pierwszą dziewczynkę. Jeśli to naprawdę było prawdziwe... ale inaczej by tego nie doświadczał.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Nie Maj 12, 2013 6:00 pm

Tak, kapłanka wyznaczyła zasady, a wojownik widać postanowił zagrać w tą grę po swojemu. Zasady zabawy przecież były dość jasne, nie stawiała żadnych wygórowanych wymagań. Postawiła wyłącznie jeden warunek, który mógł sprawić, że pokona jej próbę. Tylko czy wojownik nie rozmijał się z tym celem?
Płomienie pochłaniały każdy fragment okolicy. Czarny dym unoszący się w powietrzu był znakiem zniszczenia. Wszystko najwyraźniej układało się po myśli kapłanki.
Wojownikowi udało się zbliżyć do drzewa owładniętego płomieniami. Chłopiec chyba go dostrzegł, bo rozglądając się zatrzymał na nim wzrok. Przesunął bliżej swoją młodszą towarzyszkę dając jej znać, żeby przestała płakać. Trzymając ją za rączkę kiwnął w stronę zbliżającego się mężczyzny. Gdy dziecko odwróciło się w stronę przybysza, wojownik mógł ujrzeć przerażający widok. Dziewczynka nie miała twarzy. Zamiast niej była goła ludzka czaszka. Czaszka, która wyglądała jakby ciekawie patrzyła się w jego stronę... czaszka, którą okalały jasne loczki dziecka... zanim się obejrzał już wojownika zaczęły otaczać płomienie, już niszczycielski ogień się zbliżał. A kapłanka wciąż tańczyła, nie była wcale daleko... uśmiech na jej twarzy chyba mówił sam za siebie jak dobrze się teraz bawi.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Nie Maj 12, 2013 6:22 pm

Kapłanka być może powinna formułować te swoje zasady w przystępniejszy sposób z jakąś drobną podpowiedzią albo nie powinna wymagać od prostego wojownika zbyt dużo. Ale to o nich zwykle powstają pieśni czy legendy. Grał po swojemu, by zrozumieć pewne rzeczy. Ale to nie oznacza poddania się. Nawet jak w płuca wypełnia dym zamiast tlenu, a ciało w ogóle odmawia posłuszeństwa. Po jednej i po drugiej stronie czekała śmierć. A przynajmniej on tak sądził, kiedy szukał odpowiedzi na to, co mu nie daje spokoju.
Bogowie zatem naprawdę opuścili to miejsce tak i go. A może to nie była prawda, może tylko obserwowali jego poczynania by dać mu w odpowiednim momencie mądrość albo siłę? Choć na razie chyba dostał od nich głupotę. Ten przerażający widok sprawił iż otworzył szerzej oczy. Z przerażenia. To było coś, czego również nie widział i jeśli stąd wyjdzie żyw to nie zapomni tego widoku do końca życia i jeszcze będzie śnił mu się po nocach. A jednak ta biel kości jaśniejąca w płomieniach zdawała się go też fascynować. Jednak płomienie, które go otaczały by go pochłonąć ciężko było zauważyć. Strach przed nieznanym to coś gorszego niż strach przed śmiercią w płomieniach. Przypominały mu te tańce przy ognisku w czasie świętych ogni Beltaine, te momenty kiedy przeskakiwał nad płomieniami… czy mu się uda i tym razem? Czy teraz ponownie dane będzie mu zatańczyć wręcz przez ognisko? Zatańczyć z nią i pochwycić w tańcu tą piekielną kapłankę? Jedna szansa, choć dał się zwieść tak jak większość głupców. Ale warto spróbować, warto zmusić swoje ciało do ostatniego wręcz wysiłku i ją pochwycić. Warto zaryzykować oddając się losowi, który może być dla niego łagodny albo może go zabić.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Pon Maj 13, 2013 6:51 pm

Głupota to w końcu to jedna z cech ludzi towarzysząca im chyba od stworzenia, więc naprawdę nie było czym się przejmować. Pod warunkiem, że była to głupota umiarkowana, która nie prowadziła wprost w ramiona śmierci. A w tym przypadku mogło być naprawdę różnie.
Przerażający widok, doprawdy. Kolejny raz buchnęły języki ognia pochłaniając tym razem i drzewo i chłopca i tą dziewczynkę. Ich ciała zaczynały czernieć, rozpadać się, płaty skóry topiły się o odpadały od ciała. To wszystko trwało zaledwie krótką chwilę. Nie było już drzewa, nie było już dzieci, które zresztą... pewnie już od dawna były martwe. Teraz był tylko ogień, dym... niemal otumaniający zaduch i gorąco. Płomienie wydawały się być wszędzie, nie było ucieczki albo inaczej - była tylko jedna jedyna możliwość ucieczki. Wojownik mógł poczuć bliskość żywiołu, światło ognia niemal oślepiało... a kapłanka była przecież całkiem blisko. Kolejny obrót, jej roześmiane usta, zgrabny krok i wdzięczny ruch. Bogini ognia i śmierci, która teraz władała tą okolicą i której posłusznie słuchały się płomienie.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Pon Maj 13, 2013 7:15 pm


Niektórzy wręcz poszukują śmierci, przy tym nie czując przed nią lęku. W końcu to początek nowej drogi. To też była próba, którą on miał przebyć albo nie.
Nie sposób tego naprawdę zapomnieć. Nie byli prawdziwi, mieli go tylko zwieść i to im się udało. Ale on jeszcze żył, choć płuca pragnęły powietrza i ból promieniujący od ramienia. Jeśli dosięgnie go ogień albo dym i tak zginie. A teraz zdał sobie sprawę, że droga tylko wiedzie przez płomienie, które również pragnęły zachłannie go pochłonąć. Zacisnął mocniej łzawiące powieki, by jednak zmusił się po raz kolejny do tego by spojrzeć na tą dziewkę. Opuścił też wzrok na swój miecz. Zakaszlał, czując jeszcze ból w okolicach żeber. Pani śmierci, pieszczona przez dzikie płomienie kazała mu się złapać. Ale nie powiedziała jak. Dobył miecza, obracając go w dłoni. Ten piękny miecz, który wykuł dla niego ojciec przeciął powietrze. To śmiercionośne ostrze miało dostać tą kapłankę, która była tak blisko niego. Była panią śmierci, ale też on posiadał możliwość odbierania życia czy też darowania go. Dzierżył śmiercionośną broń, którą zamierzał zatopić w jej młodym, wręcz dziecięcym ciele. Jest mieczem i to wiedział jego ojciec, nadając mu takie imię. Nawet gdyby miał tą broń poświęcić teraz, to co mu pozostało? Byto lepsze niż strata ręki, choć tą i tak w każdej chwili mógł stracić. Zbliżył się sam do tych płomieni, by dostać tą kobietę. Nie zastanawiał się czy mógł jej dotknąć albo zranić. Poprzednią kapłankę mógł zamknąć w swych objęciach.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Wto Maj 14, 2013 12:01 pm

Tak, to wszystko było iluzją. Im wojownik bardziej zbliżał się do kapłanki tym obraz przed jego oczami zaczynał się bardziej zamazywać. I bynajmniej nie była to wina zmęczenia czy siły płomieni. Po prostu znów pojawiał się krajobraz wypalonych pól, tak jakby panujący pożar miał miejsce jakieś parę dni temu. Ziemia znów stawała się czarna, powietrze zatęchłe, choć wolne od dymu, na horyzoncie widniało kilka spopielonych drzew. Ogień? Kolejne kroki w stronę tańczącej kobiety i również ogień rozmył się w powietrzu tak jakby również był od początku tylko złudzeniem, choć z pewnością było to bardzo dotkliwe i realistyczne złudzenie. Wkrótce po śladach szaleństwa żywiołu nie zostało już nic. Pola wyglądały dokładnie tak samo jak wojownik je zastał na samym początku.
Kapłanka wykonała kolejny obrót, tym razem w stronę mężczyzny dłonie zatrzymując na jego ramionach. Na jej drobnych, choć pełnych ustach pojawił się niewinny uśmiech. Zmrużyła oczy w rozbawieniu po czym podobnie jak jej poprzedniczka zniknęła w chwilowym błysku ciemności, który pochłonął ją szybciej niż można było się tego spodziewać.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Wto Maj 14, 2013 2:52 pm

Prędzej wziąłby to na karb swojego stanu, fizycznego jak i bardziej umysłowego zmęczenia niż przysiągłby, że to iluzja. Zwłaszcza tak realistyczna, wręcz koszmarna… o której ciężko będzie zapomnieć. Iluzja to coś, co przekraczało jego rozum. Można zatracić się w tym, co pokazywały mu zmęczone oczy. Nie było to coś, co można pojąć. Jednak ta zmiana była zbyt diametralna… a może to kolejna iluzja i może ogień liże jego ciało. A jednak tak nie było, bo znikał ilekroć się do niego zbliżał. Czy coś nie było złudzeniem? Dzieci, wieśniacy? Ból w klatce piersiowej ustępował, oddech się powoli wyrównywał. Było to zbyt proste, w końcu ta iluzja była zbyt makabryczna. Było to jednak poniekąd dobrze.
Nie był zachwycony, kiedy poczuł smukłe dłonie tej kobiety na swych ramionach. Skrzywił się także, bo jedno z nich zostało poważnie nadwyrężone. Miecz jej nie zranił i tego również żałował, zwłaszcza jeśli spodziewał się czegoś podobnego jak w przypadku pierwszej kapłanki. Za to, że na nią podniósł ostrze. Jednak ta zniknęła i to chyba oznaczało, że przeszedł jakoś jej próbę. Miecz ponownie ukrył w pochwie.
Opadł na spaloną przez żywioł ziemię, czując jak wciąż jeszcze jest gorąca. Wręcz paliła jego skórę. Oddychał głęboko, potrzebując rozpaczliwie powietrza. Przymknął powieki zupełnie jakby miał uciec w objęcia snu. Byleby to zmęczenie i ból zniknął. Ale to nie było bezpieczne miejsce. Nie było też ani źródła z wodą. Zapewne ono wyschło.
Chędożona kapłanka. Psia mać, jak jakąś jedną dziewkę spotkam, to klnę się... na wszystkich bogów, że wbiję jej tą klingę po samą rękojeść w to młode ciało. Jeno któraś zapyta, czy lubię ogień albo... wodę.
Leżąc na gołej ziemi, to sobie obiecał. Wymówić to na głos to zgoła inna sprawa ale w myślach... w myślach to brzmiało dobrze.
Kiedy skończy się czas spoczynku, będzie musiał ruszyć dalej. A może zawrócić na polanę, na brzeg i udać się łodzią do osady?
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Wto Maj 14, 2013 5:23 pm

A czy podróż łodzią mogła się okazać bezpieczna? Był już ogień, może teraz pora podenerwować jakąś boginię wody? Każda droga była jednakowo podejrzana, niosła jednakowe zagrożenie. W końcu rybak sam zarzekał się, że nikt z gości nie dotarł do zamku, a raczej wszyscy nie podróżowali jedną i tą samą trasą, tylko każda sam bądź w grupkach obierał różne drogi. I wszędzie czyhała na nich śmierć. Przeklęta wyspa, od czasu przybycia cudnej bogini, która zwiodła księcia tych ziem baśniowa kraina zamieniła się w pola śmierci i zniszczenia.
Wypalona ziemia rozciągała się na dość sporym kawałku, ale w oddali można było dostrzec już zieleniące się trawy, pierwsze krzewy, drzewa. Okolica gdzie ogień już nie sięgnął doprowadzając do masakrycznych zniszczeń widoczna była gołym okiem, a co więcej za tą pierwszą roślinnością można było dostrzec chałupy. Jedna drewniana, druga za nią, delikatny dym unoszący się może z ogniska, gdzieś dalej kolejna budowla. Wszystko wskazywało na to, że tu blisko za polami znajduje się jakaś osada. Ludzka.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Breanainn on Wto Maj 14, 2013 6:47 pm

Nie. Jak nie chędożone boginie, to w morskich odmętach ukrywają się Kelpie, których siła i dzikość może zatopić statek. A co dopiero z małą łódką? Aż strach pomyśleć, w jego stanie to tylko kolejna szansa na stratę żywota. Bo gdyby jeszcze miał obie ręce sprawne… mógłby się opierać nurtowi czy też stworzeniom żyjącym w morskiej toni. A jeśli przyjdzie żyć mu na tej wyspie z dala od swej ojczyzny? Ale to nie jest dobry moment na takie rozważania. Dawniej zapewne by rzekł, że to nie jego sprawa… skoro głupiec dał się zwieść namiętności, magii czy łonie dziewki o nieopisanej urodzie. Ale skoro tutaj się znalazł, to go dotyczy. Jednak nie wiedział, co go jeszcze czeka na tej drodze. Bo to już dużo, że utknął na przeklętej wyspie.
Nie było to dobre miejsce na odpoczynek. Zyskaną siłę też wykorzystał, by się podnieść z zniszczonego podłoża. Ponownie zwilżył swoje wargi końcem języka i podążył przed siebie. Jak dobrze, że ta okolica nie została w całości strawiona przez szalejący żywioł. Osada to była ostatnia możliwość, którą przewidywał. Dzieło rąk ludzkich sprawiało, że w duchu się radował. A jednak podszedł do tego z pewną rezerwą. Jak miło byłoby zasiąść przy takim ognisku z jadłem i napitkami wśród dobrego ludu. Już nie wspominając o obecności medyka, znachora albo jakiekolwiek z druidów. Może tam tego dostąpi albo tam go czeka kolejna próba do której nie miał już sił.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Legenda on Wto Maj 14, 2013 9:18 pm

Im bliżej wioski tym można było poczuć większą pewność, że to nie jest iluzoryczne dzieło kolejnej bogini tylko prawdziwa, zwykła osada. Słychać było ludzkie głosy, wołania, gdzieś z głębi zabudowań unosił się lekki dym tak jakby z ogniska. Im bliżej tym bardziej można było dostrzec ludzkie sylwetki. Jakaś kobieta właśnie rozrzucała ziarna swoim kurkom, żeby zaraz potem otrzepać ręce i wrócić do swej chatki, gdzieś słychać było śmiech i czuć zapach pieczonego jedzenia.

-> http://hibernia.forumpl.net/t111-osada
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wypalone pola

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach