Hibernia
Zdecydowałem się zamknąć forum. Powodów tej decyzji jest naprawdę wiele, a głównym jest to, że więcej z tego nerwów niż radości. Też to pochłaniacz czasu.
Słusznym jest to, by nabrać dystansu do takiej formy rozrywki. Jednak to była fascynująca przygoda i może kiedyś się na to zdecyduję.
Wszystkim, którzy bawili się przez ten krótki okres czasu, pragnę podziękować.

Ferris Finn

Go down

Ferris Finn

Pisanie by Ferris on Pią Maj 03, 2013 1:41 pm


Ferris Finn

~ PRZYDOMEK: Finn
~ WIEK: Trzydzieści jeden lat
~ POCHODZENIE: Nie tak daleka północ (Szkocja)
~ STATUS: Wojownik
~ PROFESJA: Para się zarówno kowalstwem jak i wojaczką.


~ WYGLĄD ~
Ferris nie należy do najwyższych mężczyzn, liczy sobie, bowiem jedynie metr siedemdziesiąt trzy. Budowa jego jest jednak harmonijna, a sylwetka smukła. Mógłby uchodzić za drobnego gdyby nie wiele warstw ubrań, które zwykł nosić. Twarz jego ma regularne, ale nieco ostre rysy, które nadają mu szlachetny wygląd. Na świat patrzy oczyma w kolorze szafirów, na jego wąskich ustach zaś zawsze gości uśmiech. Twarz jego otoczona jest przez burzę gęstych włosów w kolorze starego albo brudnego złota. Sięgają one do połowy łopatek albo nawet trochę za. Ferris raczej nosi je rozpuszczone, chociaż można się w nich dopatrzeć kilku warkoczy. Mężczyzna ten nie ma w zwyczaju się golić, dlatego na jego twarzy gości kilku albo nawet kilkunastodniowy zarost.
Jako iż pracuje w gorącym miejscu, nie ubiera się specjalnie grubo. Nosi wtedy brązową tunikę, którą wiąże w pasie plecionym rzemieniem, do tego zwykle nosi ciemne spodnie ze skóry albo lnu. Schody zaczynają się, kiedy wychodzi na dwór, wtedy też zakłada na siebie kilka warstw ubrań. Najczęściej jest to lniana marynarka, na którą potem to zakłada skórzaną kamizelkę z miękkiej, elastycznej skóry. Zimą nosi dodatkowo płaszcz z grubej wełny, wykończony i ozdobiony futrem wilków. Rzadko chodzi w kilcie a jeszcze rzadziej na bosaka. W końcu ma takie wygodne skórzano-materiałowe buty, więc czemu miałby ich nie nosić? Poza tym bardzo ułatwiają one polowanie, bowiem wszelkie dźwięki są tłumione przez materiał i skórę.

~ CHARAKTER ~
Ferris wydaje się być otwartym i bardzo kontaktowym człowiekiem. Znaczy taki dosłownie jest. Chętnie z każdym zamieni słowo, spędzi trochę czasu czy też trochę tego czasu poświęci na wysłuchanie. Jest dobrym słuchaczem, znacznie gorszym mówcą. Zresztą nawet jak na mężczyznę mówi przerażająco mało, co niektórych dziwi jak i zaskakuje. Niechętnie rozmawia o swojej przeszłości, właściwie w ogóle tego nie robi. Nieco tajemniczy i uważany często za dziwaka. Zdarza mu się i to stosunkowo często chodzić zamyślonym. Co ciekawe przejawia dużo większe doświadczenie a także wiedzę niż większość mężczyzn w jego wieku. Potrafi być naprawdę przekonujący, a także dobrze radzi sobie, jako przywódca. Nie należy jednak do osób, które tej władzy rzeczywiście pragną. Czasami sprawia wrażenie jakby wręcz starał się uciec od wszelkiej odpowiedzialności.
Inteligencje i mądrość chowa za szczeniackimi wygłupami, albo nieodpowiedzialnym zachowaniem. Rzadko zdarza mu się zrobić coś złego z premedytacją Dobrze się czuje w czasie walki i podczas potyczek słownych.
Bardzo dobrze jednak zna się na swojej robocie. Narzędzia, broń i wszystko inne, co wychodzi spod jego ręki jest naprawdę pierwszorzędne. Można go posądzić nawet o lekki artyzm, który przejawia się w postaci wszelkiego rodzaju zdobień, zarówno na klingach jak i uchwytach broni. Mimo iż nie zna się w ogóle na magii, na jego dziełach można zobaczyć runy.
Jest cierpliwy jak woda drążąca skały, a także spokojny jak drzewo, którego liśćmi raz za razem porusza wiatr. Czasami w ogóle nie zdradza żadnych emocji, ale bywa też tak, że złość, rozdrażnienie albo coś jeszcze innego bierze nad nim górę. Wtedy lepiej nie znajdować się w zasięgu jego broni. Nienawidzi wprost bezsilności, zarówno swojej własnej jak i innych. Stara się przed tym bronić na wszelkie możliwe sposoby.

~ HISTORIA ~
Matka Ferrisa była głową jednego z północnych klanów. Niestety oddała swe serce nie tej osobie, co trzeba. Miała za to ponieść karę, niestety kobieta zamiast się jej poddać uciekła razem z ukochanym. Żyli przez wiele lat na wygnaniu. Ciesząc się sobą i miłością. Nie było im łatwo, ale mieli siebie a to w sumie było dla nich najważniejsze. Ferris urodził się, jako ich drugie dziecko a pierwszy syn. Jego starsza siostra niestety zmarła zanim miał okazję ją naprawdę poznać. Dwa lata później, kiedy Finn miał pięć lat na świat przyszła jego młodsza siostrzyczka. Niestety mała Dis nie wytrzymała zimy i umarła z powodu jakiejś choroby przed skończeniem chociażby roku. Po kolejnym roku urodził się młodszy braciszek Ferrisa. Obu chłopcom udało się przeżyć srogą zimę i doczekać ciepłego lata.
Finn opiekował się młodszym braciszkiem, nie chcąc by stała mu się jakakolwiek krzywda. Opowiadał mu o duchach i ognikach, o wróżkach i potworach żyjących w lasach. Nie sądził, że jego czteroletni braciszek postanowi na własne oczy zobaczyć któregokolwiek z tych stworzeń, o których mu Ferris opowiadał. Ale stało się. Pewnego wiosennego dnia mały Carr wyszedł wcześnie rano z domu, chcąc zobaczyć ogniki bawiące się na skalnych skarpach. Niestety chłopczyk pośliznął się i spadł. Finn słyszał jego krzyk i kiedy zjawił się na miejscu nie znalazł swojego braciszka. Zbyt też lękał się spojrzeć w dół skarpy. Wrócił do domu i ogłosił rodzicom tą niezbyt wesołą nowinę.
Mający dziesięć lat Ferris doczekał się młodszej siostrzyczki. Niestety wraz z pojawieniem się tej małej istoty odeszła jego matka. Ojciec radził sobie z dwójką dzieci. Niestety sroga zima, zmusiła go do wyjścia na polowanie dalej niż zwykle. Nigdy jednak nie wrócił i tak Finn został sam ze swoją młodszą siostrzyczką, którą co gorsza nie umiał się zaopiekować. Poszedł szukać pomocy. Matka nie raz opowiadała mu o swoim klanie. Wyruszył szukać u nich pomocy.
Trzy dni tułał się po obcych terenach, nieznanych mu ziemiach a Fia zawodziła niezadowolona z głodu oraz zimna. Nie miała litości dla swojego starszego brata, który tracił zapał, ale i siły. Bał się, że nie uda mu się ocalić tej małej istotki przed śmiercią. Myśl ta jednak skutecznie go motywowała. Szedł dalej aż w końcu znalazł klan swojej matki. Chciał się widzieć z jego przywódcą, ale ludzie nie chcieli go puścić. W końcu udało mu się siłą wejść do sali, w której przesiadywał brat jego matki. Prosił go o to by miał litość, by okazał ją swojej małej siostrzenicy. Nie chciał niczego dla siebie, chciał tylko by Fia przestała zawodzić. Przywódca zgodził się zatrzymać ich obu, o ile Ferris poniesie karę, którą miała ponieść jego matka. Chłopiec bez wahania się zgodził.
Głodzono i bito go przez trzy dni. Przy życiu utrzymała go jedynie myśl, że jeśli on się podda i teraz umrze to wujek bez wahania wyrzuci jego małą siostrzyczkę. Po tych dniach męki i katuszy w końcu uśmiechnęło się do niego słońce. Znalazł się między ludźmi z klanu matki. Ci początkowo traktowali go jak kundla, jak coś ohydnego czy nawet brudnego. Szybko jednak pokazał, na co go stać. Uczył się rzemiosła a także walki. Fia rosła jak na drożdżach a oni byli praktycznie nierozłączni. Kiedy on był na naukach u kowala ona siedziała przed cechem i zbierała kwiaty albo haftowała serwetki.
Osiemnastoletni Ferris poznał Siofar, która była najpiękniejszą dziewczyną w klanie. Z pośród wielu zalotników wybrała sobie Ferrisa, który bawił ją, ale także intrygował. Zakochali się w sobie i planowali razem spędzić resztę swojego życia. Finn bez trudu uzyskał błogosławieństwo jak i zieloną kartę od rodziców dziewczyny. W końcu przez te osiem lat stał się szanowanym i poważanym członkiem klanu, prawą ręką swojego wujka i jego następcą.
Niestety pech nie opuszczał Ferrisa. Podczas asystowania wujkowi w podróży do innego klanu zostali napadnięci. Wuj Finna nie przeżył spotkania z bandytami. W ostatnim jednak tchnieniu prosił by siostrzeniec zaopiekował się jego żoną a także całym klanem. Tak też Ferris zrobił. Niestety był młody i porywczy. Co gorsza wypowiadał wojny wszystkim klanom, które nie chciały się zgodzić z jego zdaniem albo chociażby śmiały krzywo spojrzeć na jego bliskich. Na początku podwładnym Ferrisa bardzo się to podobało, bowiem klan rósł w siłę.
Ferr mając dwadzieścia pięć lat posiadał ziemię trzy razy większe niż jego wujek kiedykolwiek, ludziom się to podobało. Wtedy też dostał przydomek „Małego Złotego Wojownika” (z celt. dosł. Finn). Miał razem z Siofar dwójkę synów, a Fia miała niedługo wychodzić za Ear’a syna głowy wschodnio-północnego klanu, którego to pokochała od pierwszego wejrzenia.
Niestety wszystko zaczęło się sypać. Niedługo po dwudziestych dziewiątych urodzinach Finna klan z niewiadomego powodu obrócił się przeciwko niemu. Na oczach swego przywódcy zabili jego ciotkę oraz żonę. Obie wołały go o pomoc, a on nie mógł im pomóc, bowiem był przywiązany. Mógł tylko patrzeć na ich cierpienie. Potem było już tylko gorzej. Ukamienowali jego synów, którzy piszczeli jak obdzierane ze skóry żywcem prosięta. Jednak prawdziwa wściekłość ogarnęła go, gdy zobaczył jak gwałcą i znęcają się nad jego młodszą siostrzyczką. Słyszał jak go wołała, błagała by przestali. On również prosił by ją zostawili, by pozwolili jej żyć. Niestety, została bestialsko zamordowana. Ferris był zły, nie to mało powiedziane, był wściekły, wrzało i gotowało się w nim jak w kotle. Kiedy w końcu uwaga oprawców skupiła się na nim, kiedy byli tak nieostrożni by poluzować jego więzy… po prostu rzucił się na nich. Walczył i mordował. Zachowywał się trochę jak zwierzę w szale. Nie miał już nic i to dawało mu siłę. To pozwalało mu walczyć tak jakby jego śmierć czy ilość od niesionych ran nie miała znaczenia. Właściwie tak było. Odebrane mu zostało wszystko, co trzymało go przy życiu. Pozbawiono go serca i duszy, więc teraz ci głupi nieszczęśnicy musieli się zmierzyć z demonem.
Kiedy złość minęła, kiedy adrenalina skończyła płynąć w jego żyłach zapłakał. Opłakiwał swoich zmarłych bliskich długo i z wielkim oddaniem. Płakał kopiąc im groby i chowając ich tam. Obiecał sobie, że już nigdy nie będzie nikomu przewodził, ani że walczyć będzie tylko w obronie własnej albo w ramach przetrwania. Zaczął też podróż na południe, dochodząc do wniosku, iż musi się znaleźć jak najdalej domu.
W czasie podróży spotkał wiele ludzi, przez chwilę nawet pracował dla wiedźmy. Naprawiając jej kocioł a także kilka innych rzeczy. Mimo iż wiele osób powtarzało mu, że nie może żyć przeszłością dopiero z ust wiedźmy zabrzmiało to… prawdziwie. Stara baba też nauczyła go jak sobie radzić z niechcianymi uczuciami a także wspomnieniami. Dzięki czemu osiągnął spokój ducha.
W Gaoth Dobhair znalazł się przypadkiem, ale postanowił się tam też na jakiś czas osiedlić. W końcu nie mógł ciągle podróżować. A takiemu miastu przyda się dobry kowal.

~ EKWIPUNEK ~
-Długi, jednoręki miecz; noszony przy pasie ~ Ferris sam go zrobił;
-Długi, jednoręki miecz; noszony na plecach ~również robota Ferrisa;
-Trochę monet w sakwie;
-Kilof (nieco podobny do czekana);
-Dwumetrowa lina, parę razy zwinięta dla wygody.

~ UMIEJĘTNOŚCI ~
  • Po mistrzowsku posługuje się mieczami. Dzięki temu, że jest oburęczny włada mieczami dużo lepiej od innych wojowników. Właściwie nie tylko mieczami, jakakolwiek broń i nie broń w jego rękach staje się naprawdę niebezpieczna i zgubna dla tych, którzy nie są ostrożni.
  • Łucznictwo na niskim poziomie. Umie zastrzelić jelenia, który stoi nieruchomo. Z ruchomymi celami niekoniecznie sobie radzi.
  • Podstawy medycyny; wie jak opatrzyć ranę, oczyścić. Co zrobić w przypadku krwawienia, albo mniej poważnego zakażenia.
  • Kowalstwo i metalurgia; jak już zostało wspomniane szkolił się w tym kierunku i śmiało można powiedzieć że bardzo dobrze sobie z tym radzi. Kiedy nie wojuje jest jednym z najlepszych kowali w mieście. W dodatku, jego robocizna to czysta poezja.
  • Garbowanie skór; w razie potrzeby potrafi samemu obrobić skórę upolowanej zwierzyny, tak by ją później wykorzystać ewentualnie sprzedać.

~ CIEKAWOSTKI I INNE ~
  • Zna się nie tylko na obróbce metalu ale także na kruszcach wszelkiego rodzaju. Przez krótką, bowiem chwilę pomagał w kopalni.
  • Nieco przeraża go ocean i lasy, zdecydowanie lepiej czuje się w górach.
  • Nie wiedzieć czemu, jest mu wiecznie zimno. Tylko w kuźni jest mu ciepło.
  • Ma na plecach paskudne blizny po karaniu za rozwiązałoś matki.
  • Nosi ze sobą drewniane figurki przedstawiające jego zabitą żonę i synów.
  • Nie toleruje znęcania się nad słabszymi. Kiedy coś takiego widzi od razu interweniuje.


wzór dla HIBERNIA by hellao




„Ruaidh Rofhessa”
avatar
Ferris
Finn

Skąd : Z północy
Join date : 03/05/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach