Hibernia
Zdecydowałem się zamknąć forum. Powodów tej decyzji jest naprawdę wiele, a głównym jest to, że więcej z tego nerwów niż radości. Też to pochłaniacz czasu.
Słusznym jest to, by nabrać dystansu do takiej formy rozrywki. Jednak to była fascynująca przygoda i może kiedyś się na to zdecyduję.
Wszystkim, którzy bawili się przez ten krótki okres czasu, pragnę podziękować.

Neythen Ó Sirideáin

Go down

Neythen Ó Sirideáin

Pisanie by Neythen on Wto Mar 19, 2013 7:08 pm


Neythen Ó Sirideáin

~ PRZYDOMEK: Bran.
~ WIEK: Trzydzieści dwa lata.
~ POCHODZENIE: On sam narodził się w Irlandii, lecz sądząc z typu jego urody zapewne jest mieszanej krwi - trudno orzec kim dokładnie byli jego przodkowie.
~ STATUS: Teoretycznie wyszkolono go na druida, lecz został... Wiedźmem?
~ PROFESJA: Jak wyżej. Świadczy ogólnie pojęte usługi około-magiczne za symboliczną opłatą "co łaska, lecz nie mniej niż..."


~ WYGLĄD ~
Nie należy do stworzeń najniższych, choć z drugiej strony nie jest także gigantem; mierzy sobie mniej więcej sto osiemdziesiąt siedem-osiem centymetrów wzrostu i bardzo dobrze się z tym czuje. Charakteryzuje się szczupłą, lecz nie nazbyt chudą budową ciała; jakieś tam umięśnienie też posiada, żeby nie było na tym polu żadnych wątpliwości. Skórę ma bardzo jasną, pozbawioną jakichkolwiek skaz pod postacią piegów czy innych odbarwień; bardzo trudno się przy tym opala, co zresztą jest mu na rękę. Koniec końców taka cera pasuje mu do utrzymywanego wizerunku. Oczy ma intensywnie zielone, opatrzone wachlarzem gęstych, ciemnych rzęs. Lekko falujące, czarne włosy sięgają mu do pasa - zazwyczaj splata je w luźny warkocz, aby nie przeszkadzały mu podczas wykonywania czynności dnia codziennego. Cechą dość charakterystyczną są w jego przypadku pięknie zarysowane wysokie kości policzkowe - choć rzecz jasna stopień ich atrakcyjności jest już kwestią gustu. Jeśli natomiast chodzi o typowe dla niego stroje, to lubuje się on w ciemnych barwach, głównie w czerni oraz odcieniach zieleni. Zazwyczaj starannie zakrywa całe ciało - różnego rodzaju szatami czy w ostateczności nawet biżuterią.

~ CHARAKTER ~
Sprytne i inteligentne z niego stworzenie, do tego lubiące mieć przyszłość odpowiednio uporządkowaną i przede wszystkim: trzymaną pewnie w swoich własnych rękach. W końcu to właśnie w nich jest najbezpieczniejsza; komu innemu mógłby ją więc powierzyć? Jego plany potrafią układać się i na dziesiątki kroków w przód, co czyni je niezwykle skomplikowanymi dla osób z zewnątrz, on zaś nie zawsze ma cierpliwość i ochotę, aby dokładnie je wyjaśniać. Cieszy się niesamowitą pamięcią i zdarza mu się ignorować fakt, że w większości inni ludzie niekoniecznie mu pod tym względem dorównują - dlatego też wszelkie instrukcje woli przekazywać słownie, nie przejmując się tym, że całą tę litanię jego pomysłów czy przykazań trudno jest przyswoić sobie w całości. Niech już jego słuchacze się o to martwią... Może to nawet z jego strony pewna forma drobnej złośliwości? W końcu okazuje ją także i pod innymi względami, choć raczej nigdy nie w sposób otwarty. Zdecydowanie woli postępować subtelnie, po przemyśleniu sprawy, aniżeli działać od razu, pochopnie. Trzeba mu jednak przyznać, że mimo wszystko ma swoje ideały; właśnie z ich powodu przerwał nauki u druidów i zdecydował się samemu zadbać o swój los... No, może nie tylko ideały wchodziły wtedy w grę, bo przy okazji czuł też, że po prostu niczego więcej nie może się już u nich nauczyć - a pożądał wiedzy... I akurat to do tej pory się nie zmieniło. Najłatwiej jest przekupić go właśnie cennymi informacjami. Cóż jeszcze można o nim rzec... Jeśli ktoś zasłuży sobie na jego lojalność i przywiązanie, to może być ich więcej, niż po prostu pewien; zdrada nie wchodzi już bowiem w takim wypadku w grę, nawet jeśli momentami poszczególne sytuacje prezentują się podejrzanie. Praktycznie zawsze dotrzymuje danego słowa - jednakże nie jest mu obce ujmowanie spraw w taki sposób, aby pozostawić sobie otwartą furtkę. O tak, wyszukiwanie luk w umowach czy obietnicach wychodzi mu wspaniale. Jest dobrze wychowany, kulturalny, na ogół spokojny... I tylko zastanawiać się można ile z tego jest jedynie świetnym przykładem gry aktorskiej, w której przoduje. Co prawda jest istotą niezależną i samodzielną, lecz jednocześnie posiada silną potrzebę bycia chwalonym i docenianym; możliwe, że właśnie tutaj należałoby się doszukiwać motywacji wielu jego pozytywnych działań - zamiast odwoływać się do ewentualnej dobroci jego serca.

~ HISTORIA ~
Przyszedł sobie na świat trzydzieści dwa lata temu - i miał w zasadzie niewiele czasu na cieszenie się mniej więcej niewinnym i względnie szczęśliwym dzieciństwem, gdyż stosunkowo szybko stało się jasne, iż jest osobą zgoła wyjątkową. Pierwsze zamanifestowały się jego naturalne zdolności związane z naturą - i właściwie już one same wystarczyły, aby został przygarnięty przez druidów na nauki; miał wówczas jedynie pięć lat. Kolejnych osiemnaście spędził ucząc się o otaczającym go świecie - o magii i bogach, historii i obrzędach, roślinach i miksturach, które można na ich bazie tworzyć, o ofiarach z ludzi i dziękczynnych modłach, o językach bliższych i dalszych... A wszystko szczegółowo i na pamięć. Nie było zmiłuj - kary nie należały wcale do najdelikatniejszych. Z drugiej strony akurat dla niego nie stanowiło to większego problemu; i tak był pilnym studentem, a wspaniała pamięć zagwarantowała mu w tamtym okresie w miarę spokojny żywot. Dorastając i przede wszystkim dojrzewając nie mógł się jednak oprzeć wrażeniu, że coś z tym wszystkim jest nie tak; ani trochę bowiem nie podobał mu się szykowany dla niego los. Pewnie, druidzi wzbudzali strach i respekt wśród ciemnego ludu, cieszyli się wieloma przywilejami i sporą władzą - kto by sobie tego nie życzył... A przynajmniej właśnie to starał się sobie mówić, jednakże wciąż utwierdzał się tylko w przekonaniu, że coś takiego nie da mu jednak pełnej satysfakcji. Ciągnęło go do lasów, jezior i gór - jak gdyby tam było jego miejsce, nie zaś u boku króla i jego urzędników. Jedyną dobrą stroną tej sytuacji była magia - lecz jednocześnie czuł, że druidzi więcej go już nie nauczą. Skutecznie skrywał w sobie te buntownicze myśli, przybierając maskę posłuszeństwa i poparcia dla idei... Do czasu. Gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja - młody druid wyruszył w podróż, którą zorganizował w taki sposób, aby nikt nie mógł posądzić go o zwykłą ucieczkę. Wolał do końca utrzymywać pozory; w końcu nie mógł przewidzieć czy nie będzie kiedyś potrzebował wsparcia od dawnych nauczycieli. Nie lubił palić za sobą mostów.
Tak oto rozpoczął się w zasadzie drugi rozdział w jego życiu - przez krótki czas podróżował po kraju, lecz niestety szybko odkrył, że nie przynosi mu to mimo wszystko wielkiej przyjemności... A już na pewno nie wówczas, gdy przybywał do skupisk ludności. Pewnego dnia, gdy wędrował akurat rzadko uczęszczaną trasą biegnącą przez las, natknął się na starszą kobietę zbierającą zioła. Ona zauważyła go pierwsza - i obserwowała go tak intensywnie, że praktycznie nienaturalnie... Jak gdyby wpatrywała się w niego na wylot. Przemówiła nim zdążył ją minąć; nazwała go krukiem i oznajmiła, że nie do końca tego się spodziewała. Zaprosiła go do swego domu i nakarmiła go, zaoferowała mu nocleg - informując przy tym, że śniła o przybywającym do niej czarnym ptaku. Można by się zastanawiać czemu mężczyzna pozwolił jej na to wszystko... Cóż, prawdę mówiąc on sam do tej pory nie znał odpowiedzi na to pytanie. Po prostu... Staruszka zdawała się roztaczać aurę, która sprawiała, iż traciło się ochotę na sprzeczanie z nią i - chcąc, nie chcąc - działało się zgodnie z jej postanowieniami. Oczywiście szybko zorientował się, że jest ona czarownicą; właściwie nie było innej logicznej opcji... I może właśnie dlatego aż tak łatwo poddał się jej woli - by poznać magię od tej drugiej strony, naturalniejszej i łagodniejszej, która bardziej do niego przemawiała. Kobieta przedstawiła mu się jako Feidlimid - i zgodziła się, by został jej uczniem, choć on nie pamiętał, by o to prosił. Najwyraźniej ona sama uznała to za nieistotny detal; jej przyzwolenie było tu ważniejsze. Tak więc Neythen został z nią, ucząc się przy niej i pracując - och, PILNIE się ucząc i GORLIWIE pracując, bo na nic innego staruszka by nie przystała. Musiał bardzo się starać, aby sprostać jej oczekiwaniom... Ale jakoś sobie radził - a przede wszystkim czuł się o wiele lepiej. Doglądał ogródka, który Feidlimid zorganizowała przy swoim domku na obrzeżach lasu, zbierał zioła, dokarmiał zwierzęta - zarówno te należące do gospodyni, jak i czasami te dzikie - a do tego musiał jeszcze dbać o posiłki oraz czystość. Można by pomyśleć, że czarownica zapewniła sobie przy okazji tanią siłę roboczą...
Spędził z nią w zasadzie osiem lat, stopniowo coraz bardziej się z nią zżywając. Utworzyli właściwie coś na kształt rodziny - jak matka z synem lub może raczej babka z wnukiem... Aż w końcu któregoś wieczoru Feidlimid oświadczyła swemu uczniowi, że w najbliższym czasie będzie zmuszona zmienić ciało na nowe; nie, nie określała tego śmiercią, nigdy. Wierzyła - a wręcz była święcie przekonana - że to tylko stan przejściowy i niedługo znów będzie żyła, choć może niekoniecznie jako człowiek. Zdarzało jej się wspominać, że ma kilka pomysłów na nowe wcielenie i byłoby jej bardzo miło, gdyby bogowie się dostosowali. Jako dowód podała sen - w którym kruk wleciał przez okno do środka ich domostwa, sowa zaś wyfrunęła tuż po nim na zewnątrz. O dziwo kobieta miała rację. Akurat zdążyła na spokojnie załatwić swoje sprawy, gdy pewnej nocy zasnęła - i już się nie obudziła. Od tego czasu Bran - takie imię mu nadała i jego się trzymał - żył samotnie. Ostatni rok spędził głównie w towarzystwie zwierząt, jednakże sumiennie przejął obowiązki zmarłej czarownicy, służąc ziołami i wszelkimi specyfikami mieszkańcom pobliskiej wioski. Czuł się... Dziwnie. Bywał już wcześniej sam, lecz nigdy nie samotny - po prostu tego nie zauważał, teraz zaś... Tak, to była samotność, z którą jednak dało się żyć.

~ EKWIPUNEK ~
Wychodząc z domu zabiera ze sobą kostur opatrzony ozdobnymi kryształami oraz całkiem sporą sakwę, w której trzyma przede wszystkim pokaźny wybór ziół i gotowych mikstur oraz nóż przeznaczony głównie do cięcia roślin.

~ UMIEJĘTNOŚCI ~
- Ogólnie pojęte talenty aktorsko-manipulatorskie i pokrewne, co pozwala mu naprawdę wiele osiągnąć bez konieczności uciekania się do magii czy przemocy. spójrzcie sami, czy te oczy mogą kłamać?
- Co prawda odbyte przez niego szkolenie w walce było dość okrojone, lecz jednak nieźle radzi sobie z kosturami oraz innymi podobnymi do nich broniami. W przypadku pozostałego oręża - cóż, będzie wiedział za który koniec to się trzyma, ale niewiele więcej;
- Specjalizuje się w leczeniu chorób, ran i wszelkich innych przypadłości - zarówno przy użyciu ziół, jak i eliksirów - choć oczywiście małe są szanse na to, że zawróci kogoś z drogi do grobu. Może się zdarzyć, iż akurat się uda, lecz wszystko zależy od losu... I zapewne Mistrzów Gry; rzecz jasna roślinki i inne składniki mogą przynosić ulgę, ale i ból... Przy czym on skupia się zwykle na tym pierwszym;
- Wykazuje spore powinowactwo z fauną, która przede wszystkim nie wyczuwa w nim zagrożenia i sama również nie prezentuje względem niego agresji; można powiedzieć, że zwierzęta traktują go zwykle jak swojego. Może się zdarzyć, że go nawet wspomogą - czy to w walce, czy to dostarczając mu informacji. Istotne jest, że największy związek zdaje się mieć z ptactwem oraz z wilkami. Warto dodać, że zdolności te znacząco ułatwiają tresurę czy chociażby jazdę konną - bo on nie musi potrafić jeździć; wystarczy, że sam koń będzie wiedział co robić;
- Oprócz "własnego" pisma zna również alfabet grecki i runiczny, a także obce języki - głównie grekę i łacinę;
- Swego czasu wpajano mu wielkie pokłady wiedzy teoretycznej na temat otaczającego go świata, magii, bogów, obrzędów, obyczajów i wszystkiego, co uznano za stosowne - a że ma wspaniałą pamięć, to i większość z tego do tej pory zachował;
- O dziwo dobrze radzi sobie z pracami domowymi w zakresie podstawowym dla typowej "pani domu" - koniec końców wiele lat spędził przy staruszce, która potrafiła sobie ustawić ludzi;
- Właściwie jako jego umiejętność wymienić należałoby po prostu ogólne korzystanie ze zdolności magicznych, a więc kierowanie energią i materią pod postacią zaklęć - wyczytanych lub wpojonych przez kogoś słownie. Jako że odebrał przygotowanie takie, jak druidzi - uczył się między innymi inkantacji, które sprowadzają się z grubsza do tego, że słowa mogą mieć wielką siłę, zarówno pozytywną, jak i negatywną. Powiedzmy, że to zdolność do błogosławienia i przeklinania zarazem, oparta na sile woli... A czasami po prostu na zabobonach i naiwności ludzkiej, ale shh, o tym się głośno nie mówi; lepiej, by wierzono. Potrafi zmienić swoje ciało w zwierzęce - a konkretnie w krucze. Akurat tego nauczył się nie od druidów, lecz od wiedźmy, która przygarnęła go pod swoje skrzydła; ona sama mogła przekształcać się w sowę. W ptasiej formie jest całkiem spory, jak na ten gatunek, jednak mimo to wciąż pozostaje smukły i zwinny. Cechą charakterystyczną są wówczas jego oczy - bo akurat one nie ulegają do końca przemianie i w dalszym ciągu mają kolor zielony, co go zdradza... O ile ktoś zna się na ptakach. Do pewnego stopnia potrafi wpływać na roślinność. Siłą rzeczy raczej nie uczyni wiele na dużą skalę w ciągu zaledwie chwili, jednakże sprowadzenie w kilka dni - a jeśli się postara i pole będzie niewielkie, to choćby i przez noc - nieurodzaju na chłopów, którzy mu akurat podpadli? To da się zrobić. Z drugiej strony żyjąc z nim dobrze można sobie pozwolić na zbiory nawet kilka razy częściej, aniżeli nastąpiłoby to naturalnie. Jeśli chodzi o zjawiska na mniejszą skalę - to roślinom zdarza się poruszać zgodnie z jego życzeniem. Nie wygnie tym drzewa, bez przesady, lecz co bardziej elastyczne gałęzie lub pędy - już tak. Rzecz jasna nie są to wszystkie dostępne dla niego czary, do tego może oczywiście uczyć się kolejnych, lecz właśnie z tych korzysta najczęściej. Najważniejsze w tym wszystkich jest jednak chyba to, że magia to sztuka nie tylko trudna, ale i wyczerpująca - dlatego o wiele bardziej opłaca się po prostu sprawiać, by ludzie w nią wierzyli, lecz tak naprawdę jej nie używać. Zwykłe słowa, sugestie... Same w sobie potrafią zdziałać istne cuda.

~ CIEKAWOSTKI I INNE ~
- Jest oburęczny;
- Bardzo szanuje przyrodę i w zasadzie można by nawet stwierdzić, że zwierzęta i rośliny ceni wyżej od innych ludzi;
- Najlepiej czuje się w lesie czy na łące, a wycieczki do miast lub wiosek to dla niego istna męczarnia;
- Lata ćwiczeń przy długich, śpiewanych zaklęciach wyrobiły mu miły dla ucha, melodyjny głos;
- Zwierzęta lubią przebywać w otoczeniu jego domu, dlatego też w owej okolicy łatwo natknąć się chociażby na niewielkie stadka saren czy dzików. Sam nie przysposabia sobie żadnych istot na "własne" - woli przyjaźnić się z dzikimi;
- Praktycznie nie jada mięsa... Ale to chyba oczywiste przy jego postawie;
- Można by posądzać go o to, że unika głębszych uczuć.

„Diarmuid Ua Duibhne”


wzór dla HIBERNIA by hellao




Ostatnio zmieniony przez Neythen dnia Wto Mar 19, 2013 7:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Neythen
Bran

Age : 26
Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 20

Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Neythen Ó Sirideáin

Pisanie by Breanainn on Wto Mar 19, 2013 7:15 pm

Karta naprawdę piękna, aż jestem pod wrażeniem.Tylko na początek w ekwipunku postać może posiadać cztery rzeczy. A trochę masz za dużo.
Avek zapewne ustawisz.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach