Hibernia
Zdecydowałem się zamknąć forum. Powodów tej decyzji jest naprawdę wiele, a głównym jest to, że więcej z tego nerwów niż radości. Też to pochłaniacz czasu.
Słusznym jest to, by nabrać dystansu do takiej formy rozrywki. Jednak to była fascynująca przygoda i może kiedyś się na to zdecyduję.
Wszystkim, którzy bawili się przez ten krótki okres czasu, pragnę podziękować.

Pastwisko na wzgórzu

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Willow on Nie Mar 10, 2013 11:26 am

By dotrzeć do tego pastwiska trzeba się trochę przejść. Znajduje się ono na niewielkim wzniesieniu, które przyozdobione jest gładkimi skałami. Rośnie na nim najzieleńsza trawa a także jest niewiele koniczyn oraz innych roślin, które mogłyby w jakimś stopniu zaszkodzić trzodzie. Poza tym w cieplejsze, słoneczne dni można tu poczuć przyjemny zefirek lub nadmorską bryzę.
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Aryana on Sro Mar 20, 2013 4:57 pm

Dochodziło południe, kiedy jasnowłosa dziewczyna, w zielonej szacie, z wielkim kapturem, zjawiła się na ów pastwisku. Co tu robiła? Zapewne spacerowała, a tym samym, poszukiwała ziół, które rosły o tej porze. A właśnie, jeśli mowa o porze roku, Aryana niezmiernie się cieszyła, że zima zaczęła odchodzić. Nie lubiła jej, nie tylko ze względu na zimno, ale także śnieg czy brak zieleni, a także brak różnorodnych ziół, które zbierała, a czasem, nawet sprzedawała. Zza puchatych, białych chmur, nieśmiało wyglądało słońce. Gdyby nie ilość odzieży, którą dziewka miała na sobie, zapewne, jego promienie, muskałyby jej bladą skórę. No cóż.. cudowną karnacją, ani opalenizną, panienka nie mogła się poszczycić, chociaż.. ta blada skóra świetnie komponowała się z jej jasnymi kosmykami włosów. Brakowało jej tylko niebieskich oczów. Tak się złożyło, że te były ciemne - brązowe.
Na pastwiskach nie można było zobaczyć ani bydła, ani owiec. Było jeszcze na to za wcześnie, aczkolwiek, za kilka tygodni, pasterze zaczną wypuszczać swoje zwierzęta. Wtedy wszystko wróci do życia... Tymczasem, Aryana stawiała ostrożne kroki po niepewnym gruncie. Przecież nie chciała wpaść w jakieś bagno, a teraz o to nie było trudno. Tym bardziej, że był to okres pozimowy i dosłownie wszystko topniało.
Dziewczyna, idąc, co jakiś czas, pochylała się, aby zerwać jakieś zielsko, po czym chowała je do wielkiej kieszeni swojej szaty...
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Drachena on Sro Mar 20, 2013 5:16 pm

Nagle obok dziewczyny błysnęła w słońcu biała sierść. To był Mawgan. Usiadł nieopodal Aryany obserwując bacznie okolicę. Wolał się upewnić czy nic im tutaj nie zagraża. A skoro ów wilk tutaj był to mogło znaczyć, że za moment spomiędzy drzew wyłoni się smukła sylwetka Danu. I tak właśnie było. Odziana w luźną, białą suknię, nakryta płaszczem, którego kaptur skrywał część jej lica, szła poprzez pastwisko wdychając czyste powietrze. Bose nogi dotykały ziemi delikatnie i z czułością, jakby chodziła po żywym stworzeniu.
- Witaj Aryano.. Tak myślałam, że cię tu znajdę - ciepły głos wydobył się z jej ust, gdy spojrzała na kręcące się nad pastwiskiem ptaki. Uśmiechnęła się lekko, jakby dziękując im za coś, o czym tylko ona wiedziała.
Większość dnia medytowała w samotności. Teraz uznała, że może nieco towarzystwa dobrze by jej zrobiło.
- Pomogę - powiedziała ciepło i z gracją opadła lekko na kolana.
Smukłymi dłońmi muskała rośliny. Gdy znajdywała jakiś ciekawy i dorodny okaz zioła, chwytała swój sierp i zebraną roślinę chowała do torebeczki przy pasie.
Wszystko to robiła z niezwykłym spokojem i powoli, a jej ust ani na moment nie opuścił leciutki uśmiech.
avatar
Drachena
Danu

Age : 26
Skąd : z Walii
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 10

Zobacz profil autora http://drzuma.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Willow on Sro Mar 20, 2013 5:51 pm

Od dłuższego czasu błądziła po okolicy szukając swego dawno utraconego szczęścia. No dobrze, jeszcze czegoś tak ważnego zgubić jej się nie udało, ale nie zmieniało to faktu, iż zima była nudna i zimna. Pierwsze ciepłe promienie słońca wiedźma powitała z prawdziwą przyjemnością. Wzięła swojego wiernego towarzysza i wybrała się na spacer pośród łąk, pastwisk i innych niespecjalnie trudnych terenów. Już w głowie robiła listę ziół, które będzie musiała sobie pozbierać oraz ususzyć.
Spacerując tak z wielkim wilczarzem irlandzkim u boku zabrnęła na pastwisko leżące na wzgórzu. Czarne psisko poruszyło uszami widząc a raczej wyczuwając innego psa czy też wilka. Bez wahania Corell rzucił się w jego kierunku. Willow bez wahania pognała za nim, rącza i zwinna jak sarna. Zatrzymała się dopiero, kiedy zobaczyła dwie dziewczyny? Kobiety? Ciężko było określić ich wiek. Jedna z nich klęczała.
-Będzie miała pani brudną suknię i w dodatku bagno może panią zacząć pochłaniać – odezwała się choć nie została o to poproszona. Za ucho zaczesała splątane rude włosy.
Corell podbiegł do białego stworzenia. Stanął przed nim i zaraz się pochylił rozstawiając szeroko przednie łapy. Przednią część wielkiego cielska uwalił na trawie, machał ogonem. Szczeknął dwa razy. Nisko, basowo wręcz. Zapraszał drugiego czworonoga do zabawy.
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Hibernia on Sro Mar 20, 2013 6:01 pm

Jak zawsze wędrował przez okoliczne tereny, chociaż tym razem wracał z nieudanego polowania. Co nie można powiedzieć, by napawało tego pogodnego mężczyznę optymizmem.
Tym razem nogi zaprowadziły go na pastwisko znajdujące się na niewielkim wzniesieniu. To pokryte gdzie nie gdzie płatami śniegu albo roztopami, trudniej się niż zwykle pokonywało. Też czasem trafiał w króliczą norę. Teraz zima się kończyła, jednak o prawdziwych ciepłych temperaturach można jeszcze pomarzyć. Dlatego też opatulał się pledem, przewieszonym przez ramię. Na plecach także dźwigał ręcznie wyciosany łuk wraz z kołczanem pełnym strzał. Przy pasie miecz także ciążył, ale to był przyjemny ciężar.
Kiedy zaś znalazł się na szczycie wzniesienia, dostrzegł trzy kobiety z wioski albo okolic. Chociaż też niebawem rozpoznał Danu i Willow. Z kolejną twarzą miał w zasadzie problem.
Widocznie to wina tego, że sam spędza dużo czasu poza wioską.
Jednak do nich podszedł, od razu też się do nich uśmiechając w ramach powitania.
- Bądźcie pozdrowione - Przywitał się w ten sposób z kobietami, które tutaj obecnie przebywały. - Danu, czyżbym widział nową twarz?
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Aryana on Sro Mar 20, 2013 6:07 pm

Aryana była tak zamyślona i przejęta tym, co robiła, że nawet nie usłyszała, że ktoś lub coś się zbliża. Chociaż, prawdę mówiąc, wilki potrafiły być tak ciche, iż człowiek nie był w stanie dostrzec ich obecności, a przynajmniej nie Aryana. Z Dracheną pewnie było inaczej, w końcu miała w sobie pewną moc, która łączyła ją z tymi pięknymi stworzeniami. Jasnowłosa była mniej skomplikowaną istotą, aczkolwiek uczyła się i być może, w przyszłości, miała szansę zostać wiedźmą. Kto wie... Póki co, mogła nazwać się jedynie zielarką, ale i to nie było najgorsze, Poza tym, jakby nie patrzeć, swoją wiedzę o ziołach, zawdzięczała właśnie Drachenie.
Panna nie usłyszała także kroków druidki, ponieważ kobieta nie miała na sobie butów i to pozwalało jej na niemal bezszelestne poruszanie się. O jej obecności, jasnowłosa zorientowała się dopiero, kiedy ów druidka się odezwała.
- Danu... - wypowiedziała jej imię, zanim jeszcze odwróciła głowę w jej stronę. Doskonale znała ten głos. Poznałaby go wszędzie. W duchu dziękowała, że trafiła właśnie do Dracheny. Przecież mogła trafić do jakiejś gospody, gdzie musiałaby szorować brudne podłogi, a jej "Pan", pomiatałby nią każdego dnia. Co tu dużo mówić, miała wiele szczęścia, iż trafiła do kogoś, kto ją szanował i nie wypominał, że jest sierotą.
- Dziękuję. - powiedziała cicho, gdy Danu przyklękła, aby zebrać jakieś ziele. - Jak się miewasz? - zapytała spokojnie, po czym, na chwilę, przeniosła wzrok na białego wilka, przy którego boku, niespodziewanie, pojawił się... pies, chwilę potem jakaś pani, a z drugiej strony... pan. Poczuła się zmieszana, gdyż nie znała żadnej z ów postaci, ale wyglądało na to, że Drachena ich kojarzy, a przynajmniej, oni kojarzą ją. Tak czy inaczej, postanowiła siedzieć cicho i czekać na dalszy rozwój wydarzeń.
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Drachena on Sro Mar 20, 2013 6:20 pm

(łok niech no ja was ogarnę xD)

- Dziękuję Aryano. Dzisiejszy dzień jest doprawdy piękny. Coraz cieplej, zwierzęta cieszą się słońcem, rośliny również.. - spojrzała na podopieczną z ciepłym uśmiechem.
Uniosła się powoli, gdy w ich stronę przybiegł duży pies, a za nim podążała kobieta. Danu nie znała tak wielu osób.. jedynie tych, którym pomagała lub na których przypadkowo trafiła, jak teraz.
- Nie obawiaj się o moją suknie.. nie ma tu niczego brudnego - powiedziała mrużąc oczy w lekkim uśmiechu, gdy dała kobiecie do zrozumienia, że ziemia nie jest brudem. Ona z kolei nie martwiła się o suknię oraz ile ziemi na niej się znajdzie.
Krawędzie materiału były już także nasiąknięte od kałuż, ale jej to nie przeszkadzało. Stopy stawiała delikatnie, tak, że niemal w ogóle nie zapadały się w rozmiękłą ziemię. Na wzmiankę o bagnach znów tylko się uśmiechnęła i nachyliła do kolejnych ziół.
- Cóż to za pomysł by wpadać w bagno.. Nie powinno się zakłócać ich spokoju i to też czynię - powiedziała wkładając kolejne kilka ziół do kieszeni.
Kochała każde bagno czy kępkę trawy tego lasu i tak jak zwierzęta wiedziała, które jego części mogą być groźne. Natomiast większość zwykłych ludzi jakoś zapomniała o tym 'systemie ostrzegawczym' jaki jest pierwotny instynkt..
Gdy ponownie się podniosła, Mawgan właśnie spoglądał na psa. Byli takiej samej wielkości, chociaż wilk z powodu futra wydawał się bardziej masywny. Spojrzał na swą ludzką siostrę jakby nie wiedząc, czy powinien bawić się z tym osobnikiem.
- Witaj bracie - Danu powiedziała spokojnym tonem do psa jednocześnie dając dłonią znak wilkowi, by porzucił ten obronny posterunek i nieco odpoczął. Maw natychmiast się podniósł i zaczął obwąchiwać psa z zainteresowaniem.
A więc dobrze dziś czuła na medytacji, że zbliża się ciekawe spotkanie.. Ktoś nowy i ktoś znajomy..
- I ty bądź pozdrowiony - odwróciła lekko głowę w stronę mężczyzny i obdarzyła go promiennym uśmiechem.
Przeszła kawałek do Aryany z gracją i lekkością, po czym położyła dłoń na ramieniu dziewczyny.
- To moja podopieczna Aryana.. nauczam ją wiedzy zielarskiej - powiedziała i gestem ręki zachęciła ją by przywitała się z mężczyzną.
Dobrze go znała, często przemierzał las. Niekiedy potrzebował ziół bo wojacy tak już mają, że ciągle pakują się w tarapaty.
avatar
Drachena
Danu

Age : 26
Skąd : z Walii
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 10

Zobacz profil autora http://drzuma.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Willow on Sro Mar 20, 2013 6:33 pm

Willow wprost nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Trafiła na kobietę dziwniejszą od niej. Powinna to jakoś uwiecznić, ale nigdy nie była dobra w rysunkach, a pisanie również nie było jej mocną stroną. Nie pozostało jej, więc nic innego jak naoczni świadkowie, którzy mogli dowieść tego, iż nie kłamie.
Na temat sukni już nic więcej nie powiedziała. Jedynie przeniosła spojrzenie na młode dziewczę towarzyszące tejże nawiedzonej kobiecie. Cóż w grupie ponoć raźniej. Przez chwilę zastanawiała się czy Aryana jest równie uduchowiona jak jej ciemnowłosa mentorka. Skąd wiedziała, która jest uczennicą a która nauczycielem? Proste. Aura.
Silna magiczna aura otaczała Danu dowodząc, iż naprawdę ma powód by być taką a nie inną. Zaś Aryana również miała aurę, nie tak silnie magiczną, ale powiedzmy sobie szczerze, każdy mógł się uczyć magii.
-Czasami to nie pomysł, a przypadek – wzruszyła ramionami. Nic się nie da poradzić na nieuchronność losu. A przeświadczenie o byciu jego panem mogło być dla niektórych bardzo zgubne, nawet dla czarownic, czarodziei i wszystkiego innego, co parało się magią. Właściwie to zwłaszcza dla nich.
Corell na moment przeniósł spojrzenie na Danu zamerdał ogonem wesoło i powitał ją głośnym szczeknięciem, od którego zawibrowało powietrze. Willow uwielbiała ten dźwięk i tą siłę, jaka drzemała w tym czarnym zwierzęciu. Wilczar również obwąchał wilka.
Potem przeniosła spojrzenie na mężczyznę i uśmiechnęła się psotnie.
-Witaj łuczniku – wymruczała jak zadowolona kotka. Och, więc znał tą uduchowioną panią. Dobrze wiedzieć, takie informacje w sumie zawsze się przydają.
Przeniosła spojrzenie na podopieczną kapłanki. Nie odzywała się jednak na razie. Tylko słuchała. Klepnęła też w swoje udo a Corell zostawił w spokoju wilka i zaraz znalazł się przy swojej pani. Pogładziła go ręką po wielkim ale smukłym łbie i potężnym karku.
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Hibernia on Sro Mar 20, 2013 6:48 pm

Te dwie kobiety także były stosunkowo charakterystyczne nie tylko przez swe profesje, ale kiedy widziało się te dwa zwierzęta, można było spodziewać się ich obecności gdzieś w pobliżu.
Tym dwóm niewiastą także okazywał swój szacunek. Zasługiwały na niego wręcz, były wybranymi.
- Aryano, kiedy przybyłaś do naszej wioski? - Z tym samym ciepłym uśmiechem zwrócił się do dziewczyny. - Zatem musiałaś dostrzec w niej szczególne umiejętności - A tak przynajmniej zakładał, biorąc pod uwagę wiedzę, jaką posiadała Najwyższa Kapłanka.
Właśnie, kiedy ją spotkał teraz może uzupełni swe zapasy ziół. Nawet jak obecnie nie miał czym jej za to zapłacić.
Na to przywitanie, się nieznacznie również skłonił. Jak przystało na mężczyznę, uwielbiał towarzystwo kobiet. Zwłaszcza pięknych kobiet. A jedna z wiedźm też była mu matką.
- Willow, Eldar o Ciebie w późniejszej chwili prosił. Zapewne słyszałaś o jego żonie, zdrowieje powoli - Przekazał te dobre wieści, bowiem Eldara Starszego spotkał po drodze. Ten mu życzył udanych łowów. Po tych słowach mężczyzna też się rozejrzał w wokoło, wnosząc na moment swe spojrzenie do nieba.
Nie miał na razie szczęścia w łowach, ale to życzenie powodzenia się przyda. Był też skłonny tym kobietom pomóc, nawet jeśli się niczego od nich nie nauczy. Dla samej pomocy i z szacunku dla ich pracy.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Aryana on Sro Mar 20, 2013 7:06 pm

Muszę przyznać, że Aryana była nieco nieśmiałą dziewczyną. Zazwyczaj unikała kontaktu z ludźmi, poza jej opiekunką, rzecz jasna... Może to rzadki kontakt sprawiał, że nie była rozpoznawalna. Poza tym, kto by zwracał uwagę na zwykłą, biedną sierotę. Mało tego, dziewucha wcale nie chciała zwracać na siebie uwagi, toteż nie ubierała się w piękne kiecki. Zamiast tego, nosiła zwykle, szare, czasem przybrudzone ziemią, szaty.
Skoro już Drachena postanowiła przedstawić ją ów panu, dziewczyna nie zamierzała tego ignorować, bo to przecież nieładnie, a mimo, iż teraz była zwykłą dziewką, to pamiętała czasy, w których uczono ją dobrych manier i tego jak traktować starszych oraz wyższych rangą od siebie.
- Panie.. - powiedziała, po czym zrobiła damski ukłon, jednakże, nie spojrzała Brean'owi w oczy (pozwól, że użyję skrótu, jest mi łatwiej). - Ponad cztery lata temu. - odpowiedziała niepewnie. To mogło zdziwić mężczyznę. Była tutaj około 5 lat i ani razu jej nie widział.
Do rudowłosej kobiety, nie odezwała się nawet słowem. Właściwie to, nie wiedziała co miałby do niej powiedzieć, a jak wspomniałam wcześniej, raczej unikała ludzi. Ponadto, charyzma nie była jej mocną stroną. Dopiero w tym momencie, zorientowała się, że nie zdjęła wielkiego kaptura z głowy, toteż teraz zrobiła to jednym, szybkim ruchem, tym samym odsłaniając swoje długie, jasne włosy.
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Drachena on Sro Mar 20, 2013 7:29 pm

Na wzmiankę o przypadku zamyśliła się chwilę i po chwili z jej ust wydobył się dźwięczny, melodyjny śmiech.
- O tak.. Arya pamiętasz? Kiedy zagubiła się nam jedna strzała w lesie.. Weszłam po pas w bagno i okazało się, że była właśnie w nim - przechyliła głowę patrząc na swą podopieczną.
Nie lubiła marnować strzał, a natura dobrze naprowadziła ją na znalezisko mimo, iż tkwiła potem po pas w bagnie. Ale przecież to twór natury, nic strasznego. Trochę pomocy korzeni i już jest się na suchym lądzie.
- To długa historia.. - na wzmiankę o szczególnych umiejętnościach uśmiechnęła się ciepło i oparła pokrzepiająco dłoń na ramieniu podopiecznej.
Faktem było, iż Aryana miała to coś by zostać zielarzem.. ale gdyby nie sytuacja, w jakiej się spotkały, Danu nigdy by nie wzięła na nauki ów osóbki.. ani nikogo innego. Nie była typem nauczyciela szukającego ucznia.
Wilk spojrzał za odchodzącym psem i usiadł znów spokojnie spoglądając na kapłankę.
- Willow.. Teraz rozumiem skąd tak interesująca magiczna aura - powiedziała cicho na dźwięk imienia kobiety. Słyszała, je, a owszem.
- Jestem Najwyższa Kapłanka Danu, ale mówią mi Danu lub siostro, rad jestem, że mogę cię wreszcie poznać - uśmiechnęła się ciepło w stronę wiedźmy. Istoty magii były bliższe jej sercu niźli zwykli ludzie.
avatar
Drachena
Danu

Age : 26
Skąd : z Walii
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 10

Zobacz profil autora http://drzuma.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Willow on Sro Mar 20, 2013 7:44 pm

Nieco zaskoczył ją śmiech kobiety. Potem jednak wytłumaczyło się, dlaczego uduchowiona się śmiała. Sama delikatnie się uśmiechnęła, nie potrzebowała szczegółów by wiedzieć jak zapewne skończyła się ta przygoda. Wodziła neonowym spojrzeniem do uczennicy do nauczycielki i z powrotem. Nie można powiedzieć by rozumiała relacje panujące między tymi dwoma. Nigdy nikt jej nie uczył, a także nigdy ona nikogo nie nauczała. Była ciekawa, ale na siłę sobie nikogo nie zamierzała szukać.
Przeniosła spojrzenie na Breanainn’a i uśmiechnęła się znów wesoło, na swój sposób psotnie, ale i uroczo.
-Oczywiście, że słyszałam. Zajrzę do niego i jego żony później, dziękuje za wiadomość – skinęła głową a uśmiech nawet na chwilę nie schodził z jej ust. Potem swe neonowe spojrzenie znów przeniosła na kapłankę.
Uniosła jedną z brwi słysząc o swej ciekawej aurze magicznej. Widocznie nie tylko ona je widziała. Przez chwilę się zastanawiała czy kapłanka potrafiła też przywoływać do siebie inne istoty w taki sposób jak ona. Nie zapyta jednak o to, bo pewnie musiałaby też wytłumaczyć, chociaż mniej więcej, o co jej chodzi.
-Kapłanka? Ach to o tobie szepczą wierzby. Poznanie ciebie to dla mnie wielki zaszczyt – pochyliła na chwilę głowę. Długo jednak w tej jakże pokornej pozie nie pozostała. To nie było w jej stylu, okazywać komuś szacunek przed poznaniem go bliżej. Chociaż w przypadku Danu swoje robiła już jej aura magiczna. Była silna, dobrze wyczuwalna.
Przeniosła spojrzenie na mężczyznę.
-Jak tam polowanie? – Uśmiechnęła się wesoło zaraz też kucając, by potem wygodnie usiąść w trawie. Oparła się o bok swego zwierzęcego towarzysza, który zaraz również uwalił się w świeżym błotku i zaczął głośno węszyć. Skubnął kilka młodych źdźbeł trawy i przeżuł je z wielkim namaszczeniem. Willow zaśmiała się i na moment objęła potężny kark zwierzęcia ramionami, wtulając nos w jego futro. Z takiej też wygodnej pozycji obserwowała wszystkich zgromadzonych.
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Hibernia on Sro Mar 20, 2013 8:20 pm

Nie przeszkadzałoby mu, gdyby go jednak zignorowała. Nieśmiałość czy skrępowanie jest przecież całkiem normalne.
- Breanainn, jak już. Albo Brean - Odpowiedział na ten jakże oficjany sposób witania. Gdyby on był jeszcze "panem". On jej skinął głową. - Chyba muszę częściej w osadzie bywać - Właśnie się tym zdziwił, ale przecież dużo podróżował. A że wiosna się powoli zaczynała, to zapewne stanie się częstsze w jego przypadku.
Na te słowa Kapłanki się ponownie dźwięcznie zaśmiał, chociaż trochę tego nie zrozumiał. Gdyby bagno ją wciągnęło, to by zapewne żałowała, że jednak poszła po strzałę. Nawet jak te są cenne.
- Może zatem kiedyś ją opowiesz - Takie historie są najlepsze przy ognisku albo w karczmie przy kuflu chmielowej ochłody.
Czasem bogowie zarządzają inaczej i nie można z tym walczyć, bo też potrafią być dla kogoś łaskawi.
On, który wychowywał się wśród kobiet obdarzonych tym darem czy też aurą, rozumiał to po swojemu. Chociaz gdyby miał się o tym wypowiedzieć, to wyszłoby, że nic z tego nie rozumie.
Potem swe piwne spojrzenie na Willow o urzekającym uśmiechu.
- Pewnie też wtedy będziesz miała więcej pracy, bo ilekroć się zjawiasz, to do Ciebie wszyscy przychodzą - O pewnych rzeczach z nimi nie mógł porozmawiać, ale przecież nie ma w tym nic dziwnego.
Pozostawało tylko słuchać tej specyficznej wymiany zdań.
- Na razie nic nie upolowałem, chociaż próbowałem. Jeleń, którego widziałem, został spłoszony i to nawet przeze mnie. A chciałem Was prosić o kilka rodzajów ziół, moje zapasy się już kończą - Po tych słowach także spoczął na murawie, siadając oczywiście po turecku, co było uwarunkowane noszeniem kiltu. A że był w towarzystwie dam, to wydawało się zachowywać.
Odgarnął kilka zbłąkanych kosmyków ze swej twarzy, a potem na ziemi ułożył także swój miecz oraz łuk i kołczan.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Reynevan on Sro Mar 20, 2013 8:35 pm

Koń szedł powoli, z nogi na nogę, co jakiś czas przystając, by skubnąć trawy. Jego wyraźna kara maść wyróżniała się na tle bezkolorowych pastwisk Irlandii. A wierzchowiec był zacny, dobrze odżywiony i zadbany - rzadki widok w tych stronach. Co więcej, już na pierwszy rzut oka widać było, że uzda i siodło wykonane były przez porządnych rzemieślników - kolejny znak, że koń należał do człowieka o zasobnej kiesie.
Jeździec zaś pogrążony był w myślach, ślepo wpatrując się w rozciągający się przed nim horyzont. Jego odzienie było ciepłe i równie dobrej jakości, co uzda i siodło. Na plecach mężczyzny, w skórzanej pochwie, spoczywał półtorak. Ramiona mężczyzny przykrywał krótki płaszcz, chroniący przed zimnem i niepogodą.
Reynevan - on to bowiem dosiadał karego rumaka - otrząsnął się z zadumy. Ostatnimi czasy, coraz częściej pogrążał się w niewesołych myślach. Ze wschodu dochodziły go niepokojące pogłoski o zbrojnych z dalekich krain. Dzikim ludzie pokonującym morza, by palić, gwałcić i rabować. Władca zaklął w myślach. Widać, miecz nie miał próżnować. Myśli o dziwnych plotkach tak go zajęły, że dopiero teraz spostrzegł się, że wierzchowiec poniósł go w stronę grupki ludzi i zwierząt. Z daleka Reynevan rozpoznał jednego z wojowników. Słuszny wzrost i sylwetka wyraźnie odróżniały go od otaczających go niewiast.
Podjechał bliżej.
- Błogosławieni wyznawcy Dagdy - przywitał obecnych tradycyjnym zwrotem. Głos władcy był chrapliwy i nieprzyjemny.
avatar
Reynevan
Ponury

Skąd : Irlandia
Join date : 20/03/2013
Liczba postów : 8

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Aryana on Sro Mar 20, 2013 10:23 pm

- Tak.. Chyba tak. - odpowiedziała szybko druidce, chociaż zrobiła to z lekkim opóźnieniem, tak jakby nagle została wyrwana z zamyślenia. Obecność wielu ludzi zawsze ją peszyła. Onieśmielali ją szczególnie mężczyźni. Chyba nie było w tym nic dziwnego, ponieważ Aryana rzadko z nimi przebywała, a nie mowa już o jakimś kontakcie fizycznym - takiego nigdy z żadnym mężczyzną nie miała. Gdyby nie zaatakowano jej wioski, dziś już byłaby mężatką i pewnie doczekała się co najmniej jednego dziecka. Sama nie wiedziała czy by tego chciała czy nie, aczkolwiek, jedno jest pewne - pragnęła mieć przy sobie rodziców, bez względu na wszystko, ale nie było nadziei, że jeszcze kiedyś ich ujrzy. Zginęli... Wiedziała o tym doskonale i nie oszukiwała się w tej kwestii.
Na słowa Brean'a, jedynie kiwnęła głową. Nie ośmieliła się nic więcej powiedzieć. Jak widać, do rozmownych nie należała. Poza tym, nie zwykła zagadywać mężczyzn. Brakowało jej odwagi. Zaczęła przysłuchiwać się zebranym. Muszę też dodać, że nie pozwoliła sobie przysiąść na ziemi. Cały czas stała, kątem oka spoglądając na Drachenę.
Po kilku minutach, raczej wszyscy, mogli usłyszeć niezbyt dyskretny stukot końskich kopyt. Nie było słychać go z daleka, ale kiedy osobnik był już blisko, dźwięki wydawane przez niego, stały się słyszalne. Jasnowłosa pozwoliła sobie spojrzeć na człowieka, który dosiadał wierzchowca. Rozpoznanie jego twarzy nie zajęło jej wiele czasu. Pytanie tylko.. Co robi tutaj władca osady? Rzadko nadarzała się okazja, aby ujrzeć ów mężczyznę. Tak czy inaczej, dziewka oddała mu pokłon, jako wyraz szacunku, jednakże, po raz kolejny, nie ośmieliła się otworzyć ust.

(byle jak, ale udało mi się odpisać)
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Drachena on Czw Mar 21, 2013 12:11 pm

(brzmimy wszyscy jak po solidnej dawce grzybków.. wiecie jakich.. XD)

Przysłuchiwała się w spokoju wymianie zdań, jednocześnie nie odchodząc od swej podopiecznej. Wiedziała, że ta źle znosiła zbiorowiska. Ona sama niezbyt za nimi przepadała.. Ale wystarczył jeden jej kaprys i zdolna byłaby odejść zostawiając za sobą nawet króla. Póki, co jednak stała wytrwale otoczona ludźmi zewsząd. Mawgan również siedział spokojnie zupełnie niewzruszony kimkolwiek.
- Zapas ziół tak? Dobrze.. Przygotujemy ci pakunek - uśmiechnęła się pogodnie do mężczyzny, po czym dotknęła lekko ręki Aryany dając jej do zrozumienia, że mogłaby przygotować z zebranych ziół pakunek dla Breana.
- Czasem nawet najlepszy myśliwy zawodzi.. Taka widać była wola Matki - dodała po chwili odnośnie nieudanego polowania.
Ona sama polowała by mieli co jeść, a i tak nie każde polowanie kończyło się sukcesem.. Tak samo jest ze zwierzętami.. Nie każdy wilk czy lew zawsze dopadnie swą ofiarę.
Kwestię opowieści pominęła. To były bolesne wspomnienia dla młodej dziewczyny i dobrze o tym wiedziała. Ale ludzie.. zwłaszcza mężczyźni.. nie mieli w sobie zbyt dużo delikatności.
Nagle wciągnęła spokojnie powietrze przez nos i spojrzała w stronę, gdzie po chwili dłuższej pojawił się władca na swym rumaku. Dygnęła przed nim lekko. Miała szacunek do ludzkiej władzy i okazywała go, jednak nie był on przesadzony.. Osobie na jej stanowisku nie wypadało płaszczyć się przed ludzką władzą, nawet gdyby uznawała ją za wartą tego czynu.
- I ty nasz miłościwy władco bądź pozdrowiony - odpowiedziała łagodnym tonem, jednocześnie uśmiechając się do rumaka i spoglądając nań z miłością, jaką obdarzała każde zwierzę.. siostrzaną, rodzimą.. Ludzi taką nie obdarzała.. No wyjątkiem była Aryana.
avatar
Drachena
Danu

Age : 26
Skąd : z Walii
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 10

Zobacz profil autora http://drzuma.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Willow on Czw Mar 21, 2013 12:23 pm

Wodziła spojrzeniem po wszystkich obecnych. Towarzystwo było zaprawdę dorodne, jak grzyby po deszczu i tak samo jak te rośliny różnorodne. Była i wielka kapłanka, którą otaczała silna aura magiczna, jej podopieczna, która również miała w sobie trochę tej magii. Łucznik, którego imię, mimo iż znała nigdy nie wypowiadała a czasem zdarzało jej się go mianować znachorem dla ubogich. Przysłuchiwała się ich rozmową a jednocześnie wszystkiego, co działo się dookoła. W końcu budzące się lasy, szumiące gdzieś daleko morze również miały coś ciekawego do powiedzenia.
Corell podniósł uszy słysząc tentem kopyt. Ona również skupiła swoją uwagę na karym rumaku oraz jego nietypowym jeźdźcu. Jedna z prawidłowości tego świata brzmi: spodziewaj się niespodziewanego. Pojawienie się króla zdecydowanie nie należało do tych rzeczy, których się można spodziewać.
-Bądź pozdrowiony – odpowiedź ta brzmiała bardziej jak westchnięciem zmęczonej kobiety, niż jak radosne powitanie.
Nie miała powodu do radości, tak na dobrą sprawę nawet nie była mieszkanką tego miasta. Była wolnym duchem, który chwilowo tu zatrzymał się w swojej podróży. Ciągnęło ja ku morzu nie zaś ku ludzkim osadom, chociaż tam zwykle za swe drobne usługi dostawała pożywienie i schronienie. Władzy nie tolerowała głównie, dlatego iż poznała jej najgorsze możliwe oblicze.
Mimo to była grzeczna i się przywitała. Czasem coś takiego odbijało się na przyszłych wydarzeniach. A te w niedługim czasie miały nieść ze sobą wiele radości i dobrej zabawy.
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Hibernia on Czw Mar 21, 2013 1:23 pm

On jako dotąd jedyny mężczyzna w tym gronie nawet swą obecnością onieśmielał młodą dziewczynę, co wcale nie było jego zamiarem.
On to dawno powinnien mieć już żonę albo nawet gromadkę dzieci, a jednak tak nie było.
Szkoda, że jednak mu nie odpowiedziała. Chciał poznać tą nową twarz i niemal nieraz żałował, że tak rzadko bywa w osadzie. Jednak zew natury był silniejszy.
A on tam lubił towarzystwo ludzi, zwłaszcza, kiedy ich zwykle nie widział.
- Tak. Będę zobowiązany, a kiedy wrócę z polowania - mam nadzieję, że udanego, to zajrzę do Was - Pokiwał potwierdzająco głową. Zioła naprawdę mu się przydadzą.
- Czasem. Być może Matka dla mnie będzie łaskawa - Jeśli wilk nie upoluje, to chodzi głodny.
Prawdę mówiąc, niekoniecznie zdawał sobie sprawę, że to nie jest historia do opowiedzenia przy kuflu piwa.
On także spojrzał w kierunku z którego dochodził tętęnt końskich kopyt. Widok pana na Branwalatherze i dla niego był sporym zaskoczeniem. Widać wybrał się na przejażdżkę.
Lud kocha władcę, póki ten jest dla niego dobry i łaskawy. Jeśli jest tyranem, ciśnie swój prosty, biedny lud, ten zwykle się buntuje. On na widok Władcy, nie tyle się skłonił, ale ponownie wstał i podszedł powoli ku niemu, by iść przy boku jego rumaka.
- Panie, co Cię tutaj sprowadza? Potrzebujesz pomocy kobiet z wioski, obdarzonych wiedzą tajemną czy wybrałeś na przejażdżkę? Jak się miewa pani na zamku? A dzieci? Wyglądasz na zmartwionego, co Cię trapi? - Zapytał także, bo kiedy już widział pana na zamku, ten może poświęci mu chwilę.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Reynevan on Czw Mar 21, 2013 8:11 pm

Reynevan zmierzył wzrokiem towarzystwo. No no, niezła zbieranina. Jego wzrok dłużej zatrzymał się na psowatych.
Zeskoczył z konia i poklepał go po szyi. Ogier zarżał głośno i pochylił się, by poskubać trawę. Dopiero teraz widać było, że władca góruje wzrostem nad resztą, nawet Breanainnem.
- Wkrótce igrzyska - powiedział chrapliwie Reynevan, obserwując uważnie twarze otaczających go ludzi. - Tuszę, że znajdziecie chwilę, by oderwać się od codziennych obowiązków i znaleźć chwilę rozrywki. Będzie przednie jadło i napitki.
Zamilkł. Choć nauczono go sztuki wysławiania się, nie należał do ludzi, którzy lubili mleć ozorem.
- Zwykła przejażdżka, Breanainnie - zwrócił się do mężczyzny. Dobrze pamiętał imię łowcy. Jego wzrok powędrował na łuk i kołczan. - Jak łowy?
Przeniósł wzrok na wiedźmę, której imienia nie znał (Willow).
- Różne pogłoski dochodzą ze wschodu - odpowiedział na pytanie wojownika, wciąż przyglądając się wiedźmie.
avatar
Reynevan
Ponury

Skąd : Irlandia
Join date : 20/03/2013
Liczba postów : 8

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Aryana on Czw Mar 21, 2013 8:34 pm

Drachena, obiecawszy wojownikowi zapas ziół, dotknęła ramienia jasnowłosej i wtedy ta zrozumiała, że druidka powierzyła jej niewielkie zadanie. Czasem rozumiały się bez słów. Aryana, jako, że czasem sprzedawała zioła, miała już przygotowany w kieszeni pęczek średniej wielkości. Znajdowało się w nim kilka rodzajów ziół, miedzy innymi takie, które po dodaniu do wrzątku, tworzyły wywar, dający spokojny, błogi sen. Były wręcz idealne dla kogoś, kto się nie wysypiał. Z kolei inne, przyśpieszały gojenie ran, uspokajały itd. Niestety, Brean oddalił się od nich, aby zagadać do władcy, więc panienka nie zdążyła wręczyć mu pęczku z ziołami. Wygrzebanie go z wielkiej kieszeni szaty, zajęło jej przynajmniej trzydzieści sekund. Oczywiście, od razu poczuła ich intensywny zapach. Były świeże, najprawdopodobniej zebrane dnia dzisiejszego.
Jasnowłosa nie zamierzała przerywać mężczyznom. Takiemu komuś, jak ona, zwyczajnie nie wypadało tego robić. Wolała zaczekać, aż Brean ponownie zwróci na nią uwagę. Wtedy będzie mogła wręczyć mu skromny podarek. Póki co, owiała wzrokiem rumaka należącego do Reynevan'a. Miała ochotę podejść do konia i pogłaskać go po lśniącej szyi. O tak, Aryana kochała konie... najbardziej ze wszystkich istot na Ziemi. Niestety, nie posiadała żadnego, choć tak bardzo chciała... Wiedziała, że trzymanie tego zwierzęcia w lesie, było niemożliwe, przynajmniej w zimę, kiedy koń potrzebował dużo owsu.
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Willow on Pią Mar 22, 2013 12:22 pm

Obserwowała ludzi. W końcu jednak przeniosła spojrzenie na swojego czworonoga, który to powoli się podniósł. Corell był tak wielki, że spokojnie można by go dosiadać. Tego jednak wiedźma jeszcze nigdy nie zrobiła, wolała poruszać się o własnych nogach.
-Corell – tyle wystarczyło by wielkie psisko pognało w kierunku klifów. Musiała pozbierać nieco alg i glonów. Niedługo miał być odpływ a to oznaczało doskonałą ku temu okazję. Wróciła spojrzeniem do władcy oraz łucznika u jego boku. Ludzie, nie rozumiała ich a oni nie rozumieli jej i to w tym wszystkim chyba było najbardziej fascynujące.
Igrzyska. Cóż na pewno się na nie wybierze. Ciekawiło ją to jak ludzie się bawią, sama również nie miała nic przeciwko odrobinie rozrywki w życiu.
-Chwila się zawsze znajdzie – wymruczała mrużąc po kociemu swe neonowe ślepia. Na razie nie czuła potrzeby zdradzania swego imienia. Poza tym, jeśli człowiek jest ciekawy to sam zadaje pytania. Wstała ze swojego miejsca w trawie i otrzepała z kurzu oraz brudu swą suknię.
Chwyciła jej poły i skrawek zaczepiła o swój pas, w ten sposób odsłaniając długie nogi aż do kolan. Spojrzała na panów i panie dygnęła ślicznie rozkładając przy okazji ramiona jak do powitania.
-Żegnam zacnych panów i panie – powiedziała a potem obróciła się na pięcie i rącza jak sarna zaczęła biec w stronę klifów. Przeskakiwała zwinnie napotkane przeszkody, miękko lądując w trawie by w końcu zniknąć na horyzoncie.
[/zt]
avatar
Willow
Wiedźma

Join date : 08/03/2013
Liczba postów : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Hibernia on Pią Mar 22, 2013 1:54 pm

Swoje zioła niebawem dostał, co było niezwykle zadowolające. By mógł być znachorem dla ubogich i dla siebie samego były mu one wręcz niezbędne. Ponadto, ta wymiana była stosunkowo uczciwa, bo zawsze tym kobietom przynosił jedną część tego, co upolował. Choć też im przynosił bez okazji.
Jeszcze zdoła te zioła od niej wziąć albo sama młoda dziewczyna mu o tym przypomni.
Nawet jeśli nie stać ją na tak piękne zwierzę, może z nimi przebywać w stajniach. Ba, nawet może się nimi zajmować.
Przeniósł ponownie swe piwne spojrzenie na władcę. Tego człowieka należało słuchać z uwagą.
- Pierwszy dzień wiosny, Panie. Będziesz przemawiać do swojego ludu, prawda? - Zadał także kolejne pytanie, nawet jeśli pan na Branwalatherze nie udzielił mu odpowiedzi na te poprzednie. - Zapewne tak panie, a lud się ucieszy, że okazujesz im swą dobroć - Tańce, zabawy przełamujące rytunę ich życia to jedno. Lud bardziej będzie się radować z możliwości nacieszenia się przednim jadłem i napitkami.
Okazywał władcy swe zainteresowanie tak jak jego pani.
- Może zatem Panie spędzisz z nami chwilkę tutaj. Kobiety zbierają zioła, może też weźmiesz dla swej Pani - Starał się mimo wszystko inicjować rozmowę, chociaż zapewne to mu tak dobrze się nie udana.
Odnośnie łowów zaś odpowiedział. - Panie, nie jesteś pierwszym, który o to pyta. Bogowie nie byli dla mnie teraz łaskawi. Słyszałem pogłoski. -
Też w tym czasie jedna z kobiet odeszła. Ach, te wiedźmy.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Reynevan on Wto Mar 26, 2013 10:11 am

Spojrzał łaskawym wzrokiem na mężczyznę. Lubił go. Był dobrym wojownikiem i myśliwym. Cennym członkiem społeczności.
- Jeśli ktoś zechce nadstawić życzliwego ucha na nudną przemowę - odrzekł, a jego twarz wykrzywił grymas, który miał uchodzić za uśmiech. Ci którzy znali Reynevana, wiedzieli, że rzadko się uśmiecha. A gdy już to robił, to w mało urzekający sposób.
- Każdy z nas potrzebuje chwili wytchnienia i spoczynku - powiedział. Choć głos władcy nie należał do najprzyjemniejszych, to słowa, które wypowiadał były życzliwe.
Skinął głową.
- Pęczek ziół na wzmocnienie nigdy nie zawadzi - rzekł, po czym zwrócił się do kobiet - a wy, zacne niewiasty, również nadstawiacie ucha pogłoskom? Nie od dziś wiadomo, że białogłowy są najlepszym źródłem informacyj.
avatar
Reynevan
Ponury

Skąd : Irlandia
Join date : 20/03/2013
Liczba postów : 8

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Aryana on Sro Mar 27, 2013 1:57 am

No cóż, o ile Aryana dobrze usłyszała, to władcy również przydałby się jakieś zioła. Oczywiście, nie zamierzała mu ich poskąpić. Był w końcu najważniejszą osobą w okolicy. Nawet nie śmiałaby mu odmówić. Pęczek ziół dla wojownika był już przygotowany, więc teraz zabrała się za robienie drugiego. Pozwoliła sobie nawet przykucnąć na ziemi. Dosłownie po chwili wyjęła co trzeba - potrzebne zioła, jakiś prymitywny kawałek sznurka, aby je związać. Dzięki swoim zwinnym palcom, zrobiła to w mgnieniu oka. Zaraz po tym, niepewnie podeszła do Brean'a i Reyn'a. Najpierw wyciągnęła rękę w stronę króla, bo to jemu należało się pierwszeństwo.
- Panie... Twoje zioła. - powiedziała cicho. Wcześniej odczekała chwilę, aby nie wcinać się w środek rozmowy tych dwóch mężczyzn.
- Breanie... - następnie zwróciła się do wojownika. Miała świetną pamięć, nie tylko do imion. Tak czy inaczej, skoro chciał, aby zwracała się do niego po imieniu, to nie miała nic przeciwko. Wyciągnąwszy rękę, czekała aż ten odbierze swój pęczek ziół.


z/t


Ostatnio zmieniony przez Aryana dnia Pią Maj 03, 2013 9:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Aryana
Ariane

Skąd : Irlandia
Join date : 19/03/2013
Liczba postów : 16

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Hibernia on Sro Mar 27, 2013 10:11 pm

Przez swą profesję, jaką sobie obrał starał się przysłużyć najlepiej jak mógł tej osadzie. Choć szacunek ze strony pana na zamku to inna sprawa, wręcz zaszczyt. A dobrych wojowników w tej wiosce nie brakowało.
- Panie, wraz z rozpoczęciem nowego cyklu wygłaszasz zawsze inną przemowę. Ponadto, mieszkańcy osady mogą Cię ujrzeć w pełni sił. Tak samo jak Panią i dzieci - Dyskretnie przypomniał o tym mężczyźnie, którego bogowie nagrodzili taką łaską. Sam zdanie o tych przemowach zachowa dla siebie, tak samo jak większość rzeczy. Jedynie swoje słowa okrasił wręcz szelmowskim uśmiechem, którego mu jednak nie poskąpiono.
- Masz rację, Panie - Przyznał. Pewnych rzeczy mieć nie można. – To wiedźmy, Panie. Prędzej powróżą nam z wnętrzności zwierząt niż powiedzą o pogłoskach z daleka. Chyba, że słuchały mężów w oberży – O takich kobietach wypowiadał się z szacunkiem, aczkolwiek one miały dość wąski zakres zainteresowania.
Kiedyś zaś Aryana podała i mu zioła, ten się do niej uśmiechnął ciepło. Również odebrał od niej tej pęczek ziół, a potem pogłaskał ją w ramach podziękowania po włosach. To jeszcze dziecko, chociaż w tym wieku zapewne miałaby już męża albo nawet i dziecko w drodze. Gdyby tylko nie zdarzyła się pewna tragedia.
- Aryano, zechcesz wrócić do wioski czy jednak towarzyszyć mi w polowaniu? Wzięłabyś trochę jadła dla swej opiekunki i siebie – Zapytał, a jemu się przyda towarzystwo. A też nie miał zamiaru zrobić tej dziewczynie krzywdy.
avatar
Hibernia
Ionhar

Skąd : Irlandia
Join date : 07/03/2013
Liczba postów : 185

Zobacz profil autora http://hibernia.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: Pastwisko na wzgórzu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach