Hibernia
Zdecydowałem się zamknąć forum. Powodów tej decyzji jest naprawdę wiele, a głównym jest to, że więcej z tego nerwów niż radości. Też to pochłaniacz czasu.
Słusznym jest to, by nabrać dystansu do takiej formy rozrywki. Jednak to była fascynująca przygoda i może kiedyś się na to zdecyduję.
Wszystkim, którzy bawili się przez ten krótki okres czasu, pragnę podziękować.

Miedziany targ

Go down

Miedziany targ

Pisanie by Breanainn on Pon Mar 25, 2013 12:12 pm

Jest to targowisko stosunkowo oddalone od głównej części placu. Ukryte w cieniu wśród stosunkowo przyjemnie pachnących płacht wygarbowanych skór. Bo w pobliżu można było kupić wyroby skórzane: pasy, torby, sakwy i znacznie więcej. Im bliżej tego szczególnego miejsca, tym powietrze pachniało bardziej egzotycznie. Tak pachniały zioła, świeże i te suszone, pleśń oraz kurz. Nie brakowało tutaj czegoś, co się kojarzyło z magią.
Było to miejsce, gdzie można było dostać czy też sprzedawać przedmioty magiczne. Tutaj też najwięcej można było spotkać ludzi parających się tą sztuką.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Miedziany targ

Pisanie by Aryana on Sob Maj 04, 2013 7:30 pm

W ciągu ostatnich kilku tygodni, młoda Aryana nie pokazywała się w osadzie. Zaszyła się w lesie, gdzie albo przesiadywała całymi dniami w drewnianej chatce, albo zbierała różnego rodzaju zioła, aczkolwiek, cokolwiek robiła, myślała tylko o jednym... o tym, że Drachena, jej opiekunka i nauczycielka zniknęła, po prostu przepadła, jak kamień w wodzie. Najgorsza była myśl, że Drachena już nigdy nie wróci, że dziewczyna, już nigdy nie poczuje na sobie jej ciepłego, pełnego troski spojrzenia. Jakby nie patrzeć , jasnowłosa spędziła z druidką kilka dobrych lat. Ta była dla niej, jak starsza siostra... Pokochała ją i troszczyła się o nią. Teraz Aryana musiała radzić sobie sama. Średnio jej to wychodziło. Wciąż miała nadzieję, że kobieta wróci. Tak czy inaczej, ten promyczek nadziei, zaczynał już powoli gasnąć, a tym samym, pozostawiał po sobie pustkę. Ary bała się samotności. Mało tego, myślała o tym, aby się wyrwać z lasu, zacząć żyć normalnie, ale jedyne co ją ograniczało, to fundusze. Była biedna. Mało kto chciał pomagać biedakom takim, jak ów dziewczyna. Co prawda, mogłaby się gdzieś zatrudnić, jako służka. Wtedy dostałaby schronienie oraz jadło w zamian za usługiwanie swojemu panu czy pani, jednakże, wizja okrutnego "pracodawcy" przerażała ją tak bardzo, że nie była w stanie temu podołać. Wolała już włóczyć się po lesie i zbierać jakieś rzadkie ziółka, które później mogła sprzedać za parę groszy na targu w osadzie. Nie była jedną zielarką oferującą swoje towary, toteż ciężko było znaleźć jakiegoś klienta. Aryana nie odznaczała się charyzmą. Była nieco wstydliwa. Nie potrafiła zaczepić każdego przechodnia, żeby zaoferować pęczek ziół. Zazwyczaj czekała aż ktoś sam do niej podejdzie i rzuci jakąś monetę w zamian za garstkę roślin o "niezwykłych" właściwościach.
Dnia dzisiejszego, przybywszy do osady, od razu skierowała swoje kroki w stronę targowiska, gdzie zajęła miejsce na jakimś prymitywnym straganie. Przez ramię miała przewieszoną szarą, szmacianą torbę, w której umieściła towar. Jej ciało okrywała długa, tania suknia, która bardziej przypominała zwykłą szmatę. Jasnowłosa ostrożnie rozłożyła zioła na blacie wykonanym z drzewa, po czym usiadła na niewielkiej ławce z tego samego materiału. Czekała na kogoś, kto zainteresuje się kupnem jej ziół...
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miedziany targ

Pisanie by Evan on Sob Maj 04, 2013 8:30 pm

Wchodząc na targ, Evan w sumie nie był całkiem pewny czego powinien się spodziewać. To miasteczko było już którymś z kolei do którego wchodził z nadzieją... na cokolwiek. Głównie na jakieś informacje o bracie.
Blondyn już od kilku miesięcy podążał śladami swojego starszego brata, Neythena. Wyruszył z domu z zamiarem odnalezienia go bądź znalezienia jakiś istotnych rzeczy na jego temat, choćby miał to być czas i miejsce jego śmierci. Nie uśmiechało mu się życie w świadomości tego, że posiadał rodzeństwo i nie mógł go nawet poznać. Dodatkowo też, był to pewien cel. Wyznacznik końca jego podróży, który zamierzał osiągnąć. I dopiero wtedy mógł myśleć co dalej ze sobą zrobić.
Na całe szczęście, te kilka miesięcy poszukiwań nie poszły na marne. Początek wyprawy Evana zaczął się u druidów i tam udało się mu wyciągnąć kilka przydatnych informacji na temat wyglądu Neya, a nawet mniej więcej kierunku który mężczyzna obrał, wyruszając we własną podróż.
Kolejne tygodnie blondyna upływały potem w podobny sposób. Wszedł kierunkami wskazanymi przez ludzi, którzy jeszcze jego brata jakoś pamiętali. Nie raz i nie dwa błądził, musiał się wracać i tracić kilka dni, a nawet tygodni drogi, ale zdarzały się też i te szczęśliwe momenty gdy trafiał na osoby bardziej pamiętliwe.
I w ten oto sposób trafił właśnie tutaj, do tego miasteczka, na ten konkretny rynek. "Tropy" były całkiem czytelne i sporo ludzi skierowało go właśnie w tę stronę, wiec prawdopodobieństwo pomyłki było nieszczególnie duże.
Blondyn na ramiona zarzucony miał ciemny płaszcz, który już nie raz posłużył za idealną ochronę przed zimnem nocy czy deszczem w ciągu dnia. Jasne włosy splótł w luźny warkocz, zaś łuk i kołczan grzecznie spoczywały na jego plecach.
Evan rozejrzał się po targu. Było całkiem sporo ludzi, co akurat nie było zbyt dużym plusem. Trudniej rozmawiać, kiedy sprzedawcy zajęci są obsługiwaniem klientów... W pewnym momencie, rozglądając się za jakimś mniej obleganym stoiskiem i kimś bardziej przyjaźnie wyglądającym od mężczyzny sprzedającego ryby, zielone oczy Evana zatrzymały się na chwilę na jakiejś zielarce.
Czemu by nie spróbować u niej? Ney szkolony u druidów całkiem sporo wspólnego ma z ziołami, więc istnieje szansa, ze się spotkali, tu czy tam.
Blondyn poprawił skórzaną torbę na ramieniu i ruszył w kierunku jasnowłosej zielarki.
- Witam... czy nie sprawiłbym zbyt wielkiego kłopotu, gdybym zajął panią chwilę rozmową i zadał kilka pytań? Szukam kogoś...
avatar
Evan
Sirideáin

Skąd : Irlandia
Join date : 26/04/2013
Liczba postów : 6

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miedziany targ

Pisanie by Aryana on Sob Maj 04, 2013 9:33 pm

Rzeczywiście, przez ów plac przewijało się dzisiaj sporo ludzi, co dawało Aryanie szansę na sprzedanie kilku pęczek ziół. Co prawda, niezachęcani ludzie, rzadko podchodzili do straganu. Szczególnie, kiedy kupcy przekrzykiwali się, co i rusz podając lepszą ofertę. Jasnowłosa była zbyt nieśmiała, zbyt zamknięta w sobie, aby brać udział w czymś takim. Na szczęście, niektórzy woleli podejść do straganu, przy którym siedziała cicha dziewczyna i spokojnie, bez żadnych namów, kupić, to co im potrzebne. Ary miała dziś szczęście, ponieważ udało jej się sprzedać aż cztery pęczki ziół. Nabywcą była jakaś mieszczanka. Na pewno nie biedna, co można stwierdzić po jakości sukni, którą przyodziała. Do tego, zadbane, starannie upięte włosy, robiły całkiem niezłe wrażenie. Aryana nie dorastała jej do pięt, aczkolwiek, nie dlatego, iż była brzydka... To wszystko było spowodowane tylko i wyłącznie zaniedbaniem z powodu braku pieniędzy oraz odpowiednich warunków. No cóż, nawet niedowidzący człowiek, zauważyłby, że dziewczyna jest biedna i zaniedbana. Rozczochrane włosy, których kosmyki "tańczyły" na wietrze, czy ten tani, nieco zniszczony strój... Czasami zazdrościła pannom, które mogły kupować sobie kiecki z najdroższych materiałów. Jak każda kobieta, chciała być piękna. To wszystko było tylko marzeniem zwykłej, szarej dziewczyny. Marzeniem, które najprawdopodobniej nigdy się nie spełni.
Gdy tylko ów mieszczanka oddaliła się od straganu jasnowłosej, ta schowała zarobione monety do brązowej sakiewki, po czym ukryła ją w szmacianej torbie, w której wcześniej trzymała zioła. Siedząc w tym samym miejscu, wlepiła wzrok w ziemię. Tak bardzo starała się skupić na czymś innym, niż zniknięcie Dracheny, ale to było wręcz niemożliwe. Już raz straciła najważniejsze osoby w swoim życiu - rodziców, rodzeństwo, a teraz, najprawdopodobniej, straciła Drachenę. Nie wiedziała, dlaczego to wszystko spotyka akurat ją. Jej rozmyślenia przerwał młody blondyn. Aryana nawet nie zauważyła, kiedy zjawił się przy jej straganie. Dopiero, gdy się odezwał, mimowolnie podniosła wzrok i przez chwilę zatrzymała go na młodym mężczyźnie.
- Panie... - zaczęła, w tym samym czasie spuszczając wzrok z jego twarzy oraz podnosząc się z drewnianej ławki. Panience nie wypadało patrzeć nieznajomemu mężczyźnie w oczy... Może teraz należała do najniższej warstwy społecznej, ale kiedyś było nieco inaczej... Została nauczona dobrych manier przez swoich rodziców. Nie zapomniała, jak okazać szacunek wyższym rangą, bo na zwyczajnego chłopa Evan raczej nie wyglądał.
- Nie wiem czy będę w stanie pomóc, ale... jeśli cokolwiek wiem, postaram się odpowiedzieć. - powiedziała niepewnym tonem.
Nie oszukujmy się, panna miała pewne problemy z porozumiewaniem się z obcymi ludźmi. Nie żyła wśród nich. Większość czasu spędzała w lesie, wśród fauny i flory, toteż inni przedstawiciele jej gatunku, zwyczajnie ją onieśmielali, szczególnie, kiedy była to płeć przeciwna. Rzadko miała do czynienia z mężczyznami.
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miedziany targ

Pisanie by Evan on Wto Maj 07, 2013 12:41 pm

Podchodząc do młodej dziewczyny, Evan raczej nie spodziewał się takiego... powitania. A raczej, tak formalnego powitania. Zwykle ludzie traktują go jak podróżnika i przechodnia, nawet ci z niższych klas społecznych. Cóż, może faktycznie niektóre młode dziewczyny były nieśmiałe, albo zachowywały się podobnie do ów jasnowłosej, jednak z reguły była to jednak mniejszość.
- Och, nie potrzebna jest tutaj aż taka formalność. Ze mnie żaden pan, tylko przejezdny - zapewnił z, miał nadzieję, miłym i nieco dodającym pewności siebie uśmiechem.
- Widzisz... szukam mężczyzny o imieniu Neythen. Mniej więcej w wieku 30 lat, choć może wyglądać na mniej... czarne, dosyć długie włosy, wysoki. Zajmuje się leczeniem ludzi i zwierząt... Dowiedziałem się, że był tutaj chyba przejazdem. Nie wiesz czasem czegoś na ten temat? - zapytał. W myślach też zastanowił się, czy nie dodać czasem jeszcze jakiejś informacji, ale zwykle to wystarczało, żeby go kojarzyć, lub nie. Jeśli nie, to dodawał też informację o dziwnych szatach i tej lasce, którą też kilka osób dodawało do jego "cech rozpoznawczych".
avatar
Evan
Sirideáin

Skąd : Irlandia
Join date : 26/04/2013
Liczba postów : 6

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miedziany targ

Pisanie by Aryana on Wto Maj 07, 2013 4:02 pm

Cóż... Aryana na ogół była kulturalną panną, no chyba, że ktoś jej podpadł... wtedy potrafiła pokazać, jak bardzo cięty ma język. Tak czy inaczej, rodzice zawsze powtarzali jej, że trzeba okazywać należyty szacunek starszym oraz wyższym od siebie rangą, a jak już wspomniałam, Evan nie wyglądał na takiego, który należy do biedoty. Właściwie, to nie było już niższej grupy społecznej, niż biedota. Jasnowłosa była kiedyś zwykłą, średniozamożną mieszczanką, ale odkąd napadnięto na jej wioskę, nie zostało jej nic, a jej status spadł. Dziś już prawie nie pamiętała, w jaki sposób żyją mieszczanie.
- Rozumiem. - pokiwała głową. Nie zamierzała się sprzeczać z tegoż powodu. Chłopak był miły, a nieczęsto trafiało się na miłych ludzi, którzy proszę o niezwracanie się do nich w sposób oficjalny.
Po uważnym wysłuchaniu przybysza, milczała przez dłuższą chwilę. Po prostu musiała "pogrzebać" w swojej pamięci, a tym samym skoncentrować się na chwilę.
- Znam tylko jedną osobę pasującą do tego opisu. - odezwała się w końcu. - Nie, prawdę mówiąc, to nie znam tego mężczyzny, ale miałam okazję go widzieć... parę razy... w lesie. Nie mam pojęcia, jak się nazywa i czy jest tym, którego szukasz, ale chyba wiem, gdzie można się na niego natknąć. - powiedziała zgodnie z prawdą.
Aryana nigdy z ów mężczyzną nie rozmawiała, ani nie poznała go osobiście, aczkolwiek mieszkała w lesie, Neythen również (o czym nie wiedziała), więc zdążyła go już gdzieś zauważyć.
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miedziany targ

Pisanie by Evan on Sro Maj 22, 2013 6:34 pm

Kiedy dziewczyna próbowała sobie przypomnieć, albo raczej odszukać w swojej pamięci kogoś, kto pasowałby do opisanego przez Evana mężczyzny, blondyn z góry liczył się z tym, że za chwilę będzie musiał iść pytać dalej. Zwykle szansa na trafienie za pierwszym razem na człowieka pamiętającego Neythena była raczej niewielka. Znikoma, prawdę mówiąc. W niewielkich wioskach jeszcze tak, bo tam wieści i nowinki wszelkiego rodzaju rozchodziły się bardzo szybko na spory zasięg, jednak w niego większych miejscowościach było z tym już nieco gorzej. Poza tym - nie w każdym miejscu jego brat musiał błyszczeć swoim talentem (choć ten niewątpliwie posiadał, sądząc z niektórych opowiastek krążących w części miejscowości, które kiedyś odwiedził).
Gdy jednak dziewczyna się odezwała i powiedziała, że faktycznie, kogoś kojarzy, na twarzy Evana pojawiło się bardzo miłe zaskoczenie i uśmiech.
- Naprawdę? Taki zwykle w długich szatach... Potrafiłabyś mi wskazać lub opisać gdzie mogę go znaleźć? Lub w którym kierunku się udał, jeśli go już tu nie ma? Byłbym naprawdę wdzięczny i spróbuję się jakoś odwdzięczyć... - odparł, poprawiając torbę na ramieniu. Widać było, że naprawdę cieszy się z takiego obrotu sytuacji. Co jak co, ale takie "przyspieszenie" jego małej wędrówki byłoby cudownym urozmaiceniem. Och, nie narzekał na swoją wyprawę (a przynajmniej nie za często), ale zbliżenie się do celu było całkiem ekscytujące. I dodatkowo motywowało.
avatar
Evan
Sirideáin

Skąd : Irlandia
Join date : 26/04/2013
Liczba postów : 6

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miedziany targ

Pisanie by Aryana on Czw Maj 23, 2013 12:44 pm

Jak widać, Evan miał odrobinę szczęścia, bo nie musiał długo szukać. Co do Aryany... była dość uczynną panienką, która chętnie pomagała ludziom. Oczywiście, rzadko ktokolwiek prosił ją o pomoc, z racji tego, że była zwykłą, szarą osobą. Chociaż... jakby tak głębiej się zastanowić, to często tacy ludzie wiedzieli o wiele więcej, niż Ci, którzy należeli do wysokiej klasy.
Jasnowłosa, widząc zadowolenie chłopaka, delikatnie zmarszczyła brwi. Nie była pewna czy facet, którego widziała w lesie, jest "tą" osobą. Nie chciała wprowadzać nikogo w błąd.
- Mam nadzieję, że okaże się on tym, którego szukasz... - wymamrotała, po czym westchnęła cicho. - Mogłabym wskazać to miejsce na mapie o ile takową posiadasz. - dodała szybko. Po krótkiej chwili, do jej głowy przyszedł inny pomysł.
- Właściwie to, zaraz będę się zbierać. Nie mieszkam tutaj... Ów miejsce jest po drodze do mojej chaty. Jeśli zechcesz, zaprowadzę Cię tam. - zaproponowała.
Aryana była nieco nieśmiała, jednak miło by jej było, gdybym chociaż raz ktoś jej towarzyszył w drodze do lasu. Taka wędrówka nie zawsze była bezpieczna, szczególnie dla młodej kobiety, a jeśli chodzi o samego Evana... ten nie wyglądał na takiego, który chciałby ją skrzywdzić. Dziewczyna była dobra w ocenianiu ludzi, więc nie bała się opuścić z nim ów osadę.


/jeśli Evan się zgodzi na wędrówkę, to wyprowadź ich z tego tematu, a ja odpiszę już w lesie. Smile
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miedziany targ

Pisanie by Evan on Pią Maj 24, 2013 10:50 am

- Och, też mam taką nadzieję. Ale z mapą może być problem... - przyznał Evan, drapiąc się po głowie z namysłem. Można było co prawda poszukać tu na targu czegoś do rysowania ewentualnie, ale łatwiej już by chyba było opisać drogę. Jednak słysząc dalszą propozycję dziewczyny, blondyn uniósł lekko brew, a potem uśmiechnął się zachwycony.
- Naprawdę? Byłbym naprawdę wdzięczny. Jeśli nie będzie ci przeszkadzał dodatkowy towarzysz...
Skoro dziewczyna sama zaproponowała mu pokazanie drogi i to jeszcze niedaleko jej zwyczajowej trasy, żal by było nie skorzystać, prawda? Potem spróbuje też się jakoś odwdzięczyć, wynagrodzić może jakoś. Coś na pewno wymyśli w drodze.
Evan poczekał aż Aryana skończy "pracę" i nawet pomógł jej zebrać rzeczy. Kiedy już byli gotowi, blondyn uśmiechnął się i próbując zacząć jakiś temat do rozmowy ruszył obok dziewczyny w stronę wyjścia z targu.

[z.t oboje]
avatar
Evan
Sirideáin

Skąd : Irlandia
Join date : 26/04/2013
Liczba postów : 6

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miedziany targ

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach