Hibernia
Zdecydowałem się zamknąć forum. Powodów tej decyzji jest naprawdę wiele, a głównym jest to, że więcej z tego nerwów niż radości. Też to pochłaniacz czasu.
Słusznym jest to, by nabrać dystansu do takiej formy rozrywki. Jednak to była fascynująca przygoda i może kiedyś się na to zdecyduję.
Wszystkim, którzy bawili się przez ten krótki okres czasu, pragnę podziękować.

Osada

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Osada

Pisanie by Legenda on Wto Maj 14, 2013 9:11 pm

Osada, o której tutaj będzie mowa znajdowała się u stóp wzgórza na którym rozpościerał się zamek. Z tego miejsca już dobrze widoczny, otoczony kamiennym murem o kilku basztach wybijających się w powietrze. Wioska była pewnego rodzaju przedsionkiem, za którym teren prowadził już coraz wyżej i wyżej, prosto na wyżynę na której rozpościerała się ta królewska budowla.
Miejsce wydawało się spokojną okolicą. Chatki znajdowały się blisko siebie, pomiędzy nimi tułały się beczki, skrzynie, paliki, paleniska, drabinki czy inne przedmioty standardowego użytku. Drewniane domki były prosto zbudowane, widać że zamieszkiwali je mieszkańcy o raczej niższym statusie. Bynajmniej ich pozycja wcale nie była powodem do zmartwień. Dwie kobiety ubrane w proste suknie przechadzały się jedną ze ścieżek trzymając kosze pełne owoców, jakiś chłopiec w słomianym kapeluszu popędzał kozy, dwójka dzieci ze śmiechem bawiła się zatapiając kamyczki w kałuży. Wioska sprawiała wrażenie albo całkowicie nietkniętej przekleństwem kapłanek albo nieświadomej. Panowała sielska, przyjemna atmosfera. Centrum tej osady była chyba sporej wielkości studnia otoczona niewielkim wałem. W jej pobliżu kwitło właśnie różowymi kwiatami młode drzewko rozsiewając wokół siebie słodki zapach.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Hibernia on Wto Maj 14, 2013 9:37 pm

Dostrzegał tą najwyższą budowlę, której konstrukcja zapierała dech w piersiach. Zapierałaby, to brzmi lepiej. Jednak na razie zamek nie był jego celem. W końcu stanął na progu osady, rozglądając się po tej okolicy. To miejsce przypomniało mu dom. Zwłaszcza ten miły gwar będący mieszaniną ludzkich głosów, dym z palenisk przywodzący na myśl strawę. Idealną dla spragnionego i głodnego człowieka. A wszystko to wydało się prawdziwe i na pewno takie było. Jednak ciężko było zrezygnować z czuwania. Nie pasował do nich tym razem, był tutaj obcy a na pewno też zmęczenie, uraz i jego wygląd sprawiał, że albo zwracał na siebie uwagę gawiedzi albo ci go jak dotąd ignorowali niczym żebraka. Choć wcale nim nie był. Okrycie, jakie nosił nie było istotne. Nosiło tylko ślady ziemi, popiołu, który wręcz osiadł na jego twarzy, ciemnych włosach.
Dwie kobiety. Może to do nich podejść zamiast czekać aż sam zostanie zauważony? Tak też uczynił, zatrzymując jedną z nich.
- Bądźcie... pozdrowione. Przebyłem długą drogę, znajdę tutaj... spoczynek? - Teraz kiedy dotarł do jakieś przystani, mógł się wręcz poddać temu, co go męczyło. Szedł, bo musiał... ale teraz, kiedy ledwo stał na nogach zmęczony dwoma próbami, wysiłkiem fizycznym, miał nadzieję na pomoc zamiast trzeciej próby. Powieki już definitywnie zaczynały mu ciążyć, co wcale nie było dobre. Jeszcze była jedna rzecz, która nie mogła czekać... ale lepiej nie przekraczać gościnności.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Ellinor on Sro Maj 15, 2013 3:39 pm

Dziewczyna odetchnęła z ulgą. Wreszcie jakiś normalny widok! Bez kobiet-ptaków, bez wojowniczek... Starała się nie przejmować swoją ranną kostką, która z resztą teraz trochę przestała boleć (a przynajmniej tak jej się wydawało). Uśmiechnęła się kwaśno, przez nią nie będzie mogła tak szybko reagować, jednak miała nadzieję, że broń już się jej nie przyda. Jednak ostrożności nigdy nie za wiele, dłoń Ellinor powędrowała do rękojeść sztyletu i tam już została. Teraz tak w sumie to mogła spodziewać się chyba wszystkiego.
Padała z nóg, przydałaby się jej chwila wypoczynku, ale nie mogła sobie na to pozwolić. Jak już, to na moment się gdzieś zatrzymać, może na godzinkę. Wiele osób powtarzało, że jej poczucie obowiązku kiedyś ją zabije, zawsze jednak sobie z tego drwiła. Może tym razem powinna się posłuchać... Ale stwierdziła, że nie powinna rzucać się w oczy. Zauważyła skromny domek na brzegu osady, a przy nim szopę. Na progu chatki, na krześle, siedziała kobieta w średnim wieku o przemiłej twarzy. Najwyraźniej coś szyła. Łuczniczka postanowiła do niej podejść, a raczej spróbować w miarę normalnie chodzić, bo przez ranę na kostce lekko kuśtykała. Doszła przed nią i pokłoniła się jej lekko.
- Bądź pozdrowiona, pani. Czy znalazłoby się miejsce w szopie na chwilę odpoczynku? Przybywam z daleka... Chętnie zapłacę.- zwróciła się do kobiety.
avatar
Ellinor
Scáth

Age : 22
Skąd : Irlandia
Join date : 24/04/2013
Liczba postów : 55

Zobacz profil autora http://zakazane-ksiazki.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Legenda on Sro Maj 15, 2013 5:38 pm

Chłopczyk poganiający kozy obrócił się w stronę wojownika z otwartymi ustami wpatrując się w niego i o mały włos, a przewróciłby się o skrzynię rozłożoną za jedną z chat, na szczęście podparł się w porę o ścianę chałupy szukając szybko z powrotem swoich podopiecznych. Dwie prosto odziane kobiety, których włosy przewiązane były chustami zatrzymały się również wpatrując się w przybysza, jednak z mniejszym zdziwieniem. Jedna z nich życzliwie się uśmiechnęła witając wojownika niewielkim ukłonem. Druga, nieco młodsza od swej towarzyszki trzymała się z boku ciekawie spoglądając na wędrowca.
- Przypuszczam, że przybywasz panie na zaślubiny. - rzekła pierwsza z mieszkanek wioski. - Służymy spoczynkiem i jedzeniem. Nasi mężowie i bracia właśnie wrócili z polowania. Możesz się panie do nich dołączyć, z pewnością poczęstują cie ciepłym posiłkiem. - spojrzała za jedną z chat zza której unosił się niewielki dym, tak jakby ktoś rozpalał ognisko i skąd dochodził silny zapach pieczonego mięsa oraz skąd dochodziły męskie głosy i wołania.

- Ach, to pewnie na te zaślubiny! Wreszcie ktoś się zjawił. - ucieszyła się kobieta przerywając szycie i spoglądając na łuczniczkę z wyraźnym zadowoleniem. - Ach, zapraszam... książę na pewno życzyłby sobie by dobrze ugościć wszystkich podróżników. Ma panienka szczęście, nie wiele osób się tu zjawiło, więc chaty wolne... miejsca pod dostatkiem. - wyjaśniła wstając z miejsca, otrzepując spódnicę, po czym odsłoniła płótno służące za drzwi chaty przed dziewczyną.
W środku domostwo nie było zbyt wielkie. Podzielone było na kilka malutkich pomieszczeń rozdzielonych między sobą bądź trzcinowymi ścianami bądź podobnego rodzaju płótnami. Pierwsze z pomieszczeń mieściło niewielkie palenisko i najprostsze przybory kuchenne, na specjalnej przywieszce wisiały drewniane łyżki, łopatki, obok był obudowany kamieniami piecyk, kolejne pomieszczenia były naprawdę malutkie, nie było stołu ani krzeseł, były tylko proste łóżka i zaledwie trochę przestrzeni by przemieszczać się między nimi. Na drewnianych stojakach wisiały robótki ręczne, wyszywane ubrania, gdzie nie gdzie ozdobne serwety i ozdoby, w jednym z kącików kilka drewnianych zabawek przypominających zwierzęta.
- Jeśli głodna panienka to zostało jeszcze trochę z dzika, nasi chłopi wrócili ledwo co z polowania, ogniska palą, ale może panienka też zjeść tutaj. - wskazała ręką na spoczywające w części kuchennej miski wypełnione podrobionym mięsem wymieszane chyba z jakimiś warzywami, a obok kilka kromek świeżego chleba. - Łóżka też są wolne, moi bracia na zamku dziś służą to zapewne nieprędką wrócą.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Hibernia on Sro Maj 15, 2013 6:04 pm

Spodziewał się wszystkiego, jednak to zdziwienie było względnie dobrym objawem. A kiedy się jedna z nich przywitała z nim z życzliwym uśmiechem, który sprawił iż odnalazł już całkiem spokój, zyskał świadomość, że go nie przepędzą. Ale lekko kłaniać mu się nie musiała, choć to było miłe… poniekąd. Byłbym sam się uśmiechnął, pogawędził czy też zwrócił uwagę na tą młodszą dziewkę. Która może by mu też wynagrodziła trudy podróży.
- Tak, pani… Jak Wam na imię? Miałem wręczyć także dary panu na zamku jak i jego królowej – Udzielił jednej z kobiet odpowiedzi. Pewnie nie był tutaj pierwszy, chociaż kto wie. – Dziękuję, pani. Zapewne za to zostaniecie wynagrodzeni. A… macie tutaj znachora tudzież druida? Moja podróż nie należała do udanych, a jestem łucznikiem jak i myśliwym. Do niego udałbym się najpierw, jeśli łaska – Powiódł też spojrzeniem kobiety, zwilżając wysuszone wargi koniuszkiem języka. Potem chętnie uda się na ucztę, jeśli dostanie i taką pomoc ze strony uzdrowiciela. Bo wtedy nie będzie już żadnych trosk związanych z tym, że może zostać pozbawiony wykonywania tejże profesji. Też to pozwoli mu się oddać swoistej beztrosce wśród mężów i braci tych kobiet.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Ellinor on Sro Maj 15, 2013 7:51 pm

- Dziękuję, pani. Tak, przybywam na zaślubiny.- odpowiedziała jej dziewczyna i uśmiechnęła się ciepło. Czyli jednak jeszcze nikt nie dotarł? Miała nadzieję, że nie będzie jedyną osobą, która zjawi się na ślubie.
Ellinor zdziwiła się tak ciepłym powitaniem. Spodziewała się czegoś innego, może odpędzenia, zbycia podróżnika jakąś tanią gadką... Ale musiała przyznać, że to była całkiem miła niespodzianka. Podążyła za kobietą.
Chata, pomimo że nie była taka duża, sprawiała wrażenie przytulnej i ciepłej. Ogień w palenisku wesoło trzaskał a pomieszczenia wypełniała aura spokoju., jakby mieszkańcy nic nie wiedzieli o tych przerażających stworzeniach na wyspie. Ale dziewczyna cały czas pozostawała czujna, chociaż nie sprawiała takiego wrażenia.
- Dziękuję, bardzo chętnie coś zjem. Mogłaby mi pani jeszcze powiedzieć, czy znajdę tu jakiegoś uzdrowiciela lub druida?- Dopiero teraz poczuła, że jest naprawdę bardzo głodna. Najwyraźniej adrenalina musiała to tuszować aż do teraz, gdy nie znajdowała się w niebezpieczeństwie, a przynajmniej nie bezpośrednim. Poczuła też ogromne zmęczenie, zapewne także wynik ostatnich wydarzeń.
avatar
Ellinor
Scáth

Age : 22
Skąd : Irlandia
Join date : 24/04/2013
Liczba postów : 55

Zobacz profil autora http://zakazane-ksiazki.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Legenda on Czw Maj 16, 2013 10:49 am

- Jestem Ena, a to moja młodsza siostra Fanny. - przedstawiła obie pierwsza z kobiet na co młodsza spłonęła lekkim rumieńcem spuszczając nieśmiało wzrok. - Jeśli szukasz panie druida musisz skierować się w stronę słomianego szałasu zaraz za tym domem. - obróciła wzrok w stronę jednej z chatek, obok której wiodła cienka ścieżka prowadząca chyba na obrzeża wioski, bo ciężko było tam dostrzec jakieś dalsze zabudowania. - Powinien być u siebie, chociaż większość szamanów i uzdrowicieli z okolic została wezwana do zamku. Ponoć przyszła księżna jest w stanie błogosławionym, chociaż... czy to na pewno prawda tego ci panie nie powiem. - westchnęła powracając wzrokiem na wojownika.

- Pannie coś dolega? O, my wszyscy chodzimy tam do druida, poczciwy człowiek, sztuki tajemne zna. - wyjaśniła kobieta wychylając się zza zasłony i wskazując na przesmyk prowadzący gdzieś na tyły wioski gdzie nie było widać już żadnych chat. - Ma tam swój szałas, toć tylko zajęty bywa, ale zawsze pomoże i uleczy.
Osada wydawała się naprawdę spokojna, ciężko uwierzyć w to co działo się dookoła pośród zawistnych i pożądających krwi kapłanek. Tutaj tak jakby zaczynał się inny świat, świat jaki był bez tych dziwnych kobiet, bez ich przekleństwa, tutaj życie biegło swym normalnym rytmem. Gościnność mieszkańców mogła wydawać się podejrzana, ale z drugiej strony tak ważne wydarzenie jak zaślubiny ich władcy, oczekiwania podróżników i tajemnice jakimi owiana była przyszła małżonka księcia.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Hibernia on Czw Maj 16, 2013 12:10 pm

- Zwą mnie Breanainn. Wasi ojcowie wraz z mężami czy braćmi zaprawdę muszą być szczęśliwi, że zostali obdarzeni tak wspaniałymi kobietami – Zdołał się nieznacznie uśmiechnął, chociaż zapewne ta młodsza to męża nie miała i pewnie to ją dopiero czekało. Ale nie po to tutaj przybył, chociaż kto wie… Była to jedna z tych dziewek, na które aż miło się spoglądało i chciało się spędzić w ich towarzystwie chwilę.
- Później zapewne dołączę do Waszych bliskich, jeśli okoliczności na to pozwolą – Też oderwał swe spojrzenie od dwóch kobiet, zwłaszcza od tego dziecięcia które powinno biegać po łąkach i spojrzał w kierunku, który wskazała mu kobieta. Zatem będzie musiał nią podążyć.
- Dziękuję, Pani. Pan na zamku zapewne bardzo jest rad z tego, że spodziewa się potomka… jeśli to prawda. Zapewne mu to wynagrodzi też fakt, że większość gości nie dotarła… bo nikogo nie widzieliście tutaj z nich, tak? – Jednak bardziej teraz należało się obawiać o życie księcia jak i o życie tych ludzi, którzy tam podążyli. Spotkał dwie chędożone kapłanki z czego najgorszą była pierwsza niż ta ognista dziewka. Zatem aż strach pomyśleć, jakim potworem jest pani na tym zamku i co wyjdzie z jej łona, skoro to bardziej bogini bądź wiedźma niż człowiek. Ale czy na pewno? Wzdrygnął się nieznacznie. Potem jednak skinął głową kobietom w podzięce i oddalił się, obierając tą ścieżkę mającą zaprowadzić go do chaty druida, którego miał nadzieję zastać. Do wydania na świat potomstwa nie potrzeba wszystkich znachorów, druidów czy szamanów. Tam skąd przybywał, kobiety były zdolne zrobić to siłami natury nawet same, kiedy ich mężów w domach nie było. Albo brały akuszerkę. Więc temu też się dziwił.
Dotarł w końcu do tej chatki i po lekkim rozejrzeniu się, miał pewność, że to ta właściwa... przekroczył jej próg. Odezwał się także.
- Bądź pozdrowiony. Kobiety, które spotkałem... Ena i Fanny skierowały mnie tutaj. Przebyłem długą drogę i moja ręka została... złamana - Zaczął nawet jeśli mówił do pustej chaty.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Ellinor on Czw Maj 16, 2013 7:51 pm

Dziewczyna pominęła już kwestię jedzenia, to może poczekać. W końcu do rany mogło wdać się jakieś zakażenie. Musi iść do niego teraz.
- Dziękuję ci, pani. Niedługo wrócę.- po czym lekko się pokłoniła i poszła we wskazaną stronę. Już zdążyła polubić tę kobietę, sprawiała wrażenie idealnej matki. Ellinor uśmiechnęła się gorzko. Zupełnie jak jej własna matka. Odpędziła od siebie wspomnienia.
Po chwili wśród drzew zaczął majaczyć jej szałas, całkiem spory zresztą. Jej myśli zakrzątały wtedy między innymi niewiedza ludzi o niebezpieczeństwie ze strony tych dziwnych istot i spokoju oraz gościnności tych ludzi. Nawet nie zauważyła, gdy dotarła na miejsce.
Szałas wyglądał dosyć niepozornie, nie widać było, że mieszka w niej druid. Pachniało lasem, zapachem tak bliskim sercu łuczniczki. Odetchnęła głęboko. Ogarnęły ją pewne wątpliwości, czy tutaj naprawdę mieszka szukany przez nią człowiek, jednak cóż, nie zaszkodziło spróbować. Weszła na coś na kształt werandy.
- Panie, jesteś tu?- odezwała się miękkim głosem. Wiedziała, że niektórzy druidzi byli bardzo drażliwi.


Ostatnio zmieniony przez Ellinor dnia Sob Maj 18, 2013 5:07 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Ellinor
Scáth

Age : 22
Skąd : Irlandia
Join date : 24/04/2013
Liczba postów : 55

Zobacz profil autora http://zakazane-ksiazki.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Legenda on Pią Maj 17, 2013 5:37 pm

- Niestety panie, jeszcze nikogo prócz was tu nie spotkaliśmy. - odpowiedziała z zatroskanym wyrazem starsza z kobiet, po czym skinęła głową mu na pożegnanie.
Nie dziwota, że taka radość w wiosce z przybycia pierwszych gości. W końcu książę spodziewał się wielu przybyszy, a tu pustki... huczne zaślubiny, delegacje z różnych krain i nagle okazuje się, że z zapowiadanych reprezentantów nie dotarł absolutnie nikt. Ale czemu się tu dziwić skoro wyspę zamieszkały zawistne kapłanki żądne krwi. I ponoć przybyły razem ze swoją panią czyli przyszłą władczynią tych ziem co mogło być jeszcze bardziej niepokojące.
Jako, że zgodnie ze słowami jednej z kobiet wszyscy uzdrowiciele z okolic zostali wezwani, ostał się w wiosce tylko jeden. Dlaczego i on nie udał się na zamek to już zapewne jego interes. Tak się złożyło, że dwójka gości została skierowana właśnie do tego jednego osobnika. Pierwszy na miejsce przybył wojownik. Szałas do jakiego wszedł okazał się jednak pusty. Na ściankach wisiały różnego rodzaju zioła, posłanie było tylko niedbale okryte, na niewielkim stołku leżały skóry różnych zwierząt, a w powietrzu unosił się silny zapach lawendy. Druga trafiła na przedpole łuczniczka. Wokół szałasu znajdowało się niewielkie palenisko z wygasłym już ogniem, przy samej ściance budowli leżały różne naczynia, z których wiele było wszczerbionych, bok suszyły się zioła. Ale i na tym zapleczu nie było nikogo. Dopiero zza szałasu wyłonił się człowieczek niosąc w rękach kolejne trzciny specyficznej roślinności. Człowieczek ten był dość niski, ubrany w coś na kształt płaszczu, ale nogi miał bose. Mimo, że nie wydawał się jakoś szczególnie stary jego twarz zdobiła długa, posiwiała broda, w którą wplecione miał drewniane koraliki. Resztę głowy chował pod kapturem, acz oczy które spod niego wyglądały wyglądały bardzo młodo i rześko.
- Słyszę, słyszę! - zawołał zaraz jak tylko się zjawił nad przedpolu. - Witam panienkę, witam wędrowca... a skąd żeście się tu wzięli moi drodzy? - zwrócił się najpierw do dziewczyny, potem kątem oka spostrzegł gościa w swoim szałasie sam składając na jednym z płaskich kamieni przed swoją chatką zebraną trzcinę.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Ellinor on Pią Maj 17, 2013 6:12 pm

Przyglądała się właśnie okolicy szałasu, kiedy pojawił się ten człowiek. Gdy tylko dziewczyna ujrzała druida ogarnęła ją dziwna ulga. A czego się spodziewała? Najwyraźniej czegoś bardziej niebezpiecznego lub ponurego. No cóż, nie można się jej dziwić po tym, co przeszła. Ten człowiek wyglądał na bardzo miłego i życzliwego, kogoś, komu można zaufać. Uśmiechnęła się do niego i lekko skłoniła.
- Panie, przybywam na ślub pana tej wyspy w imieniu mego króla, Reynevana. Po drodze jednak wynikły pewne... komplikacje, w wyniku których teraz prosiłabym o pomoc. Moja kostka została...ekhem, zraniona.- powiedziała mu i odsunęła lekko nogawkę spodni ukazując zranione miejsce. Po chwili do niej dotarło, że jest tu także ktoś inny. Jakiś wędrowiec, kto wie, czy także nie przybył na ślub. Jednak na razie postanowiła się tym nie zajmować, bo dosłownie padała z nóg i nie mogła zbytnio skupić myśli. Silny zapach lawendy dodatkowo potęgował jej znużenie, jednak postanowiła, że pozwoli sobie na spoczynek później, gdy tylko będzie mogła.
avatar
Ellinor
Scáth

Age : 22
Skąd : Irlandia
Join date : 24/04/2013
Liczba postów : 55

Zobacz profil autora http://zakazane-ksiazki.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Hibernia on Pią Maj 17, 2013 6:16 pm

Pozostawało mu tylko zachować dla siebie na chwilę obecną prawdę odnośnie tego, co ujrzał jakiś czas temu. Choć wydawało mu się, że to już dni minęły i może to była prawda. Na pewno to nie była wiedza dla kobiet ze względu na zbyt krwawy obraz.
Nie chciał także tych ludzi smucić tutaj, denerwować swoimi słowami. Bo wieść, że wszyscy goście zostali straceni nie jest dobrą wiadomością. Potrzebował od nich pomocy, a nie chciał teraz siać jeszcze większego niepokoju w ich prostych, ale dobrych sercach. Gdyby im też powiedział, że pani na tym zamku jest chędożoną wiedźmą czy też potworną boginią, zapewne nie dali wiary jego słowom. Wystarczy mu, by tak twierdzić spotkanie dwóch kapłanek.
Zapewne to mądrzejszy człowiek niż tamci głupcy, którzy podążyli na zamek. Być może zwiedzeni obietnicą zaszczytów czy bogactw. Pozostaje mu poczekać. W jakimś stopniu wystrój tego szałasu nie był mu obcy, tak jak zapach innych ziół i lawendy. Więc jednak nie zostali zdani na łaskę samych siebie i mieli dostąpić pomocy znachora czy też czarownika. Bo takie wrażenie on mógł odnieść, patrząc na tego poczciwego jegomościa. On miał więcej wigoru w porównaniu do niego. Ale cóż się dziwić, jak po przebyciu takiej drogi on tylko oczekiwał spoczynku, strawy i napitków?
Obejrzał się też dyskretnie na tą kobietę i lekko uniósł brwi. Nie był w stanie określić, czy skądś ją zna. Nie było to też ważne.
- Skierowały mnie tutaj kobiety z osady, bowiem poszukiwałem znachora zanim wyruszę dalej na zamek. A też przebywam w imieniu Reynevana. Miałem także ze sobą barda, ale ten zasnął na polanie i tam go zostawiłem. Moja ręka uległa złamaniu i tak przebyłem długą drogę - Powtórzył w zasadzie swoje słowa, jasno określając swoje oczekiwania albo nawet prośbę o opatrzenie jak i zniesienie bólu. Sprawność tej ręki dla niego było naprawdę ważna.
A kobieta okazała się bardziej interesująca niż uznał na początku. Należało się zastanowić nad tym, na kim skupi się szaman. Bo sprawa nie była taka oczywista, jakby się mogło wydawać.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Legenda on Sob Maj 18, 2013 5:38 pm

- Ah, rozumiem. - od razu przytaknął sprawiając przy tym wrażenie człowieka, którego nie opuszcza pogoda ducha. - Domyślam się, że to sprawa naszych dobrodusznych kapłanek. - zaśmiał się krótko, po czym pokręcił głową z cichym westchnięciem wpadając w chwilowe zamyślenie. - Biorąc pod uwagę, że jesteście pierwszymi przybyszami, musieliście przebrnąć pewnie przez kilka nie miłych spotkań z nimi. Siadajcie. - wskazał na ścięte pieńki drzew jakie otaczały przedpole szałasu stanowiąc swego rodzaju siedziska dla potrzebujących.
Druid tymczasem rozłożył zebrane trzciny w kilka słupków, które zaległy na wcześniejszych ziołach suszących się na płaskim kamieniu. Cienkim ostrzem, które spoczywało obok pozbył się niechcianych gałązek czy przywiędłych liści z kilku pierwszych pałąków zebranego zielska.
- Na kostkę najlepiej zaleciłby kąpiel w zimnym strumieniu, ale to może czasem okazać się bardziej niebezpieczne. Zobaczmy... - zaczął przeglądać pozostałe stosiki suszącej się roślinności by wybrać kilka pożółkłych trzcin zawiązując je zręcznie w jedną wiązkę, którą następnie kamieniem szybko roztłukł na płasko tak by zwilżyła się własnymi sokami wypływającymi z rośliny. - Obwiązać wokół kostki, nie przemęczać się. - wręczył łuczniczce wiązkę ziół. - Mogę... sprawdzić? - spojrzał na wojownika wzrok zatrzymując szczególnie na jego ramieniu, które dla sprawnego oka znachora z pewnością nie wyglądało na zdrowe.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Hibernia on Sob Maj 18, 2013 5:55 pm

Wyglądał wręcz w tym momencie na dość mocno zaszokowanego, bo się tak skrzywił i to niekoniecznie z odczuwanego bólu.
- Nie nazwałbym ich dobrodusznymi… - Wymruczał i wcale mu nie było do śmiechu. A widząc, że mężczyzna o nich wie to wolał powstrzymać swój język i nie nazwać ich w sposób, którym nie powinno się nazywać kobiet. Bo te były chędożonymi kapłankami. Jedynie pozostawało mu skinąć głową, bo mędrzec miał rację. Wyjątkowo chętnie usiadł na jednym z pieńków choć też zastanawiał się jakie próby przeszła ta dziewczyna. Albo kobieta, kto wie.
Widząc, że druid zajmuje się łuczniczką, to czekał na swoją kolej. Tyle już wytrzymał, to wytrzyma jeszcze trochę. Bo był w sumie przyzwyczajony do takich trudów. Zwykle też ciężko było mu prosić o pomoc albo jej oczekiwać, ale to nie było coś z czym sam mógł sobie poradzić. Jednak dobrze, że starzec pytał zamiast samemu pędzić z pomocą.
- Tak, panie – Odrzekł cicho, odwracając się w jego stronę na tym pieńku. I takie nie było, zresztą było wręcz niedbale owinięte kawałkami płaszcza, które teraz były wręcz czarne zamiast ciemnoniebieskich. Aż wołały pomstę do nieba. Przygryzł spierzchniętą wargę, bo werdykt może mu się bardzo nie spodobać.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Ellinor on Sob Maj 18, 2013 7:42 pm

Słysząc wypowiedź wędrowcy niemal niezauważalnie zmarszczyła brwi. On przybywa w imieniu Reynevana, czy jako jego poddany, z własnej woli. Przynajmniej nie jest pierwszą osobą, która przybyła na zaślubiny. Dyskretnie na niego spojrzała. Nie, nie rozpoznała twarzy, chyba nigdy go nie widziała na dworze króla. A może To było jej własne odczucie-większość dnia w końcu spędzała w lesie, na polowaniach.
Gdy tylko druid zaczął mówić, zwróciła wzrok w jego stronę. Zaskoczyło ją to, że on wie coś o kapłankach i tym, co się dzieje na wyspie. Ile musiał wiedzieć?
-I dobrze się, panie, domyślasz.- odezwała się w odpowiedzi po czym posłusznie usiadła na jednym z pieńków. Przed oczami po raz nie wiadomo który stanęły jej spotkania z kapłankami. Znowu była o krok Od śmierci, znowu walczyła o te cenne sekundy do myślenia planu. Starała się odpędzić od siebie te myśli, jednak teraz nie dawały jej spokoju, wciskały się w zakamarki jej umysłu i dawały o sobie znać. Postanowiła To ignorować, co było minęło i nie wróci. Uśmiechnęła się do druida słabo.
-Dziękuję.- wzięła Od niego zioła i powoli zaczęła odwijać bandaż z rany. Wyglądała tylko trochę gorzej niż wtedy, gdy widziała ją ostatnio. Dziewczyna skrzywiła się lekko, po czym zrobiła pierwsze z zaleceń mężczyzny. Drugiego za bardzo nie mogła wypełnić, bo miała jeszcze dużo do zrobienia.
avatar
Ellinor
Scáth

Age : 22
Skąd : Irlandia
Join date : 24/04/2013
Liczba postów : 55

Zobacz profil autora http://zakazane-ksiazki.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Legenda on Sob Maj 18, 2013 8:56 pm

- Wiem, wiem... - znachor tylko skinął głową słysząc stwierdzenie wojownika. - Są okrutne i nie znają litości, ale żadnemu z mieszkańców Sene nigdy nie uczyniły krzywdy... wręcz przeciwnie. Chronią nas gdy tego tego potrzebujemy, służą swoją pomocą. Nikt z tej wyspy nie powie o nich złego słowa.
Druid zaraz podszedł do wojownika palcami czujnie badając miejsce złamania, a przy tym zachowując stosowną łagodność by poszkodowanemu nie sprawić więcej bólu. Po tym krótkim sprawdzeniu nie powiedział nic, a za to szybko się odwrócił wędrując do swego szałasu. Z chatki dobiegł dźwięk obijających się naczyń i już po chwili druid wyszedł z powrotem trzymając glinianą misę w której coś ucierał drewnianą łyżką. To coś nie miało zbyt przyjemnego zapachu pewnie jakiejś mieszanki roślinnej.
- I powiem więcej... nie zanosi się na to by wypuściły was z tej osady.
Westchnął cicho podchodząc z powrotem do wojownika, w locie przekładając kawałek płótna przez swoje ramię, po czym badawczo przyglądając się opuchniętemu miejscu na ramieniu zaczął nakładać na nie ten dziwny, mazisty specyfik, a gdy już całość znalazła się na ranie zdjął owe płótno zwijając je zręcznie na kształt bandaża, którym pieczołowicie owijał opuchliznę z nałożoną mazią.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Hibernia on Sob Maj 18, 2013 9:17 pm

Słuchał uważnie słów tego starca, krzywiąc się stosunkowo często jak i wzdychając co jakiś czas demonstracyjnie wręcz. Kobietę obecną w pobliżu niego na razie zostawił w spokoju.
- Odniosłem inne wrażenie mości panie, jeśli chodzi o tą ochronę od złego. Wystarczy jeno, że opuści ktoś z Was tą spokojną osadę i przejdzie na pola albo zawędruje na polanę położoną w pobliżu brzegu – Już miał dodać coś jeszcze, ale choć miał to na końcu języka, te słowa nie zostały wypowiedziane. On był w stanie powiedzieć to złe słowo o tych chędożonych kapłankach. A jednak lud ten je szanował, uczynił z tych wiedźm opiekunki i w tym wszystkim, jeszcze mu nie odmówić pomocy. To skłaniało go do tego, by szanować ich wierzenia jak i nie obrazić tych wiedźm jeszcze bardziej. Bogowie tylko wiedzą, czy je jeszcze spotka.
Też się skrzywił z całkiem innego powodu przygryzając ponownie wargi. Jakby to już nie bolało odkąd opuścił tą polanę. Teraz to ponownie zerknął na tą dziewczynę bądź kobietę. Zapach ziół nie był mu obcy.
- Dlaczego tak powiadasz, znachorze? – Przewrócił oczyma, czując też lekkie aczkolwiek bolesne ukłucie gniewu. To była dość nieprzyjemna pamiątka po pierwszym spotkaniu z wiedźmą. Zmarszczył nos czując jeszcze ten intensywny zapach, ale nic nie powiedział. Miało mu to pomóc, choć naprawdę sporo czasu minie aż kości się zrosną i być może odzyskają sprawność. Czego się obawiał właśnie.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Ellinor on Sob Maj 18, 2013 10:08 pm

Dziewczyna rozpatrywała sobie ranę według zaleceń druida. Na całe szczęście ta dziwna mieszanka ziół od razu zniosła ból do poziomu w miarę znośnego. Gdy tylko mężczyzna zaczął mówić o kapłankach, ona włączyła się do rozmowy.
- Zgadzam się z Tobą, panie- zwróciła się do wędrowca- Aczkolwiek nie do końca. Bardzo prawdopodobne jest, że działają one z rozkazu jednej osoby, albo grupy ludzi. I do tamtych miejsc do odwiedzenia można dodać stary most nad wąwozem oraz polanę w środku lasu.- dopowiedziała. Tym razem nie mogła odpędzić wydarzeń sprzed kilku godzin. Znowu igrała że śmiercią i grała na czasie, żeby tylko zdobyć czas na przemyślenie swojej sytuacji. Zaszły się one w jej umyśle i nie chciały stamtąd wyjść.
Wyrwała ją z zamyślenia informacja druida. Chwila! Co on powiedział? Na twarzy dziewczyny pojawił się wyraz niepewności.
-Jak To nie będziemy mogli się stąd wydostać? Dlaczego?- spytała się go. Nie dość, że miała trudności z dostaniem się na ślub, to jeszcze teraz musi wymyślić sposób na wydostanie się stąd. I jak teraz wypełni swój obowiązek?
avatar
Ellinor
Scáth

Age : 22
Skąd : Irlandia
Join date : 24/04/2013
Liczba postów : 55

Zobacz profil autora http://zakazane-ksiazki.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Legenda on Nie Maj 19, 2013 5:43 pm

- To uśmierzy ból i pozwoli kościom spokojnie się zrosnąć. - wyjaśnił zawiązując bandaż po czym cofnął się kilka kroków by fachowym wzrokiem ocenić efekt swej pracy.
Znachor otrzepał ręce sam przysiadając na jednym z pieńków. Na kolanach położył sobie pęczek trzcin, które krótkim ostrzem zaczął ostrzygać z niewielkich gałązek czy zeschłych liści. Pokiwał głową zarówno na słowa wojownika jak i na wypowiedź łuczniczki, aczkolwiek przez chwilę nic nie mówił mrużąc oczy i poświęcając się swojemu zajęciu. Wyglądał jakby wpadł w zamyślenie albo rozważał kolejne słowa.
- Tak, tak... można je spotkać na całej wyspie. - przytaknął. - Ach... to dość kłopotliwa sprawa. Jest tylko jedna droga wiodąca na wzgórza. Oprócz niej można się dostać na zamek tylko przez wąski przesmyk, ale... trzeba nadłożyć dużo drogi, wrócić na brzeg i stamtąd przez moczary. - zamilkł na chwilę przerywając oporządzanie ziół i potarł w skupieniu podbródek kciukiem. - Wracając do tej drogi z osady na wzgórza wiedzie ona niemal prosto do zamku, ale nikt obcy tam nie dojdzie. Bez względu na to ile będzie szedł droga z powrotem zawiedzie go do osady. Żeby przełamać tę klątwę trzeba spotkać się z kapłankami przy studni, którą znajdziecie na środku wioski.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Ellinor on Nie Maj 19, 2013 6:12 pm

Po wypowiedzi mężczyzny dziewczyna w zamyśleniu pokiwała głową. Czyli jednak jest jakiś sposób na wydostanie się stąd... Opcja z nadkładaniem drogi nie była dla niej najlepsza, chociaż w tym chciała się posłuchać druida jeśli chodzi o nieprzemęczanie się. Czyli pozostała ta druga opcja. Stwierdziła jednak, że przede wszystkim musi wypełnić zadanie, czyli złożyć wizytę na zamku, dopiero potem będzie się martwić o powrót, tym bardziej, że wie już co i jak. Jednak w takim stanie nie może się tam pokazać, potrzebuje odpoczynku i chwili spokoju. Wstała z miejsca i pokłoniła się druidowi.
-Dziękuję ci, panie, za nieocenioną pomoc- odezwała się, po czym wręczyła mu w podziękowaniu kilka monet. Skierowała się potem w stronę chaty nowo poznanej kobiety, aby tam odpocząć. Myśli zakrzątały jej różne rzeczy. Zastanawiała się, jaka okaże się ta kapłanka i co tym razem będzie zmuszona zrobić, żeby tylko nie zginąć. Myślała też o tym, jakie próby musiał przejść ten wędrowiec, którego przed chwilą spotkała i co go tutaj sprowadziło oraz o tym, czy kobieta, którą odwiedziła także wie o kapłankach. Jednak już po chwili doszła do chaty i wszystkie te przemyślenia się rozwiały. Weszła do środka.
avatar
Ellinor
Scáth

Age : 22
Skąd : Irlandia
Join date : 24/04/2013
Liczba postów : 55

Zobacz profil autora http://zakazane-ksiazki.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Hibernia on Nie Maj 19, 2013 7:23 pm

- Dziękuje, starcze – Kiwnął też nieznacznie głową w ramach podziękowania za to. Choć nie było dobrze, istniała szansa, że wszystko z czasem wróci do normy. A skoro tutaj nie już nie miał, co szukać wypadałoby odejść. Tam w oddali czekał na niego spoczynek i możliwość zaspokojenia upartego głodu. Ale jeszcze chwile posłuchał, bo starzec powiadał coś jakże istotnego.
Przymknął powieki, rozważając jego słowa. Moczary, nie jest to dobra trasa dla nich. Od razu brał pod uwagę tą dziewkę, która także tutaj przebywał. Słuchał też w dalszym ciągu, marszcząc brwi. Spotkanie przy studni też nie było dobrym rozwiązaniem. Ale rozsądniejszym niż przeprawa przez te moczary w ich stanie, które pewnie niejednego wędrowca pochłonęły.
Przyszło mu patrzeć jeszcze jak ta dziewka odchodzi zmierzając w swoją stronę. A nawet nie zdążył do niej zagaić, co nie było dobre. Łączą ich w zasadzie wspólne koleje losu i prawdę powiedziawszy, wolał podróżować z nią niźli sam.
Wrócił także powoli do tej chaty wskazanej mu przez te dwie kobiety. Tam byli ich mężowie i bracia oraz możliwość zaspokojenia głodu. Czegóż pragnąć więcej na chwilę obecną? Choć oni są dla niego obcy, ale to zapewne nie będzie problemem.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Legenda on Nie Maj 19, 2013 8:51 pm

Znachor tylko pokiwał głową dobrotliwe na formę podziękowania ze strony łuczniczki, już miał coś powiedzieć, ale ostatecznie machnął niedbale ręką i zaraz gdy towarzystwo się rozeszło wrócił do swojego szałasu. Dziewczyna z kolei udała się do domku poznanej wcześniej kobiety. Ta teraz siedziała drewnianym stołku w pomieszczeniu kuchennym obierając ze skórki co ładniejsze owoce, które układała w misie spoczywającej pod jej nogami. Na wejście łuczniczki podniosła na nią wzrok i uśmiechnęła się dobrotliwie.
- I jak kochana, lepiej? - spytała spoglądając na nią z pewnym nawet zatroskaniem. - Zjedz coś, a później się prześpij. Łóżka są wolne, a ty pewnie jesteś zmęczona. - kiwnęła głowę w stronę misek drobionego mięsa, który spoczywał tuż obok drewnianych kubków z sokiem z owoców nie przerywając obierania soczystych jabłek ze skórki.

Tymczasem wojownik udał się w stronę niewielkiej strużki dymu, która wciąż unosiła się na horyzoncie. Okazało się, że był to pewnego rodzaju placyk otoczony dookoła kilkoma chatkami, na którego środku paliło się spore ognisko. Nieco wyżej nad lekko tlącymi się płomieniami na ruszcie zatknięty był pieczony dzik, niemal w połowie już obdarty z mięsa. Do tego dzika co jakiś czas podchodził jeden z chłopów z miską odkrajając sobie jakieś kawałek. A było tu sporo chłopów... kilku starszych dyskutujących obok lekko już spijaczonym głosem, dwójka młodszych wylegujących się na matach ze skór zwierząt pod osłoną słomkowych kapeluszy i kilku, którzy nie żałowali sobie wina jakie w bukłakach spoczywało obok paleniska. Co dusza tylko zapragnie jednym słowem. Ogień już niewielki, ale tlił się wciąż nad dziczyzną, miski i bukłaki z winem leżały grzecznie po jednej stronie, nawet maty ze skór zwierząt przygotowane były na wypoczynek i na sen, bo dziś dla męskiej części osady zapowiadała się widać noc pod gołym niebem przy dźwiękach dogasającego ogniska i biesiadnej uczcie.
- A... tyś obcy pewnie. Siadaj, częstuj się. - jeden z chłopów ubranych w ten swojski słomkowaty kapelusz kiwnął w stronę wojownika zapraszając go na sąsiednią wolną matę.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Hibernia on Nie Maj 19, 2013 9:31 pm

Czy kiedy ujrzał ten placyk powinien być w dużej mierze zaskoczony? Nie pierwszy raz taki typ zabudowy widział, a jednak tutaj mógł to uznać za coś nowego, nieznanego. A przede wszystkim, najbardziej godna uwagi wydawała mu się gawiedź tutaj zgromadzona. Na sam ich widok na usta wkradał się uśmiech, tak samo na widok jadła. Uczta wręcz trwała w najlepsze i trafił wręcz idealnie. Łaknął wręcz takiego towarzystwa, z którym to może oddać się gawędzie, biesiadować z nimi czy też wlewać ich w towarzystwie w gardło zacny trunek. To było coś, coś znał i co znacznie uspokajało jego ducha. Choć może powinien się obawiać obcych ludzi żyjących na ziemi strzeżonej przez te diabelskie kapłanki. Jednak ciężko było mu nie oddać się tej radosnej biesiadzie.
- Witajcie. Masz słuszność, panie – Odezwał się, by potem skinąć potwierdzająco głową jak i w podzięce. Spojrzał na niego, potem na tą matę i usiadł na chwilę na tej macie krzyżując nogi. Westchnął cicho, kiedy składał obok siebie płaszcz w miarę swoich możliwości. Chciał uwolnić się od ciężaru miecza, jednak dotąd tego nie zrobił. Westchnął też ciężko, kiedy to spojrzał na to palenisko. Mając tylko jedną sprawną dłoń to nie będzie łatwe zadanie, jednak o pomoc nie poprosi. Mając tylko jedną rękę sprawną odkrojenie sobie kawałka mięsiwa zajęło mu dłużej niż zwykle. Bo też wymagało częstszego schylania się do samej misy, by tam trafiły kawałki mięsa. Marszczył przy tej czynności brwi, a jednak nie wypowiedział ani jednego słowa narzekań na swój. Nie w towarzystwie potencjalnych braci. W końcu ponownie zasiadł po turecku, kładąc tą misę z jedzeniem na kolanach. Patrząc w milczeniu na dogasający ogień jak i tych wszystkich mężczyzn zgromadzonych, zaspokajał powoli swój głód. Po której chwili jednak ponownie utkwił swe ciemne spojrzenie w jegomości, który go zaprosił do ucztowania.
- Jak się panie zwiesz? Zawsze tak świętujecie w swoim towarzystwie? Możesz opowiedzieć mi coś o tych ziemiach, opiekunkach tej osady? - Część pytań z pewnością mogła zostać uznana za niestosowną. Albo zbyt nie pasującą do tej chwili. Ale też chciał wiedzieć, czy jest ku temu powód, by świętować czy ich towarzystwo samo w sobie jest takim powodem.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Ellinor on Pon Maj 20, 2013 4:44 pm

Gdy tylko usłyszała wypowiedź kobiety uświadomiła sobie jak bardzo jest głodna i zmęczona.
- Tak, o wiele lepiej. Dziękuję za troskę.- odpowiedziała jej z uśmiechem pełnym wdzięczności. Oparła łuk o ścianę, podeszła do stołu, zdjęła płaszcz oraz pas z kołczanem i sztyletem i przewiesiła je przez stołek, po czym nałożyła sobie trochę mięsa. Usiadła do stołu i zaczęła jeść rozmyślając zarazem, co zrobi dalej. Przez kilka godzin będzie tu odpoczywała, to pewne, potem pójdzie na dwór i złoży dary u władcy. Ile czasu to zajmie- nie miała pojęcia. Może godzinę, a może cały dzień. Następnie będzie zmuszona do pójścia do tej kapłanki przy studni i prawdopodobnie zabicia jej, żeby się stąd wydostać. I to by było na tyle.
Skończyła jeść, wzięła swój sztylet (ostrożności nigdy nie za wiele!) i poszła do strumienia, który widziała po drodze, aby umyć naczynia. Usiadła na brzegu i obmyła miskę w wodzie, po czym wzięła z dna trochę piasku i zaczęła nim dokładnie szorować naczynie. Gdy efekt był już zadowalający wróciła do chaty i odłożyła je na miejsce, po czym uśmiechnęła się do kobiety, wzięła swoje rzeczy i poszła do wskazanego przez nią posłania. Złożyła zdjęty płaszcz, położyła go na ziemi, a na nim pas. Łuk oparła o ścianę. Zdjęła siebie skórzaną kamizelkę i buty, tak że została w lnianej koszuli i spodniach. Padła zmęczona na posłanie kładąc sobie przy okazji sztylet koło głowy. Nie potrzeba jej było dużo czasu, żeby zapadła w sen.
avatar
Ellinor
Scáth

Age : 22
Skąd : Irlandia
Join date : 24/04/2013
Liczba postów : 55

Zobacz profil autora http://zakazane-ksiazki.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Legenda on Pon Maj 20, 2013 8:27 pm

Powoli zapadał zmrok. Słońce zachodziło nad horyzontem, a przestrzeń zaczęła wypełniać ciemność nadchodzącej nocy. Bynajmniej mrok w tej wiosce wcale nie wydawał się czymś strasznym, osada przecież była bardzo przyjazna. Podczas gdy łuczniczka zapadła w sen, kobieta, która użyczyła jej miejsca w chacie skończyła obierać jabłka, a później stanęła jeszcze chwilę u wejścia chatki by spojrzeć na dym unoszący się z dogasającego paleniska za chatami. Później sama udała się na spoczynek zasypiając na jednym z posłań. Tymczasem nad ognisko zaczynało już dogasać, dziczyzny ubywać coraz bardziej, a i wino zdążyło już uśpić część z bywalców tej biesiady, którzy teraz drzemali na matach ze skór zwierząt.
- Jam Torin. - odpowiedział wojownikowi mężczyzna w słomkowym kapeluszu, po czym pociągnął łyka wina z bukłaka. - Tyś z dalekich stron, pewnie... - zaśmiał się pod nosem słysząc tę lawinę pytań, po czym otarł podbródek ręką. - Zależy jak udadzą się łowy i jak plony obrodzą... teraz mieliśmy wspaniały urodzaj. Pola obrodziły, sady pełne owoców, grządki pełne warzyw, a ostatnie polowanie... nigdy tyle dzików naraz nie ustrzeliliśmy. Po ostatnich latach marnych zbiorów to naprawdę coś wartego uczty. - zamilkł na chwilę przypatrując się ostatnim oddechom płomieni nad paleniskiem. - Opiekuje się tą osadą nasz wódz Sedric, ale jego tu nie ma... udał się wczoraj na zamek złożyć dary z naszych zbiorów za wstawiennictwo przyszłej małżonki księcia. Wróci jutro, może go zatrzymają dłużej... pani hojna jest to i pewnie podaruje mu coś dobrego.
avatar
Legenda
Mistrz Gry

Join date : 28/03/2013
Liczba postów : 83

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Osada

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach