Hibernia
Zdecydowałem się zamknąć forum. Powodów tej decyzji jest naprawdę wiele, a głównym jest to, że więcej z tego nerwów niż radości. Też to pochłaniacz czasu.
Słusznym jest to, by nabrać dystansu do takiej formy rozrywki. Jednak to była fascynująca przygoda i może kiedyś się na to zdecyduję.
Wszystkim, którzy bawili się przez ten krótki okres czasu, pragnę podziękować.

Targowisko

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Targowisko

Pisanie by Breanainn on Wto Mar 12, 2013 6:50 pm

Jest to tłoczne miejsce, a dodatkowo panuje w nim gwar wręcz niewyobrażalny. Można dostać tutaj praktycznie wszystko - mięsa, ryby, sery, zboża i przetwory z nich wykonane a nawet więcej, bo i ceramikę, broń i inne rzeczy, to tutaj ludzi nie brakuje. Zwykle wędrują tutaj zmęczeni, obładowani tobołkami. Zaduch typowy dla takich miejsc naprawdę daje się we znaki. Do uszu mieszkańców dobiegają podniecone wręcz głosy ulicznych sprzedawców. Ci zachwalają swój towar, negocjują z klientem cenę czy też przeganiają złodziejaszków, biedotę. Mieszkańcy przeciskający się przez ten tłum są poszturchiwani, popychani jak i nie szczędzą sobie ostrzejszych słów w takich momentach. Są też jednak takie grupki, co wymieniają się dobrym słowem.
W tym rozgardiaszu można także łatwo stracić niewielką sakiewkę z monetami. Wśród przekrzykujących się handlarzy i ludzi, słychać jeszcze bardów grających na swych instrumentach jak i śpiewających.
avatar
Breanainn
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Gawędziarz on Pon Mar 25, 2013 1:13 pm

Na potrzeby Igrzysk Staroirlandzkich będzie bilokacja włączona dla tych, co zaczęli gdzieś pisać. Inne wyjątki nie są przewidywane.

To miejsce się nie zmieniło. Nadal było wyjątkowo tłoczne, parne. A zewsząd dobiegały głosy kupców zachwalających swój towar. Także rzemieślnicy stanowili dla nich godną konkurencję. Ze względu na uroczysty charakter tego wydarzenia wydawało się, że jest jeszcze gwarniej. A przede wszystkim bardziej gorąco. Co zapewne jest związane z dużą ilością ludzi.
Ci krążyli wokół straganów, oglądali rozmaite przedmioty, ale także się wymieniali uwagami, informacjami czy też po prostu rozmawiali.
Wszędzie słychać było śmiechy dorosłych, dziatwy, która goniła za piłką czy po prostu biegała.
Ten gwar jeszcze dopełniała muzyka wygrywana przed bardów.
Na tym targu każdy znajdzie coś dla siebie.
Zaś dalej na uprzątniętym placu znajduje się miejsce, w którym zostały ustawione niskie stoły oraz siedzenia. Tu pod wieczór odbędzie się wspaniała uczta wraz ze wyśmienitą strawą i napitkami.
Same igrzyska zaś będą rozpoczęte, kiedy władca zabierze głos.
avatar
Gawędziarz
Mistrz Gry

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 9

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Reynevan on Wto Mar 26, 2013 10:01 am

Rozpoczęcie igrzysk było jednym z wielu niewdzięcznych obowiązków władcy. Niewdzięcznych z tego prostego powodu, że Reynevan czuł się dużo bardziej komfortowo w otoczeniu swych wojowników niż wioskowej gawiedzi. Mimo to, jak nakazywał zwyczaj, stawił się na igrzyskach w otoczeniu swej skromnej świty. Przeszedł przez zatłoczone targowisko, górując dumną sylwetką nad handlarzami i drobnymi kupczykami, po czym dotarł do uprzątniętego placu. Zajął przygotowane dla niego miejsce za stołem, czekając aż na plac zejdzie się więcej osób.
Tymczasem oddał się cichej rozmowie z jednym ze swych dowódców. Na ponurej twarzy władcy widać było frasunek. Jego żona musiała to zauważyć, gdyż nachyliła się do męża i wyszeptała kilka słów do ucha. Reynevan niechętnie zaprzestał rozmowy i rozejrzał się po placu. Jego twarz wypogodziła się. Wszystko było gotowe...

Prosiłbym o to, byś nie traktował tego jak karę, zwłaszcza, że chciałbym uzyskać "rodzinny" klimat na forum typowy dla takich osad./Admin
avatar
Reynevan
Ponury

Skąd : Irlandia
Join date : 20/03/2013
Liczba postów : 8

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Amargein Płonącopalcy on Sro Mar 27, 2013 12:41 pm

Amargein ledwo co zdążył przybyć do miasteczka, a proszę bardzo - już czekali na niego z imprezą! Jedno trzeba było przyznać okolicznym mieszkańcom: wiedzieli jak witać gości... Że to nie na jego cześć niby? Bzdury, mili panowie i jeszcze milsze panie, zupełne bzdury!
Szeroko uśmiechnięty bard przechadzał się pomiędzy straganami, z lubością przesuwając roziskrzonym spojrzeniem po kolejnych wystawach. Zostało mu przecież jeszcze trochę pieniędzy, więc może kupiłby sobie coś z tych świecidełek..? Na takiej zabawie i tak na pewno uda mu się zarobić co nieco, więc jeszcze z nawiązką mu się zwróci i będzie za co zjeść czy napić się wieczorem...
W ogóle to wypadałoby chyba dowiedzieć się co tu właściwie ma się odbywać i właśnie w tym celu rudzielec zaczepił pierwszą istotę, która napatoczyła mu się pod rękę.
- Przepraszam najmocniej... - zaczął, już aplikując nieszczęśnikowi jeden ze swoich popisowych uśmiechów - Nie jestem stąd, dopiero przyjechałem w te strony i byłbym niezmiernie wdzięczny, gdyby ktoś mógł wyjaśnić mi na jaką to uroczystość udało mi się trafić.
avatar
Amargein Płonącopalcy

Join date : 21/03/2013
Liczba postów : 13

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Aryana on Sro Mar 27, 2013 12:57 pm

Zacznijmy od tego, że Aryana nie była pewna, co to swojego uczestnictwa w tejże uroczystości. Do tego, nie zapowiadało się na to, aby Drachena przyszła razem z nią. Widocznie była zbyt zajęta... Leśne sprawy pochłonęły ją całkowicie. Chociaż.. kto wie, może zjawi się tutaj niespodziewanie? Z nią nigdy nic nie wiadomo. Znudzona zbieraniem ziół dziewczyna, postanowiła wygrzebać jakąś starą, jasnoniebieską suknię. Niestety, na nową nie było ją stać... Suknia nie należała do jakiś wielce eleganckich czy drogich. Raczej była zwykła, przeciętna, niewyróżniająca się, aczkolwiek, Aryana dostrzegała niezwykły urok w skromnych rzeczach. Warto wspomnieć, że na co dzień chodziła w jakiś, nic niewartych, szmatach lub zielonej pelerynie. W końcu mieszkała w lesie. Nie musiała się stroić. Poza tym, fundusze nie pozwoliłby jej na to.
Na targowisko przybyła pieszo, bo niestety rumaka nie posiadała, jednakże, bardzo o tym marzyła. Dzięki Bogom, dziś nie padało. Inaczej, jej kiecka byłaby już do połowy ubrudzona błotem. Jasnowłosą nieco zmęczyła podróż, co dało się poznać po jej ciężkim, przyśpieszonym oddechu. Mimo, wszystko pojawiła się na placu, stając gdzieś z boku, tak jakby próbowała się ukryć. Delikatny wiatr targał jej rozpuszczone włosy. Nie żałowała, że nie związała ich żadnym sznurkiem. Zdecydowanie, nie lubiła tego robić. Zawsze pozwalała im hulać na wietrze.
Stojąc w wybranym przez siebie miejscu, rozejrzała się wokoło. Na placu zebrała się już spora grupa ludzi. Było wręcz tłoczno, a Aryana zazwyczaj unikała tłoku. Może jednak to przeżyje...

Po jakimś czasie, opuściła ów miejsce..

z/t.


Ostatnio zmieniony przez Aryana dnia Pią Maj 03, 2013 9:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Gawędziarz on Sro Mar 27, 2013 2:08 pm

W tym społeczeństwie władca Gaoth Dobhair nie może twierdzić, że to jego niewdzięczny obowiązek. Jest władcą dzięki woli ludu, łasce bogów i przy aprobacie wysoko postawionych druidów.
Ponadto, ma szansę ukazać się jako dobry władca, który ceni sobie swój lud i o niego dba.
Kiedy zaś przechodził, kupcy i rzemieślnicy witali go słowami, a także nieznacznie przed nim chylili głowy.
Także okazywali szacunek żonie czcigodnego władcy, co było wręcz nakazane. Była to w końcu wspaniała kobieta.
Bard oglądający wystawy poszczególnych straganów zwracał na siebie uwagę kupców. Dlatego też przy straganie z wyrobami z bursztynów i innych kruszców, został zaczepiony przez bursztynnika.
- Panie, zobacz jakie piękne ozdoby. A te bransolety, pierścienie. Idealne dla wybranki serca, jak i dla Ciebie. Wyglądałbyś jak niejeden możny pan. To jedyna taka okazja - Kupiec w średnim wieku zachęcał wędrownego śpiewaka. Zwłaszcza, że widział, co się cieszyło jego uwagą.
Tą osobą, którą zaczepił, okazała się jedna ze służących. Ubrana w prostą suknię do ziemi, trzymała po pachą drewniane wiadro. Zaczesała za ucho kosmyk włosów w kolorze jasnego brązu i się uśmiechnęła. Zaraz potem opuściła swe zielone oczęta.
- Panie, pan na zamku organizuje igrzyska staroirlandzkie. Jadło, napitki, właśnie jarmarki i zabawy dla wszystkich. Bogowie byli dla nas wyjątkowo łaskawi, nawet jak ta zima była wyjątkowo ciężka - Odpowiedziała grzecznie przyglądając się dyskretnie temu mężczyźnie.
Jednak młodej dziewczynie nie udało się ukryć w tym tłumie. Zwłaszcza, że w tym tłumie przewijała się służba jak i mniej lub bardziej bogatych mieszczan. Także to była okazja dla złodziei, żebraków, by nieco grosza zgarnąć. Przed dziewczyną stanęła istota jest równa wzrostem. Było to dziewczę o mysich włosach, bladej cerze i rumianych policzkach. Zaśmiała się, poprawiając suknię.
- Aryana? Oczywiście, że to Ty! Gdzieś Ty podziewała? Doszły mnie słuchy, że Danu się Tobą opiekuje? Jaka jest? Zechcesz mi pomóc? - Młode dziewczę wyrzuciło potok słów raptem na jednym wdechu.
avatar
Gawędziarz
Mistrz Gry

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 9

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Willow on Czw Mar 28, 2013 3:13 pm

Powiedzmy sobie szczerze Willow mnie miała najmniejszej ochoty się tu pojawiać a jednak… przybyła. Ze spokojem a nawet lekkim znudzeniem przedzierała się czy też przechadzała się przez ten jarmark. Wszystko ładnie pięknie, ludzie, stragany, jadło i dobra zabawa. Zabawy były dobre podnosiły morale ludzi, zachęcały do integrowania się. Społeczeństwo czuło się bardziej zżyte a i w czasie mniej szczęśliwych i urodzajnych dni ludzie będą mieli, co wspominać.
Zsunęła z głowy biały kaptur i wyciągnęła włosy spod kołnierza. Rude splątane pasma opadły jej jak miękka fala na plecy. Przechadzała się między straganami, patrzyła cóż ciekawego może na nich znaleźć. Sprzedawcy byli mili i bardzo chętni do pomocy ona jednak tak naprawdę niczego nie chciała. Chociaż może uda jej się wymienić kilka ziół za coś innego. Nie miała przy sobie pieniędzy. Właściwie nigdy ich nie miała a już na pewno nie widziała sensu w ich posiadaniu. Przecież zawsze można było wymieniać cenniejsze towary na mniej cenne albo na odwrót. Zioła miały dużą wagę, bo chorób na dworze nie brakowało.
Zaczesała za ucho rude włosy i stanęła przy straganie z różnymi „magicznymi” bibelotami. Zainteresowało ja wahadełko którym był kamień o tak samo intensywnym kolorze jak jej oczy.
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Amargein Płonącopalcy on Sob Mar 30, 2013 12:43 am

Jakby i bez dodatkowego nagabywania nie wystawiali go już na wystarczające próby charakteru, no naprawdę! Ostatecznie i tak skończyło się tak, jak skończyć się musiało, czyli zakupem nowego wisiorka, który zawiązał sobie wokół nadgarstka (bo kto powiedział, że trzeba je nosić na szyi?) i ciężkim sercem spowodowanym poczuciem winy, choć tego ostatniego pozbył się akurat wyjątkowo szybko, bo kiedy tylko zagadnął do tej uroczej niewiasty, co to uparcie zwała go "panem".
Ah, czyli igrzyska, tak? To się naprawdę doskonale złożyło, o czym Amargein nie omieszkał nowej znajomej natychmiast poinformować. W jego rudej głowie momentalnie pojawiło się całe mnóstwo pomysłów na to, jakby tu wykorzystać nadarzającą się okazję i nie pozostawało już nic innego, jak tylko zacząć wprowadzać je ambitnie w życie. Zaczął oczywiście od wybrania odpowiedniego miejsca: stosunkowo blisko stołów, ale też tak, żeby było słuchać go z okolic kramów, jednocześnie nie będąc zagłuszany przez panujący wokoło harmider. W następnej kolejności ustawił się, ściągnął z pleców przytroczoną lutnię i brzdąknął kilkukrotnie dla sprawdzenia dźwięku, zanim nareszcie zaczął grać. Wesoła, skoczna melodia poniosła się po targowisku, a młody bard raz po raz przetaczał spojrzeniem po kręcących się wokoło postaciach, co ładniejszym pannom posyłając urocze uśmiechy.
avatar
Amargein Płonącopalcy

Join date : 21/03/2013
Liczba postów : 13

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Muireann on Wto Kwi 02, 2013 9:02 pm

Pierwsze co zrobiła Muireann, kiedy już udało jej się dotrzeć do Gaoth Dobhair, to udała się na główny plac. W mieście była po raz pierwszy w swoim życiu, nikogo tutaj nie znała, a gdzie najlepiej poznać ludzi jak nie na dużym placu, gdzie aż się od nich roi? Na dodatek, najwyraźniej musiała trafić na jakieś święto, ponieważ wszędzie gdzie nie spojrzała było mnóstwo targowisk. Do tego, plac był tak pięknie przystrojony, że Muireann uśmiechnęła się do siebie radośnie. Tak, ktoś na pewno jej pomoże! Tylko... Tylko jak ma spytać o to, czego szuka? Pojawiła się w Gaoth Dobhair z zamiarem znalezienia innej wiedźmy, która mogłaby przekazać dziewczynie całą wiedzę na temat magii. I teraz co, ma podejść do przypadkowego przechodnia z pytaniem przepraszam, nie wie pan może, gdzie mogę spotkać wiedźmę? Ale jaką, w którym konkretnie miejscu, dlaczego? Nie na wszystkie pytania czarnowłosa potrafiłaby odpowiedzieć. Była bardzo nieśmiała, często się czerwieniła, więc jakikolwiek kontakt z drugą, nieznajomą osobą był dla niej bardzo trudny. Kiedy w swoich rodzinnych stronach przebywała z obcymi ludźmi, to oni pierwsi do niej podchodzili, nie na odwrót. Tak, kontakty międzyludzkie stanowiły dla niej problem, ale gdy już kogoś poznała otwierała się coraz bardziej, aż w końcu ta druga osoba wiedziała o niej wszystko. Drugą wadą delikatnego charakteru Muireann była właśnie naiwność. Zbyt mocno wierzyła w ludzi i zbyt łatwo im ufała, przez co już nie raz inni perfidnie ją wykorzystywali. Ale my nie o tym.
Tak więc, jak wspomniałam już wcześniej, Muireann udała się na pięknie przystrojony plac. Przechadzała się pomiędzy rozłożonymi straganami i z błyszczącymi oczami przyglądała się wszystkiemu, co było na sprzedaż. Następnie jej uwagę przykuły stoły i siedzenia, gdzie najwyraźniej miała odbyć się jakaś uczta. Ciekawa była, co też miejscowi mogą mieć dzisiaj za święto, jednak wrodzona nieśmiałość nie pozwoliła jej zagadnąć najbliżej przechodzącą osobę. Naturalnie usłyszała dźwięki lutni i to w kierunku barda skierowała spojrzenie swoich fioletowych oczu. Popatrzyła chwilę na niego oraz kilka panien, które zaczęły się niedaleko mężczyzny kręcić, po czym znów zaczęła rozglądać się po okolicy. Pomyślała sobie, że może jeśli będzie uważnie przyglądać się ludziom uda jej się rozpoznać jakąś wiedźmę. W końcu mogła potrafić, nie? W prawdzie jeszcze nigdy jej się to nie udało, ale w swoim miasteczku znała wszystkich od dziecka, natomiast Gaoth Dobhair stanowił dla niej swego rodzaju tajemnicę.
avatar
Muireann
Keva

Skąd : Irlandia
Join date : 20/03/2013
Liczba postów : 5

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Gawędziarz on Wto Kwi 02, 2013 11:34 pm

Tak zjawiskowa kobieta jak Willow zwracała na siebie uwagę podwójnie - Raz ze względu na urodę, jaką obdarzyli ją bogowie oraz ze względu na pozycję, jaką zajmowała w tym społeczeństwie.
Była to okazja by także sprzedać czy wymienić wytwarzane przez siebie towary. Jak popyta, to z pewnością wymienić niewielką ilość ziół za coś mniej lub bardziej wartościowego.
Pomarszczona kobieta o siwych włosach posłała wiedźmie bezzębny uśmiech. Kiedyś oplotła swe wątłe ramiona kawałkiem materiału, zagaiła.
- Weź to, ten kryształ sprawi, że bogowie będą Tobie sprzyjać... niewiele chcę. Tylko woreczek rozmarynu - Zasuszona kobiecina wyciągnęła ku niej roztrzęsioną dłoń. - Jeśli szukasz czegoś innego, skieruj swe kroki na miedziany targ - Słowa staruchy być może ognistowłosej wydadzą się istotne.
Wędrownemu bardowi sakwa nie będzie tak bardzo ciążyć, jeśli sypnie groszem. Towarzysząca mu dziewka na te słowa zaśmiała się perliście, wdzięcznie się krygując. Jednak nie dane było jej przebywać w blasku tak możnego pana.
Bard tym samym skupił na sobie uwagę licznej gawiedzi - ta się składała z wciąż przybywających kobiet, mężczyzn wraz z dziećmi. Było to osobliwa zbieranina, która teraz skupiła na rudzielcu swe spojrzenia. Melodia wygrywana przez wędrownego śpiewaka sprawiła, że spora część tłumu podrygiwała tak jak im zagrał.
Jeszcze jednak do tańców było trochę czasu! Najpierw mieli ucztować i bawić się!
Dla Muireann, która dopiero przybyła budzące się wręcz miasto do życia po ciężkiej zimie zapewne było w jakimś stopniu zaskoczeniem. Tak jak same Igrzyska.
Jeśli szuka informacji, wystarczy popytać straganiarzy czy też nawet przechodniów. Kobiet zajmujących się wiedzą tajemną tutaj nie brakowało. Pytanie, czy dana kobieta będzie chciała przekazać tej dziewce swą wiedzę przekazywaną wręcz z matki na córkę? To wiedzą tylko bogowie.
Jedynie z czym to młode dziewczę powinno uważać, to naiwność. Tutaj również nietrudno o bycie wykorzystywanym.
Kiedy zaś dziewczyna podziwiała przedmioty wystawione na straganach, także była zachęca przez handlarzy do zakupy. Oby oni sobie kiedyś zdarli gardła!
Jadła na tej uczcie starczy dla wszystkich, także i dla niej.
Los jej sprzyjał. Z oddali dostrzegła ognistowłosą kobietę w zwiewnych szatach, która akurat parała się wiedzą tajemną. Świadczyła o tym jej obecność przy straganie z kryształami, który też znajdował się nieopodal miedzianego targu. Teraz wystarczy tylko podejść, co jest zapewne dla niej wyjątkowo trudnym zadaniem. Oby tylko jej nie zniknęła w tym kolorowym tłumie.
A tym czasem Reynevan przygotowywał się do wygłoszenia oficjalnego przemówienia. Zakończył swą rozmowę z jednym ze swoich poddanych, który pełnił tak zaszczytne stanowisko jakim było bycie wojownikiem. Poprawił swe bogate okrycie i też po chwili podniósł się ze swojego miejsca. Górował nad wszystkimi wzrostem, a więc skupił wręcz od razu na sobie uwagę ludu. Chrząknął cicho, by potem zabrać głos.
- Witajcie. Zima dla nas była ciężka, jednak teraz bogowie pragną nam wynagrodzić swą wolę. Uszanujmy ją, świętując ku ich czci. Świat budzi się do życia, tak samo jak i my. Oby najbliższe miesiące aż do okresu żniw były dla nas równie dobre, jak rok temu. Zasiądźcie do tego stołu razem, cieszcie się tym, że tu jesteście i żałujcie tych, których z nami już nie ma. Po uczcie będą tańce, a jeśli bogowie nam pozwolą to Igrzyska będą trwać nadal - Powitał ich uroczyście, zapraszając do wspólnej uczty z napitkami i strawą. Nieważne, czy są biedni czy bogaci. Miało to ukazać go jako prawdziwie dobrego wodza, którym był wyłącznie z woli bogów i ludzi. Nie był wielce bogobojny, ale lud wierzył w starych bogów.

avatar
Gawędziarz
Mistrz Gry

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 9

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Amargein Płonącopalcy on Czw Kwi 04, 2013 3:47 pm

Do tańców może faktycznie zostało jeszcze sporo czasu, ale to wcale nie oznaczało jeszcze, że trzeba darować sobie muzykowanie. Przynajmniej Amargein był zdania, że odrobina porządnej gry na lutni jeszcze żadnej imprezie nie zaszkodziła, więc czemu tym razem miałoby akurat być inaczej?
Przerwał swoje rzępolenie dopiero w momencie, gdy władca okolicznych ziem postanowił zabrać głos. Ponury mężczyzna poprodukował się trochę, bard doszedł do wniosku, że on z pewnością wygłosiłby taką przemowę o niebo lepiej (narcyzm uderza ponownie!), później zaś, tak jak nakazywał zwyczaj, udał się do stołu celem wyżarcia tym bogom ducha winnym ludziom ich jedzenie. Bo grunt, to dobrze się ustawić.
avatar
Amargein Płonącopalcy

Join date : 21/03/2013
Liczba postów : 13

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Muireann on Nie Kwi 07, 2013 11:43 am

Oczywiście, że budzące się miasto do życia było dla Muireann czymś nowym i niesamowitym. Wprawdzie została wychowana przez mieszczan, ale jej rodzinne strony zdecydowanie były dużo mniejsze niż Gaoth Dobhair. Dlatego właśnie, z szeroko otwartymi, błyszczącymi oczami przyglądała się wszystkiemu wokoło, zarówno wystrojowi jak i straganom, których właściciele próbowali namówić ją na kupno swoich wyrobów. Dziewczyna nie chciała być niegrzeczna i mimo, iż nie zamierzała niczego kupować, posłusznie zatrzymywała się przy każdym ze stoisk, by wszystko obejrzeć.
Jej naiwność i zbytnia uległość już dawały o sobie znać. Właśnie miała kupić jeden z nietanich wisiorków, kiedy jej wzrok przykuła ognistowłosa kobieta. Serce Muireann nieznacznie przyspieszyło. Czyżby znalazła to, czego szukała? Kobieta była bardzo piękna i wyglądała tak młodo, że dziewczyna nigdy w życiu by nie pomyślała, że ktoś taki mógłby zajmować się magią. Prędzej mogłaby być księżniczką lub kimś w tym rodzaju, jednak stoisko z kryształami, przy którym stała oraz nagłe poruszenie jakie odczuła w sobie Muireann musiały wskazywać na to, że to właśnie jej szukała. Czarnowłosa uśmiechnęła się do sprzedawcy, podziękowała ładnie za wisiorek, którego nie wzięła i nie spuszczając wzroku z rudej kobiety, zaczęła iść w jej stronę. Miała tylko nadzieję, że nagle nie zniknie z jej pola widzenia, bo mogłaby mieć niemały problem. Była już kilka metrów od swojego celu, kiedy nagle zatrzymała się jak wryta. A co jeśli jej przypuszczenia okazały się nietrafne? Co jej wtedy powie? Nie, Muireann! Musisz wziąć się w garść. Jesteś już tak blisko, nie zachowuj się jak tchórz. Dziewczyna przełknęła ślinę i nieśmiało podeszła do wiedźmy.
- Przepraszam, czy... - zaczęła tak cicho, że w tym gwarze dość trudno było ją usłyszeć. Niestety, nie dane było jej dokończyć pytania, bowiem w tym samym czasie odezwał się mężczyzna, który najwyraźniej był tutejszym władcą. Muireann, nie chcąc przeszkadzać mówiącemu i słuchającym, umilkła niemal natychmiast mając nadzieję, że po przemowie uda jej się porozmawiać ze stojącą obok kobietą. Władca skończył mówić i nagle wszyscy wokół niej zaczęli przepychać się do ustawionych stołów. Muireann zrozumiała, że to jej ostatnia szansa, więc z walącym sercem spojrzała na rudowłosą kobietę swoimi lekko skośnymi fioletowymi oczami. Prawie złapała ją za materiał zwiewnej sukienki, jednak się powstrzymała.
- Przepraszam, gdzie mogę spotkać kogoś zajmującego się magią? - o tak, Muireann i jej zdolności przeprowadzania rozmowy. Oczywiście nie mogła zapytać się wprost, tylko robić podchody, przez które było jej jeszcze trudniej. Miejmy nadzieję, że wiedźma zorientuje się o co chodzi tej zagubionej istocie, chociaż przecież w myślach nie czytała.
avatar
Muireann
Keva

Skąd : Irlandia
Join date : 20/03/2013
Liczba postów : 5

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Willow on Pon Kwi 08, 2013 2:18 pm

Wiedźma nie zwracała większej uwagi na to, co się działo dookoła. W jakimś stopniu doskonale wiedziała, co tu się dzieje, domyślała się też jak skończy się ta zabawa. Sama zamierzała w niej zacząć brać udział dopiero, kiedy stanie się taka stricte dzika. Wprost marzyła o tańcu pod rozgwieżdżonym niebem w blasku wielkich ognisk. Chciała tańczyć zarówno z panami, paniami i dziećmi, ale też z wiatrem, ogniem całą ziemią.
Wróciła myślami z tego wesołego miejsca, jakie wykreowała z taką łatwością jej wyobraźnia. Spojrzała na staruszkę albo po prostu kobiecinę, która doświadczona trudami życia postarzała się znacznie mocniej niż powinna. Uśmiechnęła się do tej niewiasty pięknie, jako wiedźma czasami widziała zdecydowanie więcej niż inni ludzie.
-Masz pani szczęście, bo mam rozmaryn przy sobie – mówiąc to bez wahania wymieniła zioła na ten piękny kryształ. Owszem słowa staruchy były istotne, nawet bardzo, ale w tej chwili też Willow nie poszukiwała innych magicznych artefaktów. Zawinęła delikatny rzemyk dookoła swojego smukłego przegubu i z uśmiechem godnym dobrodusznej boginki albo nimfy przypatrywała się swej zdobyczy. Przyda się to maleństwo do kilku zaklęć. Willow na razie nie czuła potrzeby zmiany swego położenia. Właściwie to jak zadowolona kocica oglądała dorodnego wróbelka, którego udało jej się dopaść. W tym jednak czasie wyczuła aurę, nową w dodatku magiczną.
Po chwili też stanęła przed nią dziewczyna a może dziewczynka? Trudno określić. To właśnie ona była posiadaczką tej jakże nietypowej a jednocześnie stosunkowo często spotykanej tu aury. Ta jednak była nowa, nie pasowała też do tych, które często spotykała tu wiedźma. Musiała niedawno tutaj przybyć, moce ją otaczające nie zgrały się jeszcze z magią tego miejsca.
Na moment przeniosła spojrzenie na monarchę. Ten to miał wyczucie czasu, zawsze wiedział, kiedy przeszkodzi i wtedy też najczęściej się odzywał. I się zaczęło, ludzie tutaj naprawdę byli nieco… dzicy. Rzucali się na jedzenie jakby go w domach brakowało. Kraina ta może nie była wybitnie kwitnąca, ale ziemia bez trudu w stanie była wykarmić tych, którzy tu mieszkali. No, ale za darmo i do syta można się najeść tylko parę razy w roku. Willow zaśmiała się, patrząc na tłum. Owce, w tym momencie ci wszyscy ludzie przypominali owce. Pędzące w swym zgodnym szale przed siebie.
Potem przeniosła przepastne neonowo błękitne spojrzenie na to dziecię z dalekich stron. Dobrze, pierwszy raz zadano jej tak dziwne i wręcz niemające sensu pytanie. Ostatecznie jednak uśmiechnęła się. A uśmiech ten trochę mógł przywodzić na myśl wygłodniałą hienę lub jakiegoś drapieżnika, który cieszył się udanym polowaniem.
-Przykro mi, nie wiem. A po cóż ci taka osoba parająca się magią? Nie wolałabyś zostać szwaczką albo zielarką? – Splotła za sobą dłonie, chowając w ten sposób nowo nabyte cacuszko. Może orientowała się, o co chodzi, może nie, w każdym razie chciała się trochę pobawić. Zobaczyć czy dziewczyna zdaje sobie sprawę ze swoich talentów, predyspozycji i czy chce się w tym kierunku szkolić.
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Gawędziarz on Wto Kwi 09, 2013 6:59 pm

Nic tego nie oznaczało, ponadto właśnie pospólstwo ceniło sobie muzykę, zwłaszcza podczas takich zabaw. A pewnie jeszcze będzie mógł uświetnić tą uroczystość swą muzyką jak i pieśniami.
Nie jemu to oceniać, a jednak prosty lud słów swojego władcy słuchał z uwagą. Ale nie tylko on, bo przecież w tym momencie na brzegu stołu biesiadnego przysiadł okazały kruk. Swoje spojrzenie zatrzymał na sobie monarchy, a także potem spoczęło ono na wędrownym poecie. Przekrzywił także swój łebek, jakby się nad czymś zastanawiał. Potem po raz pierwszy zakrakał. Był to dźwięczny odgłos, głęboki wręcz gardłowy. Niósł się echem po okolicy. Tak, zakrakał na Amargeina jakby nakazywał mu grać.
Potem jednak nie wydał z siebie żadnego dźwięku, a zaczął bezceremonialnie skubać kawałek ukrojonego czerstwego pieczywa. Co gorsza, obrał sobie miejsce w pobliżu samego barda. Co jakiś czas podnosił na niego swe mądre spojrzenie.
Najdziwniejsze mogło być to dla niego, że nikt nie śmiał przegonić tego ptaszyska. Jakby tego nie widział albo im to nie przeszkadzało. Jedynie poszczególne osoby zaczęły szeptać między sobą. W powietrzu także pojawiła się przedziwna trwoga, którą odczuwało pospólstwo. Dopatrywali się w tym boskiej interwencji. Złego omenu.
Teraz zmierzch nadchodził wyjątkowo szybko. Nim się obejrzą wysokie ogniska będą płonąć, a oni będą tańczyć i śpiewać ku czci bogów.
Życie kobietę doświadczyło stratą synów i męża, którzy zostali napadnięci przez zbójców. Nikt chyba już nie pamiętał, że była żoną bogatego kupca.
- Dziękuję... niech bogowie Ci to wynagrodzą - Pomarszczona dłoń staruchy pochwyciła ten woreczek, zupełnie tak jakby obawiała się, że wiedźma się rozmyśli. Jednak tak się nie stało.
Prócz magicznej aury ognistowłosa być może wyczuła całkiem nową istotę w tym tłumie gawiedzi.
Gdyby Muireann zechciała coś nabyć, to zapewne tego by nie pożałowała takowej decyzji. Jednak to tylko opóźniłoby jej poszukiwania kogoś odpowiedniego, a też fundusze wydane na świecidełko mogłaby wydać na coś bardziej potrzebniejszego. A też gdyby nadal się nad tym zastanawiała, Wiedźma mogłaby jej uciec. A tego chyba by nie chciała.
Tutaj pięknych kobiet nie brakowało, ale Willow naprawdę przywodziła na myśl leśną boginkę, tak zwiewną i eteryczną. Gdyby ta kobieta jej zniknęła, zapewne by ją jednak odnalazła w tym tłumie. Ileż jest kobiet w osadzie o takim kolorze włosów?
Nie może się już zawahać w drodze do osiągnięcia celu, który był na wyciągnięcie ręki. Właśnie tak, dobre dziecko. Niech rozmawia, nie musi się martwić, że odejdzie z pustym żołądkiem. A teraz, kiedy uczta się rozpoczęła i kiedy pospólstwo przestało szeptać odnośnie tego znaku zesłanego przez bogów, zajęło się urywaniem kęsów jadła i wlewaniem do gardeł chmielowej ochłody. Zima była ciężka, a na dworze nie brakowało jadła w spichlerzach. A zwykle na to wszyscy wieśniacy ciężko pracowali na żniwach i przy połowie ryb albo przy polowaniach. Była to też możliwość, by biedota się nacieszyła tą chwilą.

avatar
Gawędziarz
Mistrz Gry

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 9

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Amargein Płonącopalcy on Sro Kwi 10, 2013 10:48 am

Władca się produkował i dobrze, niech się produkuje. Plebs był pod wrażeniem, ale Amargein sam siebie uważał za doskonały przykład osoby, której zadaniem jest właśnie ocenianie możliwości oratorskich każdej osoby, która się akurat napatoczy. No bo jeśli nie on, to kto?
Kruk wylądował sobie kawałek dalej i kraknął sobie jak gdyby nigdy nic, a lud nie zwrócił na niego większej wagi. Rudy bard jednak powiódł za nim spojrzeniem i uśmiechnął się do zwierzaka, kiedy jego oczy napotkały te należące do stworzenia. Lubił ptaki, co zresztą nietrudno było zauważyć.
- Hej. - rzucił swobodnym tonem, choć niezbyt głośno, kiedy kruk przysunął się bliżej niego.
- Też wpadłeś na darmowe jedzenie? - spytał, przesuwając mu kawałek chleba, który wprawdzie nabył dla siebie, ale chwilowo nie miał nic przeciwko użyczenia go nowemu znajomemu.
I o co niby chodziło tym ludziom? Jakiś tutejszy przesąd czy co? Bzdury. Ptak jak ptak i tyle, a wieśniacy zwyczajnie histeryzują jak zawsze. Takim to wystarczy opowiedzieć jedną, choćby i wyssaną z palca historię, a już ogarnia ich żałosna panika.
avatar
Amargein Płonącopalcy

Join date : 21/03/2013
Liczba postów : 13

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Muireann on Sro Kwi 10, 2013 1:52 pm

Gdyby tylko Willow wiedziała, jak bardzo Muireann jest zdenerwowana, miałaby z niej zapewne niezły ubaw. Dziewczyna nie tylko co chwilę się rumieniła, jąkała i spuszczała wzrok, ale to co się działo w środku niej... Miała wrażenie, że serce zaraz wyleci jej z piersi, chociaż kiedy już zaczęła rozmowę, powoli się uspokajało. Najgorsze było dla niej podejście do nieznajomej osoby i odezwanie się jako pierwszej. Zdecydowanie musi mocno popracować nad swoją pewnością siebie.
W tym samym momencie na ucztę zawitał kruk. Młoda dziewczyna dostrzegła poruszenie mieszkańców, którego sama nie odczuła. Rozglądała się przez chwilę po obecnych, po czym ponownie przeniosła nieco wystraszony wzrok fioletowych oczu na wiedźmę. Nie mogła teraz iść jeść, musiała doprowadzić tą sprawę do końca. Dopiero przyjechała do miasta, więc jeśli kobieta jej nie pomoże, Muireann nie wiedziała gdzie mogłaby się podziać.
Rudowłosa właśnie mogła poznać wątpliwy talent retoryczny młodej wiedźmy. Do tego jej dość drapieżny uśmiech zdecydowanie nie pomagał dziewczynie skupić myśli. Czarnowłosa miała ochotę jak najszybciej gdzieś się schować, jednak dzielnie wytrzymała spojrzenie kobiety i dopiero po zadanym przez nią pytaniu opuściła wzrok.
- Chciałabym, ale nie to jest moim przeznaczeniem. - wyszeptała cicho, bawiąc się końcówkami swoich kruczoczarnych włosów. Nagle podniosła głowę i spojrzała prosto w neonowo błękitne oczy nieznajomej.
- Proszę! Wiem, kim pani jest. Wyczułam to, chociaż z początku nie rozumiałam, ale teraz już wiem. Dlatego proszę... Nie mam nikogo, kto mógłby mi pokazać jak obchodzić się z magią. - Muireann gorączkowo wyrzucała z siebie słowa, jakby jak najszybciej chciała mieć tą rozmowę za sobą. Po ostatnim słowie ponownie opuściła głowę i z bijącym głośno sercem czekała na werdykt rudej.
avatar
Muireann
Keva

Skąd : Irlandia
Join date : 20/03/2013
Liczba postów : 5

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Willow on Sro Kwi 10, 2013 3:48 pm

Ruda czarownica w jakimś stopniu kojarzyła tą staruszkę, może nie w takim by wiedzieć, co dokładnie się przydarzyło. Ale widziała nad nią widmo śmierci a co za tym szło straciła kogoś. Nawet straciła więcej niż była w stanie dać. Los ma to do siebie, że dla nikogo nie bywa łaskawy a nawet, jeśli to zawsze jest ten moment, w którym odwraca się on od ludu.
Willow słysząc krakanie również zwróciła uwagę na ptaszysko. Uśmiechnęła się na jego widok, był to naprawdę dorodny i piękny ptak. A nawet więcej, dlatego też wiedźma w przeciwieństwie do całej gawiedzi uznała to za dobry omen. Miała też nadzieję, że żaden z tych głupich ludzi nie wpadnie na pomysł by go przepędzić. Potem jednak całą swą uwagę znów skupiła na przerażonej dziewczynce.
Słuchała słów tego dziecka i obserwowała jej reakcję. Uśmiechnęła się nieco inaczej, cieplej i przyjemniej, kiedy Muireann spojrzała jej w oczy. Była ciekawa czy dziewczynka się na to zdobędzie. Brawo dla niej, chociaż to dopiero początek.
Willow całkiem jak duży kot zamruczała lubieżnie i wsparła ręce na smukłych biodrach. Przechyliła głowę i wyglądała jakby się w tym momencie zastanawiała nad słowami dziewczyny. W sumie właśnie tak było.
-Nie pani, tylko Willow. A ciebie jak zwą? Jeśli planujesz swoją przyszłość związać z magią, to musisz jej zacząć ufać. Chcesz się u mnie uczyć? – Dobrze teraz wiedźma wyglądała na nieco zaskoczoną. Oczywiście grała, bo zaskoczona tym specjalnie nie była. Na razie jednak nie wiedziała czy chciała z kimkolwiek podzielić się swoją wiedzą magiczną. Ona do wszystkiego dochodziła sama, magia była jej częścią i nie wyobrażała sobie życia bez niej. Dziwnym wydawało jej się na te chwilę uczenie kogokolwiek tej sztuki.
Nikt jednak nie powiedział, że nie może w tej kwestii zmienić zdania.
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Gawędziarz on Sro Kwi 10, 2013 7:12 pm

Jeśli Władca był poetą, to źle. Miał rządzić, miał chronić swój lud zwłaszcza, że to wielki zaszczyt być wybranym przez ludzi i bogów oraz ich wysłanników.
Oceniać tylko mogą bogowie.
Ptaszysko nie mogło mu odpowiedzieć, ale zdawało się być zainteresowane tym bardem. A może było zainteresowane tym, co i on posiadał do jedzenia? A może to było coś głębszego?
Gdyby kruk mógł mu odpowiedzieć, na pewno to by zrobił. Jedynie zakrakał po raz kolejny.
Fakt, że ptaszysko zbliżyło się jeszcze bardziej i zaczęło skubać ten kawałek chleba, można uznać za twierdzącą odpowiedź.
Kruki oraz wrony były kojarzone z boginią wojny, więc uznali to za zły omen albo zapowiedź zbliżającej się wojny. Albo za jedno i drugie.
Ach, te młode dziewczęcia z płochliwym sercem. O swoje interesy trzeba dbać, a Muireann była tego najwyraźniej świadoma.
Przeznaczeniu również trzeba pomóc, bo to nie tylko wola bogów. Aczkolwiek też Willow miała najwięcej do powiedzenia w tej kwestii. Jeśli uzna Muireann za zdolną, posiadającą ten potencjał... grzechem byłoby to zmarnować. A decydując się przekazać tą wiedzę temu dziecku sprawi, że ona nie zostanie zapomniana. Może powinna się bogów poradzić.
Piękny kruk stracił swoje zainteresowanie bardem, a przynajmniej mogło się tak wydawać. Za to zleciał na ziemię tuż obok stołu pełnego jadła. Ale proszę państwa, jakie dziwy! W ciągu tej krótkiej chwili się wiele zmieniło. Po ptaszysku nie było ani śladu. Za to obok młodego barda siedziała niewiele starsza od niego kobieta. Ubrana była w zwiewną suknię, która była tą bardziej typową dla nierządnic. Dwa kawałki materiału okrywały jej pełne piersi i oplatały jej łabędzią szyję. Mlecznobiała skóra przywodziła na myśl białe piórka tego kruka, tak samo jak długie lśniące jak heban włosy. Dwa ciemne onyksy spoczęły na młodym poecie. Także się do niego uśmiechnęła.
- Jak Ciebie zwą, młodzieńcze? Chciałabym poznać imię tego, który podzielił się ze mną strawą i zaszczycił mnie swoją uwagą - Zagadnęła do niego, ujmując też młodzieńca pod brodą. Była to niezwykle... specyficzna to osoba.
avatar
Gawędziarz
Mistrz Gry

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 9

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Amargein Płonącopalcy on Czw Kwi 11, 2013 8:51 pm

Każdy powinien być w sercu choć trochę poetą, a przynajmniej tak właśnie uważał Amargein. W końcu życie bez choćby grama sztuki noszonego w sobie musiało być obrzydliwie prostackie i boleśnie nudne! Jak ktoś taki mógłby niby zostać władcą? Bogowie z całą pewnością nie pozwoliliby na podobne zgorszenie całego narodu, ot co!
Co zaś tyczyło się sądzenia - rudzielec był zdania, że do wydawania opinii i wyrażania głośno własnych poglądów prawo ma każda myśląca istota. A jeśli te nie spodobają się władzy... Cóż, wtedy trzeba po prostu szybko brać nogi za pas i zwiewać, zanim ktoś wygarbuje ci skórę.
Chwilowo jednak młody bard donikąd uciekać nie zamierzał. W końcu jedzenie dobre i towarzystwo miłe... W ramach wprawiania wieśniaków w jeszcze większe zaniepokojenie, pokiwał łbem zaraz po tym, jak siedzący obok ptak zakrakał ponownie.
- Dokładnie tak. - przyznał, wracając do spożywania własnego posiłku, w duchu śmiejąc się z tych przewrażliwionych maluczkich, którzy teraz pewnie zaczęli już posądzać go o jakieś czary czy gadanie z przeklętymi krukami.
Zwierzak zebrał się wprawdzie sprawnie, Amargeinowi nie dane jednak było zjeść w spokoju. Chłopak ponownie podniósł spojrzenie znad swojej miski i przesunął wzrokiem po zajmującej miejsce obok niego kobiecie. Uśmiech sam wypełznął mu na twarz, nim jeszcze zdążyła się odezwać. Delikatnie acz stanowczo wysunął się ze swoją brodą spod jej łapy, by choć siedząc wykonać coś, co w przybliżeniu można było uznać za ukłon.
- Amargein Płonącopalcy, pani. Do usług. - przedstawił się grzecznie, szczerząc do niej w najlepsze - Nie chciałbym, żeby zabrzmiało to jakkolwiek nieuprzejmie, acz śmiem podejrzewać, że akurat uwagi nikt przy zdrowych zmysłach nie poskąpiłby takiej kobiecie.
Mniejsza o to, czy nierządnica, czarownica czy bogowie jedni wiedzą kto jeszcze - dla rudego naturalnym było czarowanie każdej z panien, jakie akurat się nawinęły.
avatar
Amargein Płonącopalcy

Join date : 21/03/2013
Liczba postów : 13

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Muireann on Nie Kwi 14, 2013 3:11 pm

Przybrani rodzice Muireann zawsze opowiadali jej o różnych przesądach chcąc, żeby ich córka także w nie uwierzyła, jednak dziewczyna zwyczajnie nie potrafiła tego zrobić. Owszem, jako mała dziewczynka była bardziej podatna na takie rzeczy, ale im bardziej rosła tym bardziej przyłapywała się na myśleniu, że to wszystko to tylko zwykłe bajki. Bała się jednak powiedzieć o tym wprost, żeby nie zranić uczuć ojca i matki, dlatego udawała, że wierzy. Tymczasem, po spojrzeniu na ptaka nie czuła nic, żadnego niepokoju czy przeświadczenia, że stanie się coś dobrego.
Muireann zdawała sobie sprawę z tego, że nauka u wiedźmy nie będzie należeć do prostych zadań. Wiedziała, że skoro już zdecydowała się na postawienie tego pierwszego kroku nie może się teraz cofnąć. Musi brnąć w to wszystko dalej, co niestety wiązało się z pewnymi, koniecznymi zmianami, na jakie dziewczyna musi się zdobyć. Przede wszystkim musi zacząć odważniej do wszystkiego podchodzić i przestać odczuwać paraliżujący strach za każdym razem, kiedy musi się do kogoś odezwać.
Czarnowłosa wysłuchała odpowiedzi Willow i w miarę kiedy ta mówiła, wyraz twarzy siedemnastolatki wyraźnie się zmienił. Zamiast wystraszonego wzroku, na wiedźmę patrzyły intensywnie fioletowe oczy, które aż błyszczały się z radości i podniecenia. Usta wygięły się w szerokim uśmiechu, a sama Muireann omal nie podskoczyła i zaklaskała w dłonie niczym mała dziewczynka.
- Na imię mam Muireann. Bardzo bym się cieszyła gdyby pani... Gdybyś zechciała przekazać mi swoją wiedzę. - odpowiedziała, nie zmieniając radosnego wyrazu twarzy. Wyglądała przy tym tak uroczo i niewinnie, że grzechem byłoby jej odmówić. Zresztą, Muireann była tak prosta w obsłudze, że Willow raczej nie miała problemów z odczytaniem nie tylko uczuć dziewczyny, lecz mogła też zauważyć jak duże było ich natężenie. Jeśli zaś chodzi o samą magię to można powiedzieć, że Muireann jeszcze trochę się jej bała. Nikt w jej rodzinie nigdy nie przejawiał takich zdolności, ona była pierwsza, więc też nikt wcześniej nie mógł wytłumaczyć co ma z tym zrobić. Wiedziała, że jest inna od reszty społeczeństwa i chyba właśnie to najbardziej ją przerażało, jednak teraz... Teraz, kiedy już wie, że nie jest jedyna, łatwiej będzie jej tej magii zaufać.
avatar
Muireann
Keva

Skąd : Irlandia
Join date : 20/03/2013
Liczba postów : 5

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Willow on Nie Kwi 14, 2013 6:16 pm

Powiedzmy sobie szczerze większość przesądów bierze się z niewiedzy. Owszem kruki symbolizowały w jakimś stopniu biedę, ubóstwo, chorobę a w skrajnych nawet przypadkach śmierć. Ale były to też ptaki mądrości w dodatku nie były symbolem tylko jednego bóstwa. Chociaż to właśnie najczęściej pani wojny używała tego akurat ptaszyska na swój znak. W tej jednak chwili Willow nie zamierzała myśleć o ludziach, tak zacofanych i zapewne przerażonych.
Uwagę swą albo przynajmniej jej znakomitą większość skupiła na dziewczęciu, które z przerażonego stało się rozpromienione. Fioletowe oczy tego maleństwa błyszczały jak najpiękniejsze kamienie szlachetne a uśmiech mógłby roztopić niejedno serce. W tym przypadku podziałało to także na tą starą Wiedźmę. Miała ona, bowiem słabość – całkiem jak sroka – do ładnych rzeczy. A Muireann była ładna w dodatki jej aura, aż palce lizać i prosić o dokładkę.
-Miło mi cię poznać Muireann. Przyznam ci się, że nigdy nie miałam nikogo na naukach – westchnęła i wplotła w swe płomieniste włosy dłoń. Piękny, niedawno zakupiony kryształ delikatnie uderzył ją w głowę. Otrząsnęła się by potem spojrzeć na swoją nową podopieczną. Cóż nadal nie była pewna czy chce jej przekazać swoją wiedzę, na razie jednak chciała sprawdzić czy ta dziewczynka w ogóle się nadawała. Znaczy jej aura mówiła sama za siebie, była potężna. Ta dziecina miała potencjał i to się Willow podobało. Problemem były inne rzeczy. Ona sama się wszystkiego nauczyła ot tak. Magia była w niej, ona była częścią magii i nie zawsze potrzebowała zaklęć czy też eliksirów by jej używać. Czasem była to odpowiednio silna myśl, zjedzone wcześniej odpowiednie zioło. Nie była pewna czy będzie w stanie nauczyć tą dziewczynę czuć magię.
-Ostrzegam cię iż może ci być ciężko. Nie musisz rozumieć natury magii, ale musisz jej ufać, musisz stać się jej częścią – mówiła powoli aczkolwiek z pełną powagą. – W tym jednak postaram się ci pomóc – dokończyła z uśmiechem.
Teraz, kiedy wszystko miały teoretycznie załatwione wyczuła coś dużo potężniejszego. Nieczęsto się wyczuwało tak potężne osoby, wręcz o boskiej sile. Rozejrzała się. Oho kruka wcięło a mamy piękną kobietę.
-O bogowie – Willow nic na to nie mogła poradzić ale po prostu zaczęła się śmiać. Widocznie uczta była tak znamienita, że nawet Bogowie postanowili się na nią wprosić.
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Gawędziarz on Pon Kwi 15, 2013 11:25 am

Władca nie miał się zajmować poezją. Miał od tego samych bardów, którzy dbali o zachowanie kultury i druidów. Władca miał być silny niczym lew, równie waleczny i przebiegły jak lis. Bogowie byli równie zepsuci jak ludzie, którzy się do nich modlili.
Czasem jest lepiej zachowywać milczenie, a wspomniane wygarbowanie skóry to drobnostka.
Uciekanie nie zawsze przystoi. Sami wieśniacy jednak stracili zainteresowanie samym krukiem, skoro perspektywa napełnienia swoich żołądków była silniejsza. Chociaż może nieliczni rzucali mu ukradkowe spojrzenia i spoglądali na siebie znacząco. Gdzieś wewnątrz ich prostych serc czaiła się trwoga, byli w końcu bogobojnym ludem. A choć byli i biedni, to i im się powodziło stosunkowo dostatnie.
Spożywanie jadła teraz mogło uchodzić za wręcz trywialne zajęcie typowe dla wszystkich ludzi, który pragnął nacieszyć się tą chwilą.
Jej pojawienie się zostało odebrane stosunkowo dobrze. Widząc ten prawie ukłon, zaśmiała się perliście odgarniając także zbłąkany kosmyk czarnych jak heban włosów.
- Powiedz mi bardzie, grywasz na dworach królewskich? Twoja pieśń dobiegła także do naszych uszu, dlatego też przybyłam - Ona również czarowała w pewnym sensie pięknym słowem, łechcząc młodzieńczą próżność. Jedynie tak śmiałe słowa skomentowała po raz kolejny dźwięcznym, radosnym śmiechem. Który rozjaśniał blaskiem jej spojrzenie. Oparła także smukłą dłoń na ramieniu młodego barda. To już prawie mężczyzna, a namiętność nie jest obca bogom.
Gdzieś tutaj całkiem niedaleko młode dziewczę brało odpowiedzialność za swój los i wychodził naprzeciw swojemu przeznaczeniu. Chociaż to niezwykle długa droga, by mogło ono się dopełnić. A i tak wszystko mogło łatwo legnąć w gruzach. Chwila w której starsza wiedźma będzie rozważać to, czy wziąć tą dziewuchę pod swoją opiekę będzie tą decydującą. Jednocześnie szkoda, by taki dar poszedł na zmarnowanie, zwłaszcza, że to dar od bogów.
Lud właśnie obawiał się widma wojny, chorób i śmierci, a bogowie koleje losu swoich plemion zachowują dla siebie. To właśnie takie kobiety jak Willow miały rozświetlić te mroki wśród pospólstwa.
Cała ta kraina była pełna magii, przenikała ona wszystkich i wszystko.
Było to niespodziewane pojawienie się jej osoby, zwłaszcza jak zwykle tych obserwuje swoje plemiona i nie pojawia się osobiście.
Śmiech ognistowłosej sprawił, że zwróciła na nią swą uwagę. Owszem, ta uczta była wręcz wyśmienita... ale nie przybyła w tym celu. Chociaż młodziutki bard zyskał jej sympatię.
Podniosła się także po chwili.
- Bądźcie pozdrowieni. Jestem Babd. Nie przybyłam tutaj, by z Wami ucztować, ale po to by prosić Was o pomoc. Naszą krainę zmarłych trawi potworna choroba. Próbowaliśmy wszystkiego już... wezwaliśmy nawet wiedźmę, która dała żeglarzowi Branowi wskazówki jak się dostać do Avalonu... zechcecie udzielić nam pomocy? Większość bogów była temu przeciwna, jednak wszystko inne... zawiodło - Uśmiech zdobiący pełne wargi bogini zniknął. Choć to nie odjęło jej piękna, choć i ona była już w jakimś stopniu dotknięta przez tą chorobę. Cała ich kraina była przez nią trawiona, a to burzyło pewien ład tego świata.
avatar
Gawędziarz
Mistrz Gry

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 9

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Amargein Płonącopalcy on Pon Kwi 15, 2013 5:15 pm

Jak dla Amargeina, to wieśniacy byli nie tyle bogobojni, co zwyczajnie głupi i zacofani. Jeden ptak, a ci już robią pod siebie ze strachu. Gdyby liznęli choć odrobinę światowego obycia, tak jak on, z całą pewnością patrzyliby na sprawę z zupełnie innej perspektywy.
Na dworach królewskich? Ah, ta kobieta z całą pewnością wiedziała jak należy rozmawiać z artystami. Tym bardziej tymi zapatrzonymi w siebie w sposób, jaki prezentował swoją osobą rudy bard.
Chłopak momentalnie uśmiechnął się do niej jeszcze szerzej.
- Niestety pani, nie miałem wciąż okazji, choć bardzo bym chciał. - przyznał z mocno naciąganą skromnością.
- Muszę jednak przyznać, że bardzo pochlebiają mi twe słowa. Dobrze jest spotkać raz na jakiś czas kogoś znającego się na muzyce. - dodał, już zdecydowanie słabiej ukrywając swoje radosne pokłady narcyzmu.
No i proszę, jak dobrze się dogadywali! Amargein nie miał w zasadzie nic przeciwko temu, by podogadywać się z kobietą jeszcze trochę lepiej... Szkoda tylko, że ona bardziej od niż jego lutnią, zajmować wolała się siedzącą nieopodal biesiadniczka. Cóż, lepiej tak, niż gdyby zostawiła go dla jakiegoś faceta, tego bowiem próżność chłopaka mogłaby nie znieść.
Babd. Bogowie. Świadomość odrealnienia tej sytuacji uderzyła rudzielca z siłą młota. Pierwsza myśl jaka przemknęła mu przez łepetynę? Nie, wbrew pozorom nie była ona znaczona strachem. Bardziej podnieceniem świadomością, że ktoś taki jak ona w ogóle zwrócił na niego i jego muzykę uwagę. No bo: hej! Przecież bogowie to nawet lepiej niż królewski dwór, czyż nie?
Druga myśl, jaka nawiedziła młodego grajka była już nieco mniej radosna. Spojrzał na kobietę odrobinę podejrzliwie, unosząc kreski rudych brwi. Choroba trawiąca krainę zmarłych? Czy nie właśnie o to chodzi w byciu martwym, żeby już nie chorować? No i czemu zwykli śmiertelnicy mieliby pomagać bogom w odnalezieniu lekarstwa? To przecież bogowie! Powinni poradzić sobie z tym lepiej niż marne ludzkie kreatury!
Dlatego właśnie nie powiedział nic, tylko siedział dalej, wgapiając się w produkującą się Babd. No bo co innego mógłby zrobić on - bard? Nie był wojownikiem ani czarownikiem, a jedyne co potrafił to czarować panny przy biesiadnym stole.
avatar
Amargein Płonącopalcy

Join date : 21/03/2013
Liczba postów : 13

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Gawędziarz on Czw Kwi 25, 2013 7:23 pm

Ognistowłosej nic nie poganiało, nic jej nie ograniczało. Może tą dziewuchę sprawdzić, czy jednak posiadania tego potencjału czy też potężnej aury magicznej się nadaje. Może wskazać dziewce drogę, którą będzie kroczyć.
Może pokazać jej jak połączyć się z aurą tego miejsca.
Oblicze dziewczęcia ponownie się rozjaśniło, w jej oczach pojawiła się radość i wdzięczność za to, że wiedźma przyjęła ją pod swoje skrzydła. Obiecała, że sumiennie będzie się uczyć. Niemalże się powstrzymała od tego, by rzucić się na szyję rudowłosej.
Gdyby jeszcze bard nie miał racji, a jednak takich słów nie powinien wypowiadać na głos. Mógłby sobie zasłużyć nawet na gniew pospólstwa. Albo co gorsza, samego władcy tych ziem.
Wyjątkowo ciężko zaprzeczyć temu, bowiem często przebywała wśród poetów. Różnili się oni jedynie kunsztem, reputacją.
- Układaj pieśni, graj, by wszyscy znali Twe imię, a zagrasz na dworze królewskim - Ciemnowłosa jedynie się zaśmiała po raz kolejny. Nie jest pierwszym poetą, który tak myśli o sobie i swojej twórczości.
I pół biedy, kiedy naprawdę nie poskąpiono im talentu czy też byli wykształceni.
- Lud ten również miłuje pieśni, muzykę. Choć teraz... tego nie sposób uświadczyć - Wyszeptała wręcz konspiracyjnie do ucha młodego barda, który teraz przez tą krótką chwilę umilał jej pobyt na tej ziemi.
Bard zyskał na krótką chwilę zyskał jej uwagę, w dodatku bogami także targają rozmaite namiętności. Zwłaszcza, jeśli chodzi o obcowanie z ludźmi. Bard jednak wciąż mało wie o kobietach. A ona przybyła tutaj z wiadomością.
Każdy jak widać znalazł w tej sytuacji dla siebie. O wiele lepiej, to naprawdę wielki zaszczyt dla niego.
Wszystkie wątpliwości, jakie teraz nawiedziły młodego grajka nie były nieuzasadnione. Miał pewne prawo patrzeć na nią podejrzliwie. Kraina wiecznej szczęśliwości została zatruta, a teraz ją to niszczyło. Piekło w środku Raju. Byli wszechmocni, potężni a jednak nie dali nic zrobić. Jedynie wiedzieli, że ta zaraza się wzięła z krainy ludzi.
Zdała sobie sprawę, że od wędrownego poety nie może się wiele spodziewać. Pozostawało jej tylko zwrócić się do wiedźmy i jej podopiecznej. Oraz barda, który jednak mógł zrobić dużo. Muzyka również jest czarem. Gdzie zatem podział się jego narcyzm, zapatrzenie w siebie?
- Zatem jaka jest Wasza decyzja? Udacie się ze mną? To pokorna prośba z którą do Was przybyłam. Ale jeśli odmówicie, odejdę - Spoważniała na moment, czekając na decyzję tych osób, które zostały przez nich wybrane.
avatar
Gawędziarz
Mistrz Gry

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 9

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Edern on Nie Maj 05, 2013 11:04 am

Tętniące życiem targowisko w jasny, słoneczny dzień to miejsce idealne, by pobyć trochę wśród ludzi, popić z kimś innym niż lustro czy topielec i sprzedać parę zwierzęcych skór. Edern pozbył się już kilku sztuk, które miał ze sobą, więc oddawał się teraz przyjemniejszym rzeczom, tak typowym dla niego. Rozluźnił nieco poły płaszcza, odgarnął z twarzy włosy i pociągnął solidny łyk z bukłaka. Przyjemne ciepło rozlało się po jego ciele. Gdy szedł sobie ścieżką, metalowe ozdoby przy jego stroju pobrzękiwały cicho, jak i monety w sakwie, jakich udało mu się dziś zdobyć sporo, a które za chwilę przepije.
Patrzył na tych wszystkich wojów, pięknie ubrane, kuszące kobietki i zastanawiał się, czy dostrzeże gdzieś króla. Igrzyska staroislandzkie były ładnym ukłonem w stronę poddanych, którzy może i byli pionkami na szachownicy królestwa, ale w końcu i pionek ma swoje zadanie w tej życiowej grze – trzeba o niego dbać tak samo, przynajmniej na początku. No, ale koniec dumania, nie czas i pora na to, bawić się trzeba i radować!
- Ale tyłeczek – mruknął nad głową Edern’a Lunnar, który pojawił się nagle znikąd. – Szkoda, że nie mogę dotknąć.
Jasnowłosy spojrzał na zmartwioną twarz ducha i przewrócił oczami, wypijając jeszcze kilka kolejnych łyków znakomitego trunku.
- Gdybyś jednak mógł i to zrobił, stary Earlan uciąłby ci obie ręce, wsadził do gardła, a nawet głębiej i kazałby ci łaskotać się po żołądku. A potem by zabił, niezależnie od tego, że i tak już nie żyjesz – powiedział i ruszył przed siebie, zerkając na towary na najbliżej stojących straganach.
- Zazdrościsz, bo to nie na tobie, a na mnie zawiesiłaby swe piękne oczko, gdyby mogła – odparł, pokazując grabarzowi język.
- Na pewno, Lunnar, na pewno – machnął w odpowiedzi ręką, oglądając miedziany wisior.
avatar
Edern
Celyn

Skąd : Irlandia
Join date : 03/05/2013
Liczba postów : 2

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Targowisko

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach